Udajemy, iż nas nie ma, żeby uniknąć wizyt wnuków

polregion.pl 1 dzień temu

Dziennik, 15 października

Nigdy nie sądziłem, iż pewnego dnia powiem na głos: Nie chcę, żeby wnuki nas odwiedzały. Sam się wstydzę tej myśli. Ale każda historia ma dwie strony, może nasza pomoże zrozumieć, dlaczego z żoną chowamy się we własnym mieszkaniu.

Mam 67 lat, moja żona, Wanda, ma 65. Zostaliśmy dziadkami wcześnie nasza córka, Kasia, ledwo skończyła 30 lat, gdy urodziła pierwszą wnuczkę. Mała Zosia przyszła na świat i to był jak powrót młodości. Jeździliśmy z wózkiem po Łazienkach, rozpieszczaliśmy ją, kupowaliśmy zabawki. Szczęście było tak ogromne, iż żartowaliśmy: Młodzi dziadkowie to mają fajnie. Wtedy wydawało się to błogosławieństwem.

Później przyszła druga dziewczynka Hania. Kochaliśmy ją tak samo, zabieraliśmy je w weekendy, pomagaliśmy, gdzie mogliśmy. Kasia nie prosiła to my nalegaliśmy. Kochamy nasze dzieci i wnuki. Ale potem urodziły się bliźniaki i nagle wszystko się zmieniło.

Z Wojtkiem i Stasiem dom zamienił się w istne pandemonium. To już nie były spokojne weekendy, tylko prawdziwy żłobek. Krzyki, bieganina, nieustanny płacz chaos bez końca. Zmęczyliśmy się. Nie miłością, ale wyczerpaniem. Miałem operację serca, a Wandzie lekarz zabronił dźwigania. Ale Kasia zdawała się tego nie widzieć. Dzwoniła: Jedziemy do was, bez pytania, czy to dobry moment. Czasem zjawiali się bez zapowiedzi, jakby to był ich obowiązek.

Pewnego dnia, widząc ich pod bramą, szepnąłem do Wandy: Udajmy, iż nas nie ma. Skinęła głową. Zgasiliśmy światła, zamarliśmy w bezruchu. Pukali, dzwonili, próbowali otworzyć drzwi kluczem ale schowaliśmy się jak przestraszone dzieci.

Gdy odeszli, Wanda zapłakała. Nie z euforii z goryczy. Jak doszliśmy do tego? spytała. Nie umiałem odpowiedzieć.

Kochamy nasze wnuki, ale nie jesteśmy darmowym żłobkiem dla emerytów. Chcemy żyć w spokoju, czasem być tylko we dwoje, poczytać książkę, pójść do Teatru Narodowego. Nie jesteśmy obowiązani być całodobowymi opiekunami.

Kasia obraziła się, gdy odkryła, iż byliśmy w domu. Powiedziała, iż staliśmy się egoistami. Ale pytam: czy to egoizm chcieć odrobiny ciszy i szacunku dla naszego czasu?

Piszę to nie dla usprawiedliwienia. Tylko jako przypomnienie: starzenie się to nie wyrok. choćby dziadkowie mają prawo do odpoczynku i granic. Kochać wnuki to nie znaczy pozwalać się deptać. To troszczyć się, nie zapominając o sobie.

Idź do oryginalnego materiału