Wakacje, kawiarnia w Poznaniu. Spotkanie dopiero za pół godziny - podchodzę do stolika z czasopismami. Na wierzchu leży tygodnik dla
kobiet. Biorę, bo przecież wiem, iż przypadków nie ma. Już pierwszy artykuł okazał się zajmujący,
a jednocześnie nie nachalnie motywacyjny, więc foto do archiwum i dziś spisuję urywki
z tekstu:
„Siódme przykazanie:
Kochaj siebie. Dla to znaczy: bądź dla siebie
dobra, nie oceniaj zbyt surowo, naucz się odpuszczać. A z tym dużo osób ma
kłopot. Od dziecka jesteśmy wtłaczani w rytm działania i powinności: - musisz
skończyć szkołę, musisz zdać maturę, musisz zdać na studia, musisz iść do
pracy, musisz być grzeczna,, musisz się uśmiechać….
A ty w
pewnym momencie zatrzymujesz się i myślisz: a gdzie ja w tym wszystkim jestem?
Co robię dla siebie, co lubię? Bo narzucona nadodpowiedzialność odziera z
przyjemności życia. Trzeba w jakimś momencie życia dać sobie pozwolenie na
przyjemności.
Warto
nauczyć się tego, iż w życiu są nie tylko obowiązki.
Ósme: - bądź wdzięczna za to co masz, naucz się
wdzięczności
Dziewiąte: - Kochaj! Bo jak mawiała Wisława Szymborska: - każda miłość jest
pierwsza! A wraz z mijającymi latami kocha się inaczej. I to jest piękne.
Co zrobić ze starą miłością?
Dziesiąte: - Przechowuj dobre wspomnienia.
Wspomnienia miłych chwil otulają nas jakby ciepłym szalem w zimny czas”.
PS. - I zaprawdę powiadam Wam, serce piknęło, zrobiło
mi się miło w środku człowieka, ponieważ przypomniałem sobie, jak pisałem o Tobołku Cennych Chwil: - pilnuj go, nie
zgub i nie daj sobie ukraść.