
W wywiadzie dla „The Independent” Tim Cook opowiada o przekazaniu sterów Johnowi Ternusowi. Tłumaczy, dlaczego zrobił to tuż przed premierą iPhone’a Duo, czym zajmuje się jako przewodniczący wykonawczy i jaką radę dał następcy: „nie kopiuj mnie”.
Od przekazania władzy minął niecały miesiąc, a Tim Cook zabrał głos w sprawie tego, jak ta zmiana wygląda od środka. W środę w londyńskiej siedzibie Apple w Battersea rozmawiał z Davidem Phelanem z „The Independent”. Okazją była nowa kooperacja Apple z The King’s Trust, ale spora część rozmowy dotyczyła Ternusa, jak opisują MacRumors i 9to5Mac.
„Książkowy przykład” sukcesji
Cook przekonuje, iż całe przejęcie zaczęło się adekwatnie wiele lat temu, a celem było stworzenie przejścia, na którym ktoś będzie się mógł kiedyś uczyć. Jego zdaniem wszystko poszło dokładnie tak, jak to sobie wyobrażał. Uzasadnia to prosto: Apple zasługiwało na najlepszy możliwy scenariusz.
Zapytany o moment, Cook wyjaśnił, iż 1 września zrezygnował ze stanowiska CEO na osiem dni przed prezentacją iPhone’a Duo nie przez przypadek. Chciał, żeby Ternus miał „wiatr w żagle”, a w Apple ten wiatr zależy głównie od cyklu produktowego. Według Cooka obecny jest wyjątkowo mocny, a składany iPhone ma być jego zwieńczeniem. To szczera odpowiedź i dobrze pokazuje logikę firmy, w której najważniejsze są terminy premier, a nie kalendarz zarządu.
„Nie jestem wtrącalskim typem”
Najciekawszy fragment dotyczy podziału ról. Cook podkreśla, iż relację z Ternusem opiera się na zaufaniu i częstej, rzeczowej komunikacji. Sam skupia się teraz na polityce światowej, czyli na kontaktach z rządami, bo Apple chce na kilku frontach przeforsować zmiany regulacyjne. To wymaga sporo pracy. Jednocześnie pomaga Ternusowi w dowolny sposób, jaki ten uzna za potrzebny. Mówi też wprost, iż się nie wtrąca. To pasuje do doniesień, iż Ternus zajął się studiem projektowym, podczas gdy Cook odpowiada za sprawy zewnętrzne, jak kolacja z Xi Jinpingiem, o której pisaliśmy wcześniej.
Cook dostał kiedyś od Steve’a Jobsa radę, żeby nie podejmować decyzji tylko dlatego, iż Jobs postąpiłby tak samo. Podobną dał Ternusowi: ma uczynić tę pracę swoją własną, skupić czas tam, gdzie wnosi największą wartość, i nie naśladować poprzednika. Różni ludzie mają różne mocne strony, a Cook sam przecież nie kopiował Jobsa.
Przede wszystkim John i ja darzymy się niesamowitym zaufaniem. Relacja musi opierać się na zaufaniu, a komunikacja musi być częsta i merytoryczna. Poza tym jednak w tej chwili skupiam się na polityce globalnej. kooperacja z rządami na całym świecie ma duże znaczenie, ponieważ istnieje wiele kwestii, w których staramy się osiągnąć postęp lub promować zmiany. Wiąże się to z ogromnym nakładem pracy, a ja się tym zajmuję i pomagam Johnowi w każdy sposób, jaki uzna on za stosowny. Nie wtrącam się. Nie jestem osobą, która się wtrąca.
Creative Labs i Apple Music Hall
Rozmowa dotyczyła też programu Creative Labs, który ma pomagać młodym ludziom budować kariery w branżach kreatywnych. Cook opisał go jako formę oddawania, w której Apple daje coś więcej niż pieniądze, bo jego zespoły mogą być mentorami. Wspomniał również o Apple Music Hall, nazywając ją miejscem „unikalnie apple’owym”, w którym przemyślano każdy szczegół.
Apple otwiera własną salę koncertową w Londynie
Pierwszy sprawdzian już we wtorek. Apple oficjalnie potwierdziło wydarzenie na 13 października pod hasłem „Welcome home”. Spodziewamy się domowego huba, nowego Apple TV i HomePoda mini. To pierwsza duża prezentacja Ternusa, za którą od początku do końca odpowiada już on sam.
Konferencja Apple zapowiedziana na 13 października. Hasło „Welcome Home” zwiastuje ofensywę smart home
Jeśli artykuł Tim Cook o pierwszym miesiącu po oddaniu stanowiska: „Nie wtrącam się” nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

















