Nie ma o czym dyskutować. Zuzanna będzie mieszkać z nami, koniec tematu powiedział Stanisław, odkładając łyżkę na stół. Mężczyzna choćby nie tknął kolacji, jakby nastawiał się na istotną rozmowę. Pokój jest, remont skończony. Za dwa tygodnie córka się do nas przeprowadza.
A czegoś nie zapomniałeś? policzywszy do dziesięciu, zapytała Weronika. Na przykład tego, iż szykowaliśmy ten pokój dla naszego wspólnego dziecka? Poza tym chyba ci umknęło, iż Zuzanna ma matkę, z którą powinna mieszkać.
Pamiętam, iż rozważaliśmy dziecko mruknął stanowczo Stanisław. Liczył, iż żona przyjmie jego decyzję bez oporów. Ale to możemy odłożyć na dwa-trzy lata. Tym bardziej, iż musisz skończyć studia, a to jest ważniejsze niż dziecko teraz. Poza tym Zuzanna nie chce rodzeństwa. A jeżeli chodzi o jej matkę Stanisław uśmiechnął się gorzko. Zamierzam odebrać jej prawa rodzicielskie. Dla córki to niebezpieczne żyć pod jednym dachem z tą kobietą!
„Dla córki”? Weronika uniosła brew. Przecież ona ma już dwanaście lat, nie jest już maluchem. O jakim niebezpieczeństwie mówisz? Bo nie pozwalają jej wychodzić po dziesiątej wieczorem? Bo musi odrabiać lekcje, a w razie czego grożą zabranie telefonu albo odcięciem internetu? Twoja była żona to chyba święta, iż jeszcze nie sięgnęła po pasek!
Nic nie wiesz warknął pod nosem Stanisław. Zuzanna wielokrotnie pokazywała mi siniaki, czytałem wyzwiska i groźby, które dostawała! Nie pozwolę skrzywdzić mojej córki!
Właśnie to robisz, ustępując jej we wszystkim.
Weronika delikatnie wstała, zostawiając talerz z niemal nietkniętą zupą. Straciła apetyt i widok naburmuszonego męża wywoływał u niej ból głowy. Ostrzegano ją: nie spiesz się z małżeństwem! Pożyjcie razem, sprawdźcie swoje uczucia Ale przecież ona wiedziała lepiej! I bardzo chciała wyprzedzić koleżanki
Dlaczego znajomi odradzali szybki ślub? Powodów było kilka: dla Stanisława to drugie małżeństwo, starszy był o piętnaście lat i miał córkę, dla której robił wszystko. Jedna z tych rzeczy może nie byłaby problemem, ale razem niemal dramat.
Właściwie z dwiema pierwszymi Weronika nie miała trudności. Wręcz przeciwnie, odpowiadało jej, iż mąż jest starszy, doświadczony. Wiedziała, iż z Agatą rozstał się w zgodzie i nie było między nimi roszczeń.
Problem leżał w Zuzannie. Strasznie rozpuszczona, wiecznie nieposłuszna dziewczynka, która większość życia spędziła pod opieką babci, bo rodzice pracowali niemal bez ustanku, chcąc zapewnić jej dobrą przyszłość. Rozwód nie zrobił na niej dużego wrażenia, bo wiedziała, iż ojciec jej nie porzuci, choćby biorąc nową żonę. Ale nowy związek matki na to nie była gotowa.
Ojczym od samego początku wprowadzał twarde reguły, a matka, która po zmianie pracy więcej bywała w domu, w pełni go wspierała.
Godzina policyjna, lekcje, korepetycje, bo Zuzanna miała zaległości niemal we wszystkim To wszystko ją wkurzało. Od dziecka przyzwyczajona do telewizora i komputera, nie wytrzymywała rygoru i zaczęła wymyślać niestworzone historie, żeby denerwować ojca.
Tak, chciała mieszkać z tatą, doskonale wiedząc, iż przez jego pracę będzie miała dużo swobody. Weronikę całkiem ignorowała dziewczyna na dziewięć lat starsza nie była dla niej żadnym autorytetem.
Dla tej wolności była gotowa zrobić wiele.
