Urywek

uwielbiampandy.blogspot.com 18 godzin temu

Przeżyłem kolejny dzień. Właśnie wracam z treningu. Zanim na niego dotarłem, dowiedziałem się co nieco o filozoficznym pojęciu jakim jest dataizm (nie mylić z dadaizmem). Za Wielkim Słownikiem Języka Polskiego, dataizm to filozofia zakładająca, iż wszystko co nas otacza i czego doświadczamy, to wielki przepływ danych, a wartość każdego zjawiska czy bytu określa jego wkład w przetwarzanie danych.

Przypomina mi się fragment epilogu mojej książki (nie skończyłem jej jeszcze, ale ma już epilog).

Miałem kiedyś własną wizję nieba, która pomagała mi uspokoić nerwy wynikające z umysłowego przegrzania. W niej życie każdego człowieka jest bez przerwy rejestrowane i dostępne do obejrzenia w rajskich archiwach po śmierci. Jakbym do niego trafił na wieczność, mógłbym od czasu do czasu w nie zaglądać i poczuć ponownie na własnej skórze moje własne perypetie, a oprócz tego, zagłębiałbym się w doznania innych. Bliskich, nieznajomych, bohaterów historycznych, tych co żyli tysiąc lat temu, jak i tych co żyli wtedy co ja. Na tyle, na ile by mi pozwolili. Każdy kto tylko by chciał miałby również własny almanach podsumowujący własne życie w zbiorach, liczbach i artykułach. Przykładowo, Jan Kowalski przeszedł przez całe swoje życie pół miliarda kroków, przeczytał dwieście jedenaście książek, odwiedził tysiąc sto dziewięćdziesiąt pięć miast i tak dalej. Chodziło mi głównie o to, żeby się sztucznie pocieszyć tym, iż nic nigdy nie przepadło, choćby to co zostało przez śmiertelników zapomniane.

Lubię jak pewne pojęcia, wcześniej mi nieznane, opisują jakąś część mojej osobowości.
Idź do oryginalnego materiału