J. R. R. Tolkien od zawsze stawiany jest na podium jeżeli chodzi o najważniejszych pisarzy w historii. Pomimo bycia znanym przede wszystkim ze swoich opowieści w Śródziemiu, miał on wiele może i choćby równie interesujących projektów. Jednym z nim okazuje się być Upadek króla Artura. Poemat ten jest pierwszym i jedynym podejściem tego legendarnego twórcy do legend arturiańskich.
Upadek króla Artura to napisana w stylu staroangielskim reinterpretacja całego ogromu powieści i tekstów ukazujących perypetie legendarnego Króla Artura oraz rycerzy Okrągłego Stołu. Był to dla autora element ogromnej fascynacji, co bardzo widać w zaprezentowanym tekście. Sama treść tego poematu jest jednak dosyć skomplikowaną sprawą. Nie został on nigdy dokończony, a forma w jakiej widzimy go dzisiaj, to wynik prób zebrania do kupy wszystkich szkiców i notatek twórcy przez jego syna, Christophera Tolkiena.
Pomimo dość skomplikowanej genezy tego utworu, ostateczny efekt jest świetny. Byłem zszokowany tym, jak płynnie brnąłem przez tę historię, pomimo jej średnio przystępnej formy prezentacji. Dla niektórych, staroangielski styl pisania – z powszechnymi przerzutniami i specyficznym słownictwem – może być nieznośny i przeszkadzać w odbiorze. Natomiast na tych, którzy są w stanie przez to przebrnąć, czeka naprawdę interesująca (choć niekompletna i urwana) fabuła.
Fot. J.R.R. Tolkien na materiałach archiwalnychMamy tutaj ukazane podboje króla Artura w pogańskich krainach. Konflikt o tron z jego synem, Mordredem. Ucieczkę ukochanej króla i kochanki Lancelota, Ginewry, z Kamelotu. Konfrontacja między władcą a uzurpatorem. A w dodatku dostajemy moment, w którym możemy doświadczyć melancholijnych przemyśleń Lancelota nad swoim losem. Wszystko to napisane bardzo zgrabnym piórem, przez co czytelnik nie może się oderwać.
Jak już wcześniej wspomniałem, najbardziej rozczarowującym elementem książki jest fakt, iż Tolkien porzucił pisanie poematu. Pomimo bardzo obiecującego początku, historia w pewnym momencie się urywa. Dostajemy swego rodzaju zakończenie, natomiast oczywistym jest dla czytelnika to, iż wszystko z czym się zapoznał do tej pory to tylko podwaliny do czegoś większego.
Tytułowa historia jest jednak tylko małą częścią całej książki. Dostajemy również bardzo obszerne elementy dodatkowe przygotowane przez Christophera Tolkiena. Najpierw otrzymujemy przypisy do tekstu, które pozwalają nam lepiej zrozumieć treść całego poematu. Jest to szczególnie przydatne dla ludzi niezaznajomionych w pełni z wykorzystywana tu terminologią.
Dalej autor przechodzi do ukazania całej historii legend arturiańskich. Możemy przeczytać, jak zmieniał się ich obraz na przestrzeni wieków oraz jak przekształcił je J.R.R. Tolkien, by osiągnąć wyobrażoną przez siebie wizję. Jest to naprawdę niezła pigułka wiedzy o tym niezwykle istotnym i powszechnym elemencie kultury.
Poza tym możemy się również dowiedzieć, co twórca poematu z niego wyrzucił, jak cała jego treść łączy się z koncepcją Silmarillionu, oraz w końcu jak z biegiem czasu ewoluowało całe dzieło. Jest to naprawdę intrygujące spojrzenie na proces kreatywny twórcy, które pozwala nam zrozumieć jak czasem drobne elementy potrafią mieć znaczenie.
Upadek króla Artura jako książka jest niezwykle fascynującą pozycją. Sam tytułowy poemat to oryginalne podejście Tolkiena do tych powszechnie znanych historii i postaci. Pozostała część książki jest natomiast ciekawym studium zarówno tekstu autora, jak i legend arturiańskich jako całości. Jest to zdecydowanie pozycja warta polecenia.
Fot. okładka książki Upadek króla ArturaAutor: J.R.R. Tolkien, Christopher Tolkien
Wydawca: Prószyński i S-ka
Premiera: 12 lutego 2026 r.
Oprawa: twarda
Stron: 264
Cena katalogowa: 59,99 zł
Fot. główna: materiały prasowe







