To nie jest powieść historyczna, choć korzysta ze średniowiecznego kostiumu. Tomasz Witkowski pokazuje świat, w którym wiedza staje się narzędziem przemocy, a prawdę można wymusić zamiast odkryć. „Tryptyk haniebny” działa jak mroczny obraz Boscha – symboliczny i niepokojąco aktualny, bo ostatecznie mówi nie o przeszłości, ale o tym, jak łatwo system usprawiedliwia zadawanie bólu.