W Wałbrzychu budowa Muzeum Wałbrzyszan „Tygiel” wchodzi w finałową fazę. Władze miasta podpisały właśnie umowę na wyposażenie obiektu. Muzeum ma być atrakcyjne, ale bardziej analogowe niż interaktywne.
Taką przynajmniej wizję muzeum przedstawił Marek Arcimowicz, dyrektor rady programowej nowo powstającego muzeum. Nowoczesne elementy interaktywne oczywiście pojawią się w muzeum, ale mają być jedynie dodatkiem do, jeżeli można to tak nazwać, analogowej treści.
– Minimalizujemy ilość elektroniki, dlatego iż ona jest po pierwsze droga, a po drugie bardzo gwałtownie się starzeje. Ona nie wytrzymuje próby czasu. I o ile gdzieś będzie interaktywność, iż tak to nazwę, analogowa, to tak, jak najwięcej takich elementów chcemy wprowadzać. Natomiast o ile to ma wyglądać jak te muzea, które wyrosły 10–15 lat temu i była taka tendencja właśnie, żeby było jak najwięcej multimediów, elektroniki, nie. Będzie mało tego i będzie to bardziej retro niż high-techowe muzeum – mówi Marek Arcimowicz.
Muzeum skupiać się będzie przede wszystkim na historii Wałbrzycha lat powojennych. Twórcy wystawy chcą położyć nacisk na ludzkie historie, relacje oraz tożsamość budowaną po tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym roku. Wyposażenie tak wymyślonej ekspozycji będzie kosztowało ponad 3 miliony złotych.
– Będziemy tworzyć scenografię, będziemy instalować sprzęt audiowizualny, będziemy wykonywać content multimedialny, będziemy tworzyć treści na wydruki, sprzęt, oświetlenie, filmy, nagrania audio. Na koniec wszystko spinamy w całość, tak iż powstaje jedno doświadczenie, jedna historia, którą później jest ekspozycja – mówi Jerzy Florczyk z krakowskiej firmy, która podjęła się tego zadania.
Muzeum Wałbrzyszan powstaje w budynku dawnej siłowni energetycznej na terenie Starej Kopalni w Wałbrzychu. W budynku wybudowano fizycznie trzy kondygnacje, które przebija ponad 10-metrowe stalowe drzewo nawiązujące do herbu Wałbrzycha. Muzeum będzie kosztowało ponad 17 milionów złotych i gotowe ma być do końca tego roku.

fot. DAI

fot. DAI
















