Trzy lata temu rozstałam się z mężem. Szczerze mówiąc, kilka nas już łączyło poza naszym synkiem, Antkiem. Wcale nie byłam zaskoczona, gdy miesiąc po rozwodzie Karol pojawił się z nową, młodszą Miłą. Trzy miesiące temu zrobili wystawne wesele w Krakowie.
Szczerze? Mam to już gdzieś. Jednak wczoraj dostałam wiadomość od owej świeżej żonki Karola, która konkretnie mnie zbiła z tropu. Napisała, iż powinnam raz na zawsze zostawić Karola w spokoju i przestać wyciągać od niego złotówki, bo już nic więcej nie zobaczę.
Antek ma dopiero pięć lat. Ja przez długi czas byłam na urlopie wychowawczym i to Karol ciągnął wszystkie wydatki, jak koń pod górkę. Teraz pracuję na pół etatu w biurze rachunkowym pensja taka sobie, ale zawsze coś.
Po rozwodzie gwałtownie dogadaliśmy się, iż sprzedamy nasze krakowskie M-3 i zamienimy na dwa mniejsze mieszkanka. Jedno dostał były mąż, drugie ja z Antkiem.
Karol płaci bardzo przyzwoite alimenty. Zawsze chciałam być samodzielna i nie wisieć na nikim, więc ciągle pędzę po różnych rozmowach kwalifikacyjnych, marząc o etacie na cały gwizdek. Pieniądze od Karola wydaję wyłącznie na Antka przedszkole, zajęcia plastyczne, klocki LEGO i jedzenie. Parę groszy dorzucam na rachunki za prąd i wodę.
Teraz młody uparł się na zajęcia z judo wiadomo, nowe hobby, a ja już zaczynam liczyć, ile pójdzie na judogi i składki klubowe.
W tym roku, niespodzianka Karol przelał więcej, pod warunkiem, iż wyciągnę Antka na wakacje. Pakowałam więc walizki i ruszyliśmy na letnią przygodę w Tatry. Antek był w siódmym niebie i choćby lodów więcej mu nie żałowałam.
Doceniam, iż Karol mimo iż już nie jesteśmy razem nie zapomina o swoim synu. Gdy miałam coś do załatwienia, bez problemu zostawiałam Antka z ojcem. Karol zabierał go do Galerii Krakowskiej, kina na Rynek albo zwyczajnie na spacer po Plantach. Jedno jest pewne: synek nigdy nie bawił się u Karola w domu.
Mam podejrzenia, iż to przez nową panią Karolową. Nie wnikałam, póki nie zaczęłam dostawać tych wiadomości.
No i parę dni temu Malwina (ta nowa od Karola) zebrała się choćby do telefonu! Oznajmiła mi, iż nie mam sumienia, bo Karol na nas wydaje pół pensji. Machnęłam ręką. Zadzwoniłam oczywiście do Karola i wyłożyłam mu wszystko jak na tacy. Wściec się to mało powiedziane! Zgodnie z tym, co mi powiedział, oznajmił Malwinie, żeby się nie wtrącała do jego spraw i nie zaglądała mu do portfela.
A ja cały czas mam stresa, iż w końcu Malwina przekabaci Karola i zacznie na wszystkim oszczędzać, a wtedy będę musiała odmawiać Antkowi rzeczy, których potrzebuje i które kocha. Mam tylko nadzieję, iż Karol pozostał tym samym dobrym człowiekiem, w którym kiedyś się zakochałam takim z sercem, szczerym i prawdziwym.








