Po inscenizacji „Jentl” Robert Talarczyk po raz kolejny wraca do Teatru Żydowskiego i prozy literackiego noblisty Isaaca Baszewisa Singera. Tym razem, z okazji 75-lecia teatru, wystawia „Dziedzictwo” na podstawie powieści „Dwór” i „Spuścizna”, napisanych w drugiej połowie lat 60. XX wieku. Reżyser podkreśla uniwersalność losów bohaterów spektaklu.
– Temat zapisany przez Singera te kilkadziesiąt lat temu przez cały czas jest bardzo współczesny, bo to jest opowieść o ludziach, a każda opowieść o ludziach będzie współczesna. Oczywiście ona jest ubrana w pewien kostium, rzecz się dzieje z końcem XIX wieku, po powstaniu styczniowym, a kończy się na początku XX wieku, więc przenosimy się 150 lat do tyłu, ale to nie ma znaczenia, bo ci ludzie są bardzo współcześni w swoich pragnieniach, marzeniach, zachowaniach często i liczę na to, iż ci widzowie, którzy siądą po drugiej stronie, odnajdą tam siebie – mówi Talarczyk.
„Dziedzictwo” powstało na podstawie niezrealizowanego serialu Krzysztofa Teodora Toeplitza, który – jak mówi reżyser – nigdy nie ujrzał światła dziennego. Scenariusz trafił do rąk dyrektorki Teatru Gołdy Tencer wiele lat temu.
– Ciekawostka w tym wszystkim jest taka, iż żona nieżyjącego już Krzysztofa Teodora Toeplitza ileś lat temu przyniosła do Gołdy Tencer 10 brulionów z zapisanym tekstem scenariusza „Dziedzictwa” na podstawie dwóch powieści Singera „Dwór” i „puścizna”. Nikt o tym nic nie wiedział i nie wie nadal, bo rozmawiałem z różnymi kolegami filmowcami i wszyscy się dziwią, iż coś takiego istnieje, a to jest fantastyczne – dodaje reżyser.
Twórcy mają nadzieję, iż spektakl zachęci do otwarcia się na kulturę żydowską. Robert Talarczyk zachęca do sięgnięcia po literaturę.
– Fantastyczne jest to, iż opowiadamy o świecie żydowskim, którego już nie ma i tak naprawdę kilka o tym świecie wiemy. Wbrew temu, co nam się wydaje, iż wiemy, to jest też historia do tego, żeby na to spojrzeć i później sięgnąć czy do źródeł, czy do pierwowzoru, czyli powieści Singera, czy jeszcze do innych rzeczy, które są związane z kulturą żydowską, ale również z taką opowieścią megaludzką, bo to jest przede wszystkim opowieść o ludziach – podkreśla.
„Dziedzictwo” to saga rodzinna, rozgrywająca się od końca powstania styczniowego do początku wieku XX. Jak podkreśla reżyser, dom jest w kulturze żydowskiej niezwykle istotny.
– Ta kultura żydowska jest często bardzo powiązana z domem. On ich stwarza, w nim budują siebie, ale też często od niego uciekają i mówią, iż nie są z tego domu, próbują zapomnieć, a potem po niektórych ten dom się upomina i wracają do niego – mówi.
Premiera na deskach Klubu Dowództwa Garnizonu w piątek 30 stycznia.
















