„W kręgu” w Wałbrzyskiej Galerii Sztuki BWA Stara Kopalnia w Wałbrzychu

magazynszum.pl 1 dzień temu

Są wystawy, które porządkują dzieła według chronologii, medium lub nazwisk. Są też takie, które budują przestrzeń spotkania. W kręgu, prezentowana w Wałbrzyskiej Galerii Sztuki BWA Stara Kopalnia w Wałbrzychu, należy właśnie do tej drugiej kategorii. Nie proponuje jednej interpretacji ani zamkniętej opowieści. Zamiast tego zaprasza do wejścia w sieć relacji, w której pojedyncze historie rozchodzą się jak kręgi na wodzie, dotykając kolejnych osób i doświadczeń.

Punktem wyjścia jest kolekcja Elizy Łoś-Strychowskiej, budowana od 2018 roku wokół twórczości kobiet i osób artystycznych. To pierwsza tak szeroka prezentacja tego zbioru. Na wystawie spotykają się artystki o ugruntowanej pozycji – Agata Bogacka, Dominika Kowynia, Aleksandra Waliszewska, Bianka Rolando czy Monika Patuszyńska, Izy Tarasewicz i więcej – z twórczyniami młodego pokolenia, takimi jak Barbara Cabaj, Karolina Szwed czy Zuzanna Romańska. Obecność artystek z Polski, Ukrainy, Białorusi, Niemiec i Stanów Zjednoczonych sprawia, iż kolekcja nie buduje jednego obrazu kobiecej twórczości, ale odsłania jej wielość, różnorodność i wewnętrzne napięcia.

Jednak W kręgu nie jest wystawą o kolekcji. Jest wystawą o relacjach.

Widok wystawy „W kręgu”, Wałbrzyska Galeria Sztuki BWA, fot. Aleks Budziak
Widok wystawy „W kręgu”, Wałbrzyska Galeria Sztuki BWA, fot. Aleks Budziak
Widok wystawy „W kręgu”, Wałbrzyska Galeria Sztuki BWA, fot. Aleks Budziak
Widok wystawy „W kręgu”, Wałbrzyska Galeria Sztuki BWA, fot. Aleks Budziak

Autorska koncepcja kuratorska Anny Fronckiewicz-Spodnik proponuje odejście od klasycznego podziału na działy tematyczne. Zamiast zamkniętych rozdziałów pojawiają się kręgi – otwarte pola znaczeń, które przenikają się i pozostają w nieustannym dialogu. Tożsamość, codzienność, relacje, cielesność, emocje, pamięć, mity czy wyobraźnia nie funkcjonują jako osobne narracje. Jedno doświadczenie prowadzi do kolejnego, podobnie jak fale rozchodzące się po powierzchni wody. W tej strukturze nie ma centrum ani hierarchii. Jest współobecność.

To właśnie ten gest kuratorski nadaje wystawie jej charakter. Prace zaczynają ze sobą rozmawiać niezależnie od medium, wieku autorek czy miejsca ich pochodzenia. Indywidualne wypowiedzi nie zostają podporządkowane jednej tezie. Zachowują własną autonomię, jednocześnie odsłaniając wspólne pytania o współczesność. Powstaje opowieść wielogłosowa, ale zaskakująco spójna. Nie dlatego, iż artystki mówią jednym językiem, ale dlatego, iż ich doświadczenia wzajemnie rezonują.

Kolekcja Elizy Łoś-Strychowskiej również wymyka się tradycyjnemu rozumieniu kolekcjonowania. Nie powstała jako zbiór najważniejszych nazwisk ani inwestycja. Jej fundamentem jest przekonanie, iż sztuka współczesna może budować społeczną wrażliwość, wzmacniać obecność kobiet i osób artystycznych oraz tworzyć przestrzeń spotkania. Dlatego obok uznanych twórczyń pojawiają się osoby dopiero rozpoczynające swoją drogę artystyczną. Różne pokolenia, doświadczenia życiowe i kulturowe tworzą wspólną narrację, która pozostaje otwarta na kolejne głosy.