**********************
Zuzanna przyjeżdża dziś. Przygotuj jej pokój i, proszę, nie denerwuj jej, ona już i tak sporo przeszła Stanisław postawił Weronikę przed faktem, dobierając krawat do nowego garnituru. Gdybym wiedział wcześniej, iż Agata zacznie się nad nią znęcać przez tego faceta Ale co teraz zrobisz? Czasu nie cofniesz.
Czyli nie zmieniłeś zdania? Naprawdę chcesz ją tu wprowadzić? do końca miała nadzieję, iż mąż zrezygnuje. A kto będzie nad nią czuwał? Najwcześniej wracasz o ósmej.
Ty się nią zaopiekujesz wzruszył ramionami. Przecież to nie maluch, bardzo samodzielna jest.
Mam za chwilę sesję, sam mówiłeś, iż muszę się uczyć odcięła Weronika z lekką złośliwością. Zuzanna ma siedzieć cicho i mi nie przeszkadzać. Mam nadzieję, iż potrafi zmywać i sprzątać, bo przez najbliższe dwa tygodnie to będzie jej obowiązek.
Ale ona nie jest służącą
Ja też nie przerwała mu szybko. Ale skoro tu zamieszka, będzie musiała pomagać. Wypadałoby zresztą ustalić z nią pewne zasady współżycia.
************************
Tato, ty pozwolisz jej się nade mną znęcać? choćby nie mogę spokojnie z koleżankami wyjść, żoneczka zrzuciła na mnie całą robotę, a sama zadowolona ogląda telewizję.
Weronika, przypadkowo słysząc ten dialog, uśmiechnęła się krzywo. Jasne, spróbuj zmusić ją do czegoś Prędzej piekło zamarznie.
Pogadam z Weroniką, obiecuję. Ale ty też powinnaś spróbować się z nią dogadać. Zuzanno, wiem, iż ci ciężko, ale sam fizycznie nie dam rady nad tobą czuwać. Spróbuj się z nią dogadać, pokaż jej, jaka potrafisz być fajna.
Spróbuję mruknęła niechętnie Zuzanna, wiedząc, iż nic nie wywalczy. A to prawda, iż kupiłeś jej samochód?
Tak, a co?
Nic tylko przypomniało mi się, jak mówiłeś, iż nie stać cię, żeby wysłać mnie na wakacje za granicę! A przecież o tym marzyłam!
Sama nie pojedziesz, masz dwanaście lat, a ja muszę pracować. Latem pojedziemy razem, jak rodzina.
Ale ja nie chcę z wami! Nie kochasz mnie, prawda? zapłakała wyraźnie. Po co mnie zabrałeś od mamy? Jestem tu tylko zawadą
Weronika dłużej nie słuchała. Zrozumiała, iż Zuzanna dopnie swego, w każdej sprawie. Przebiegła dziewczyna wyczuła, iż ma szansę przegonić rywalkę po tatusiowych pieniądzach. I chyba jej się uda.
Weronika miała dość wiecznych zarzutów i podjęła decyzję kolejna kłótnia oznacza rozwód. Na koniec jednak zepsuje Zuzannie radość, mówiąc, iż choćby po rozwodzie Stanisław będzie musiał płacić alimenty.
**********************
Weronika miała rację wieczór zaczął się od pretensji. Spokojnie ich wysłuchała, po czym oznajmiła, iż składa pozew o rozwód.
Chcę żyć spokojnie, a nie wysłuchiwać wyzwisk. Ostrzegałam cię, iż spełnianie każdej zachcianki córki to zły pomysł widząc triumfalny uśmieszek Zuzanny, gwałtownie sprowadziła ją na ziemię. A ty nie ciesz się za bardzo. Może kiedyś postawię tacie ultimatum: jeżeli chce widywać nasze dziecko pogładziła się po brzuchu, będzie musiał odesłać cię do mamy. Albo coś podobnego.
Kiedy Zuzanna próbowała się zebrać do odpowiedzi, a Stanisław oswajał się z sytuacją, Weronika zabrała przygotowaną walizkę i wyszła. W rzeczywistości nie była w ciąży, po prostu chciała zestresować dziewczynkę i uświadomić mężowi, iż nie ma pojęcia o psychologii dziecka.








