We Francji jest ikoną stylu. W jej żyłach płynie krew ostatniej polskiej rodziny królewskiej

kobieta.gazeta.pl 1 dzień temu
Urodziła się we Francji, tam też mieszka i prowadzi swoje biznesy, ale w jej żyłach płynie krew ostatniego króla Polski. Choć Sarah Poniatowski zawodowo osiągnęła naprawdę wiele, to tytuł księżniczki nigdy nie pomógł jej w karierze. Wszystko zawdzięcza swojej wytrwałej i konsekwentnej pracy, której była uczona jeszcze w dzieciństwie.
O Sarah Poniatowski francuskie media rozpisują się od dawna, a ona sama cieszy się popularnością i uznaniem choćby wśród gwiazd. Choć studiowała filozofię i teatr, to zawodowo poszła w ślady matki Sabine Marchal i została odnoszącą sukcesy projektantką wnętrz. Po ojcu, Janie Stanisławie Poniatowskim, wieloletnim redaktorze naczelnym magazynu "Vogue Paris", odziedziczyła natomiast zamiłowanie do sztuki i arystokratyczny tytuł. Był bowiem księciem, potomkiem ostatniego króla Polski Stanisława II Augusta.


REKLAMA


Zobacz wideo Minge zna Dodę od lat. "Żyjemy w wojnie społecznej"


Nie zdała matury, ale to jej nie powstrzymało. Dziś Sarah Poniatowski robi zawrotną karierę na Zachodzie
Zanim Sarah zdecydowała, co chce robić w życiu, przeżywała, jak prawie każda nastolatka, okres buntu. W jednym z wywiadów wyjawiła, iż w młodości była "prawdziwą chłopczycą", a rozwód rodziców sprawił, iż niechętnie się uczyła, zwłaszcza iż ciągle zmieniała szkoły. – Wiele razy opuszczałam lekcje – wyznała. Przyznała, iż przez to za pierwszym razem nie zdała matury. To jednak nie stanęło jej na drodze do realizacji marzeń i planów.


Choć dzieciństwo wspomina jako okres "przyjemny i wygodny", to już wtedy miała świadomość, jak ważna jest ciężka i konsekwentna praca. Zarówno ojciec, jak i matka dbali o to, by wpoić jej najważniejsze wartości i wychować ją na dobrego człowieka. – Odebrałam dość klasyczne wychowanie z ważnymi wartościami. To szacunek, tolerancja, ale także ciekawość innych ludzi, niezależnie od ich pochodzenia – mówiła na łamach "La Tribune Dimanche" i dodała, iż nie potrzebuje luksusu, by żyć szczęśliwie.


Tytuł księżniczki ma od urodzenia, ale go nie używa. Sarah Poniatowski na sukces zapracowała sama
Wydawać by się mogło, iż tytuł księżniczki to dla Poniatowski same korzyści, ale nic z tych rzeczy. W rozmowie z "Dzień Dobry TVN" wyznała, iż we Francji nie ma on żadnego znaczenia. I podkreśliła, iż do wszystkiego doszła tylko dzięki własnej pracy, a nie układom czy znajomościom rodziców, co czasem sugerowali jej Polacy. – Zaczynałam sama – wspominała. – Dopiero później zatrudniłam jedną, dwie kolejne osoby, i nasza ekipa zaczęła się rozrastać – mówiła. Wyznała, iż projektowała m.in. siedzibę firmy L'Oréal, a we współpracy z Brigitte Macron tworzy szpitale. – To naprawdę nie zmienia niczego w moim sposobie życia – powiedziała o królewskich korzeniach. Przekonywała, iż "nie jest księżniczką".


Jednocześnie wyznała, iż jako osoba "wysoko urodzona" wbrew pozorom nie ma gigantycznej fortuny odziedziczonej w spadku po przodkach. – Ludzie mylą rozgłos z portfelem. Nie jestem dziedziczką. jeżeli jutro przestanę pracować, nie mam pieniędzy – tłumaczyła w rozmowie z "La Tribune Dimanche". Jest jednak wdzięczna za to, kim jest i skąd pochodzi. W przeszłości choćby odwiedziła Polskę. Po raz pierwszy z ojcem, gdy miała 18 lat, a później wróciła do kraju nad Wisłą w towarzystwie jednej z trzech swoich pociech. – Wiele dowiedziałam się o mojej rodzinie, gdy odwiedzałam pałace królewskie – skwitowała.
Idź do oryginalnego materiału