To najbardziej efektowny film akcji tego roku. Realizacja wbija w fotel

film.interia.pl 22 godzin temu
Zdjęcie: Kadr z filmu Witajcie w Hope: dwoje policjantów w mundurach siedzi wewnątrz radiowozu.


Było już w historii kina miasteczko Hope. W 1982 roku przybył do niego John Rambo w pierwszej odsłonie swych przygód. Metafora była raczej przyciężkawa. Miejscowi wzięli weterana za włóczęgę i nakazali mu iść precz, bo nie było tu dla niego nadziei. Reżyser Na Hong-jin raczej nie nawiązywał do "Rambo: Pierwszej krwi", gdy wybierał nazwę dla miejsca akcji swego "Witajcie w Hope". Chociaż na tytułowe miasteczko spadnie gorszy kataklizm niż wściekły Sylvester Stallone, widz opuści salę kinową z nieco innymi przemyśleniami. Oto jest nadzieja dla dobrego kina akcji.
Idź do oryginalnego materiału