Ty milczysz, czyli też szykujesz grunt pod rozwód”: jak jeden akt darowizny omal nie zniszczył małżeństwa

twojacena.pl 2 dni temu

Ty milczysz, więc też szykujesz grunt pod rozwód: jak jedna darowizna prawie nie zniszczyła małżeństwa

Krystyna i Marek właśnie siedzieli przy kolacji, gdy drzwi wparowały otwarte, a do mieszkania wpadła jego matka Halina Stanisławówna.

Synu! Musisz poznać prawdę o swojej żonie! wykrzyknęła już z progu.

Mamo, usiądź, uspokój się. Cała jesteś czerwona, ciśnienie ci podskoczyło zaniepokoił się Marek.

A jakże! prychnęła teściowa i ostro zwróciła się do synowej. Dziś spotkałam Magdę, twoją koleżankę z pracy, i ona mi wszystko powiedziała!

Co konkretnie? spokojnie zapytała Krystyna, patrząc jej prosto w oczy.

Że rok temu dostałaś podwyżkę i teraz zarabiasz dwa razy więcej niż Marek! A on choćby nie wiedział! Ukrywałaś! Halina Stanisławówna niemal dusiła się z oburzenia.

W czym problem? Nie prosimy was o pieniądze, żyjemy normalnie. Czego chcecie?

Wiosną, gdy prosiłam o pomoc z remontem domku letniskowego, mówiłaś, iż nie macie środków. A teraz okazuje się, iż są! Gdzie one idą? Oszczędzasz na rozwód, co?! wrzeszczała teściowa.

Krystyna wstała i spojrzała na męża:

Marek, przynieś proszę zieloną teczkę z szuflady w sypialni.

Milcząco spełnił prośbę.

Co to jest? zapytał, otwierając teczkę. Lokaty?

Tak. Na Adasia i Zosię. Co miesiąc odkładam część pensji na ich przyszłość. Gdy zrozumiałam, iż w twojej rodzinie uchodzę za obcą, musiałam pomyśleć o dzieciach.

Jaka obca? przerwał Marek.

Zapomniałeś, jak przepisywaliście mieszkanie kupione za pieniądze z tej dwupokojówki na Woli? Tylko na ciebie. Na wypadek rozwodu. Ani słowa nie powiedziałeś. Byłam w ciąży, a ty milczałeś. Myślisz, iż tego nie zauważyłam?

Marek ciężko westchnął. Teściowa próbowała wtrącić:

To była polisa!

Od kogo? Od matki twoich dzieci? głos Krystyny drżał. A potem dziwicie się, iż jestem zimna?

Gdzie są pieniądze, Krystyna? nie ustępowała teściowa. jeżeli nie na rodzinę, to znaczy, iż odkładasz na ucieczkę!

Marek, odprowadź mamę, proszę. Nie mamy już o czym rozmawiać cicho powiedziała Krystyna.

Oczywiście, iż pójdę! Ale pamiętaj: sama niszczysz swoją rodzinę! rzuciła Halina Stanisławówna, ale na pożegnanie dodała: Chociaż od początku byłaś inna.

Gdy drzwi się zamknęły, Marek długo milczał.

Naprawdę myślałaś, iż szykuję plan B? w końcu zapytał.

Nie wiedziałam. Milczałeś. A milczenie to też odpowiedź.

Nie chcę rozwodu. Kocham cię. I dzieci.

To udowodnij. Pokaż, iż nie jestem dla ciebie tylko przystankiem.

Dobrze. Przepiszę mieszkanie na Zosię. I zacznę odkładać na konta dzieci. Choćby po trochu, ale regularnie. Zaufanie buduje się we dwoje.

Krystyna cicho skinęła głową.

A słowa rozwód więcej nie wymawiamy dodał Marek.

Zgoda.

I po raz pierwszy od dawna poczuli, iż rozmawiają nie jak obcy, ale jak ludzie, którzy są sobie bliscy.

Rodzina trzyma się nie na pieniądzach, ale na szczerości. Milczenie rujnuje, a prawdziwość cementuje.

Idź do oryginalnego materiału