Toń – recenzja spektaklu. Jak wojna zmienia człowieka

popkulturowcy.pl 7 godzin temu

Nadszedł czas na nowy sezon w Teatrze Jaracza w Olsztynie. Zmiany są widoczne już od samego wejścia – nad drzwiami teatru pojawił się neon z hasłem „W myśleniu wolni, w miłości wierni”. Pierwszą premierą sezonu 2026/2027 została natomiast Toń Ishbel Szatrawskiej. Pierwowzór to książka lokalnej autorki, opowiadająca o ludziach, których historia mogła pominąć na tle wielkich narodowych wydarzeń. Po przeniesieniu powieści na deski teatru otrzymaliśmy widowisko, jakiego dawno w Olsztynie nie było.

Toń w Teatrze Jaracza w Olsztynie opowiada historię chirurga z Königsbergu, Maxa Kruschki. Podczas wojny codziennie patrzy on na cierpienie ludzi na froncie. Sam również walczy z wojenną rzeczywistością wraz ze swoją narzeczoną, Gudrun. Dzieli ich jednak nazistowska, arystokratyczna rodzina kobiety.
Ta historia jest już znana z bestsellerowej powieści Ishbel Szatrawskiej. Jednak to, co zobaczyliśmy w teatrze, zaskoczyło mnie od samego początku. Toń jest niezwykle trudną opowieścią i widowiskiem, które wciąż porusza widza długo po spektaklu. Przez cały czas odczuwamy niepokój o losy bohaterów. Sztuka idealnie rozwija postacie i pokazuje, iż wojna dotyka każdego, nie tylko walczących na froncie.
fot. Teatr Jaracza w Olsztynie
Kruschka to zwykły człowiek żyjący w trudnych czasach, a mimo to jego charakter jest niezwykle złożony. Widzimy, jak wojna zmienia jego światopogląd, co w pewnym momencie prowadzi choćby do hipokryzji. Prawy i silny moralnie chirurg z czasem ulega przemianie. Max nie jest ani jednoznacznie dobry, ani zły. Świetnie podkreśla to gra Macieja Raniszewskiego, który tchnął życie w tę postać. Mój stosunek do niego dynamicznie się zmieniał – od złości po głębokie współczucie.
Podobne emocje budzi Gudrun, zagrana przez Agnieszkę Gizę-Gradowską. Jej postać jest równie skomplikowana. Pochodzi z arystokracji, ale nie utożsamia się z poglądami rodziny. Wojna dotyka ją w inny sposób niż Maxa. Gudrun potrafi się śmiać i tańczyć aż do przełomowego momentu, który wywołuje u widza ogromne współczucie. Warto pochwalić aktorstwo Agnieszki – sposób, w jaki zagrała stan postaci po przeżyciu gwałtu, wzbudził we mnie szok.
Dramaturgię wydarzeń z końca wojny pogłębiała również scenografia w wykonaniu Macieja Czuchryty. Podczas trwania całego spektaklu pod sufitem podwieszona była duża warstwa materiału, która odgrywała wiele ról podczas trwania Toni. Czasem był to ekran do wyświetlania świetnych animacji, czasem w połączeniu z wiatrem grał rolę burzowego nieba, a gdy był dobrze podświetlony, podkreślał stany emocjonalne postaci. Oprócz tego idealnie ze scenografią współgrała muzyka w wykonaniu Michała Kuźniaka, która była idealnie niepokojąca. Przerywniki między scenami najbardziej zapadły mi w pamięć. Brzmiały one jak mocno zaburzony dźwięk syren alarmowych, co idealnie wpasowało się w Toń.
fot. Teatr Jaracza Olsztyn
Spektakl nie jest pełnym odwzorowaniem powieści. W wywiadzie umieszczonym w programie reżyser oraz autorka wyjaśniają, iż usunięcie jednego z głównych wątków było świadomym wyborem. Choć nie znam brakującej historii, nie uważam teatralnej adaptacji za wybrakowaną. Wręcz przeciwnie – sztuka pozostawia dokładnie tyle pytań, ile trzeba. Nie dopowiada za dużo ani za mało, choćby przy nagłym i drastycznym zakończeniu. Jedyny niedosyt dotyczy małych wątków z powieści, co sprawiło, iż po seansie poczułam ogromną potrzebę przeczytania książki.
Toń to jeden z najlepszych spektakli, jakie widziałam w Teatrze Jaracza w Olsztynie. Choć historia jest trudna, to została opowiedziana mistrzowsko. Złożone postacie, świetne aktorstwo oraz dopracowana scenografia i muzyka idealnie oddają niepokój tamtych czasów. Spektakl pozostawia lekki niedosyt, który jedynie zachęca do sięgnięcia po książkowy oryginał Ishbel Szatrawskiej.

fot. Teatr Jaracza w Olsztynie
Idź do oryginalnego materiału