Trzy lata temu rozwiodłem się z żoną. Poza naszym synem nie łączyło nas już nic. choćby mnie nie zdziwiło, gdy miesiąc po rozwodzie moja była znalazła sobie nowego, sporo młodszego partnera. Trzy miesiące temu wzięli ślub.
Szczerze mówiąc, przestałem się tym przejmować. Jednak wczoraj dostałem od niego dość zaskakującą wiadomość. Facet napisał, iż powinniśmy zostawić Martę w spokoju i przestać domagać się od niej pieniędzy, bo teraz i tak nic nie dostaniemy.
Mój syn, Krzysio, ma pięć lat. Po rozwodzie Marta była na urlopie wychowawczym, więc opłacałem większość wydatków. Teraz znalazła pracę na pół etatu.
Tuż po rozwodzie dogadaliśmy się, iż sprzedamy nasze trzypokojowe mieszkanie w Poznaniu i zamienimy je na dwa mniejsze jedno dla mnie, drugie dla niej i syna.
Zawsze płaciłem alimenty w wysokości, która pozwalała spokojnie pokryć potrzeby Krzysia. Ale zależało mi, żeby nie być ciężarem, więc nieustannie szukałem dodatkowych zleceń i pracy na pełen etat. Całość alimentów przekazywanych Marcie szła na syna na przedszkole, zajęcia plastyczne, zabawki, ubrania i jedzenie. Czasem coś przeznaczane było na opłaty za prąd i gaz.
Ostatnio Krzysio zapragnął chodzić na judo, co również wymagało dodatkowych pieniędzy.
Tego lata przelałem Marcie więcej pieniędzy pod warunkiem, iż zabierze syna na wakacje. Pojechali więc w Bieszczady. Syn był zachwycony i tryskał radością.
Mimo rozwodu cieszyłem się, iż Marta pozwala mi uczestniczyć w życiu Krzysia. Gdy miała ważne sprawy, często zostawał ze mną. Zabierałem go do galerii handlowych, na place zabaw, do kina. Ale nigdy nie chciał odwiedzać mnie w nowym mieszkaniu.
Podejrzewałem, iż powodem jest nowy partner Marty. Nie przejmowałem się tym, dopóki nie otrzymałem wczorajszej wiadomości.
Niedawno jeszcze odważył się do mnie zadzwonić. Zarzucił mi, iż nie mam wstydu, bo Marta musi wydawać na nas większość swojej pensji. Nie zamierzałem się tłumaczyć. Od razu opowiedziałem o wszystkim Marcie. Była wściekła. Podobno nakazała mu, żeby nie wtrącał się w jej sprawy, a zwłaszcza w to, na co wydaje swoje pieniądze.
Mimo wszystko niepokoję się, iż będzie w stanie wpłynąć na Martę, by ograniczyła wydatki na naszego syna. Boję się, iż wtedy będę musiał odmawiać Krzysiowi niejednej rzeczy.
Mam jednak nadzieję, iż Marta zachowa w sobie to ciepło, szczerość i ludzką dobroć, przez które kiedyś się w niej zakochałem.
Dziś zrozumiałem, iż choćby po rozstaniu najważniejsze dla mnie jest dobro mojego syna i zachowanie godności w tych trudnych relacjach.








