Nic nie powiem o świętych, bo ich, przecież... nie ma.
Nie namawiam na miłość w nijakiej tonacji,
nie odświeżam w pamięci chwil nieobojętnych;
wolę ciche wspomnienie wszędobylskich gracji,
wolę miłość oblekać w przebrzmiałe talenty.
Nie namawiam na miłość w tonacji durowej,
choćby miała mi za to odpłacić pogardą;
nie chcę patrzyć w twe oczy (smutne, czy złowrogie?),
wole siebie obarczyć ich milczącą skargą.
Nie namawiam na miłość, na chuci niepełne -
nie namawiam na żadne trudne ideały;
jedno co mi się przyśnić chce w noce bezsenne...
Ach nie -
nie namawiaj, bom przecież niestały!
Statystyki: autor: skaranie boskie — 08 paź 2026, 22:06