To myślenie o kolekcjonowaniu jako odpowiedzialności społecznej rozwija się na wystawie jeszcze dalej. Anna Fronckiewicz-Spodnik potraktowała ekspozycję nie jako prezentację zbioru, ale jako proces budowania relacji pomiędzy artystkami, kolekcjonerką
i publicznością. W tym sensie wystawa wykracza poza przestrzeń galerii.

Jej integralną częścią jest cykl dziesięciu rozmów filmowych z artystkami oraz kolekcjonerką. To nie komentarze do dzieł ani wywiady biograficzne. Kamera zagląda do pracowni, pokazuje codzienność twórczyń, inspiracje i proces powstawania dzieł. Dopiero z tej perspektywy oglądane później obrazy, rzeźby czy instalacje nabierają nowego znaczenia. Najpierw spotykamy człowieka. Dopiero potem dzieło. W rozmowach udział wzięły Agata Bogacka, Agata Kus, Barbara Cabaj, Bianka Rolando, Dominika Kowynia, Katarzyna Korzeniecka, Marta Nadolle, Róża Litwa, Zuzanna Romańska oraz Eliza Łoś-Strychowska, która opowiada o idei kolekcjonowania jako formie służby sztuce i budowania wspólnoty.

Widok wystawy „W kręgu”, Wałbrzyska Galeria Sztuki BWA, fot. Aleks Budziak
Widok wystawy „W kręgu”, Wałbrzyska Galeria Sztuki BWA, fot. Aleks Budziak
Widok wystawy „W kręgu”, Wałbrzyska Galeria Sztuki BWA, fot. Aleks Budziak
Widok wystawy „W kręgu”, Wałbrzyska Galeria Sztuki BWA, fot. Aleks Budziak

Ta potrzeba skracania dystansu pomiędzy odbiorcą a twórczynią jest jednym z najciekawszych elementów całego projektu. W świecie sztuki uwaga często koncentruje się na gotowym dziele. Tutaj równie ważna staje się osoba, która za nim stoi. Dzięki temu sztuka przestaje być zamkniętym systemem wymagającym specjalistycznego przygotowania. Staje się doświadczeniem bliższym i bardziej dostępnym, nie tracąc przy tym swojej złożoności.

Dopełnieniem tej narracji jest sama przestrzeń BWA w Wałbrzychu. Monumentalne wnętrza dawnej kopalni nie narzucają interpretacji, ale pozwalają wybrzmieć relacjom pomiędzy pracami. Autorska scenografia przygotowana przez Ewę Iwańczuk wykorzystuje półprzezroczyste, niebieskie tkaniny zawieszone po łuku. Nie wyznaczają one granic, ale pozwalają przenikać się kolejnym obszarom wystawy. Widz nigdy nie opuszcza jednego kręgu całkowicie – następny jest już widoczny, obecny i współtworzy doświadczenie oglądania. Kompozycja muzyczna Stanisława Strychowskiego rozwija ten sam rytm. Powracający motyw nie ilustruje dzieł, ale spaja je we wspólne doświadczenie przestrzeni.

W kręgu nie próbuje definiować współczesnej sztuki kobiet ani zamykać jej w jednej narracji. Pokazuje raczej, iż wspólnota rodzi się nie z podobieństwa, ale z gotowości do wysłuchania wielu odmiennych głosów. Każda z prezentowanych artystek mówi własnym językiem, korzysta z innych środków wyrazu i podejmuje inne tematy. Razem tworzą jednak opowieść o świecie, w którym wrażliwość staje się narzędziem poznania, a sztuka – przestrzenią budowania relacji, odkrywanie siebie i wyrażania swoich opinii.

Być może właśnie dlatego po wyjściu z wystawy pozostają nie tylko obrazy, rzeźby czy instalacje. Pozostaje przede wszystkim doświadczenie uczestnictwa w rozmowie. Rozmowie rozpoczętej przez artystki, rozwiniętej przez Annę Fronckiewicz-Spodnik w autorskiej koncepcji kuratorskiej i otwartej przez Elizę Łoś-Strychowską, która swoją kolekcję traktuje nie jako prywatny zbiór, ale jako narzędzie dzielenia się sztuką z innymi.

Idź do oryginalnego materiału