Było to dawno temu, gdy pewnego wieczoru Jadwiga i Wojciech siedzieli przy kolacji, gdy nagle drzwi się otworzyły z hukiem, a do mieszkania wpadła jego matka Barbara Nowak.
Synu! Musisz poznać prawdę o swojej żonie! krzyknęła już z progu.
Mamo, usiądź, uspokój się. Cała jesteś czerwona, ciśnienie ci skoczyło zaniepokoił się Wojciech.
A jakże! prychnęła teściowa i zwróciła się ostro do synowej. Dziś spotkałam Agnieszkę, twoją koleżankę z pracy, i ona mi wszystko wyjawiła!
Co dokładnie? spokojnie zapytała Jadwiga, patrząc jej prosto w oczy.
Że rok temu dostałaś awans i teraz zarabiasz dwa razy więcej niż Wojtek! A on choćby nie wiedział! Ukrywałaś to! Barbara ledwo łapała oddech ze wzburzenia.
W czym problem? Nie prosimy was o pieniądze, żyjemy porządnie. Czego adekwatnie chcecie?
Wiosną, gdy prosiłam o pomoc w remoncie domku letniskowego, mówiłaś, iż nie macie oszczędności. A teraz okazuje się, iż są! Gdzie one idą? Zbierasz na rozwód, co?! wrzeszczała teściowa.
Jadwiga wstała i spojrzała na męża:
Wojciechu, przynieś, proszę, zieloną teczkę z szuflady w sypialni.
Milcząc, spełnił prośbę.
Co to jest? zapytał, otwierając teczkę. Lokaty?
Tak. Na Jacka i Zosię. Co miesiąc odkładam część pensji na ich przyszłość. Gdy zrozumiałam, iż w waszej rodzinie uznajecie mnie za obcą, musiałam pomyśleć o dzieciach.
Jaką obcą? przerwał Wojciech.
Zapomniałeś, jak kupowaliśmy mieszkanie za pieniądze ze sprzedaży kawalerki w centrum? Tylko na twoje nazwisko. 'Na wypadek rozwodu’. Ani słowa mi nie powiedziałeś. Byłam w ciąży, a ty milczałeś. Myślisz, iż nie zauważyłam?
Wojciech ciężko westchnął. Teściowa próbowała wtrącić:
To była tylko zabezpieczka!
Przed kim? Przed matką twoich dzieci? głos Jadwigi zadrżał. A potem dziwicie się, iż jestem chłodna?
Gdzie są te pieniądze, Jadwigo? nie dawała za wygraną teściowa. Skoro nie na rodzinę, to znaczy, iż odkładasz na ucieczkę!
Wojtek, odprowadź mamę, proszę. Nie mamy już o czym rozmawiać cicho powiedziała Jadwiga.
Oczywiście, iż pójdę! Ale zapamiętaj: sama niszczysz swoją rodzinę! rzuciła Barbara, ale na pożegnanie dodała: Chociaż od początku byliście z innych światów.
Gdy drzwi się zamknęły, Wojciech długo milczał.
Naprawdę myślałaś, iż przygotowuję 'tylne drzwi’? w końcu zapytał.
Nie wiedziałam. Milczałeś. A milczenie też jest odpowiedzią.
Nie chcę rozwodu. Kocham cię. I dzieci.
To udowodnij. Pokaż, iż nie jestem dla ciebie tylko tymczasowa.
Dobrze. Przepiszę mieszkanie na Zosię. Zacznę odkładać na konta dzieci. Niewiele, ale regularnie. Zaufanie buduje się we dwoje.
Jadwiga cicho skinęła głową.
A słowa 'rozwód’ więcej nie wymawiamy dodał Wojciech.
Zgoda.
I po raz pierwszy od dawna poczuli, iż rozmawiają nie jak obcy, ale jak bliscy ludzie.
Rodzina trzyma się nie na pieniądzach, ale na szczerości. Milczenie rujnuje, a uczciwość scala.









