W ostatniej chwili uratował go brat. To on dograł istotne kwestie
Zdjęcie: Łysy mężczyzna o poważnym wyrazie twarzy ubrany w ciemną koszulkę, z łańcuszkiem na szyi, siedzi na tle niewyraźnej zieleni i kamiennej ściany.
Z pozoru to tylko szept nad obrazem rzeki i dżungli. W praktyce - jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów w historii kina, który musiał zostać uratowany w ostatniej chwili, bo Martin Sheen nie mógł dograć wszystkich narracji. Wtedy do studia wszedł jego brat i zrobił coś, co w Hollywood zdarza się rzadko, ale działa zaskakująco dobrze.
















