THOMAS KESSLER „Nocturnes Vol. 01 / Vol. 02” • Master CD-R ⸜ RECENZJA

highfidelitynews.pl 1 dzień temu

Nowa płyta Thomasa Kesslera „Nocturnes” to cykl utworów fortepianowych nagranych spontanicznie podczas czterech zimowych nocy w okresie 2025/26.

Jak pisze muzyk, w odróżnieniu od utworów z pełną orkiestracją, utwory te „oddają ducha (jego) koncertów na żywo – to muzyka, która rodzi się całkowicie z chwili”. I dalej:

Ogólny nastrój charakteryzuje spokojna pogoda ducha i odrobina melancholii. Fantazje fortepianowe często potrzebują zaledwie kilku nut, by rozwinąć swój efekt. Pauzy są równie istotne jak same nuty; przez warstwy pastelowych pejzaży dźwiękowych zawsze przebija się pełna czci cisza.
tekst WOJCIECH PACUŁA
foto „High Fidelity”, Hypersensitive Records („Kilka prostych…”)

THOMAS KESSLER „Nocturnes”

Wydawca: Hypersensitive Records HRCS 006
Format: Limited Edition Master CD-R, FLAC, WAV, mp3
Premiera: 22 maja 2026
Słuchał: WOJCIECH PACUŁA

Jakość dźwięku: 10/10

Seria: „High Fidelity Masters”
www.THOMASKESSLER.com

THOMAS KESSLER jest kompozytorem, producentem i – jak sam sobie mówi – „rzeźbiarzem dźwięków” (ang. sound sculptor), pochodzącym z, leżącego w Niemczech, Düsseldorfu. Naukę gry na fortepianie rozpoczął w wieku dziewięciu lat i, jak mówi, „chwilę później”, wraz ze swoim bratem, nagrał na magnetofonie pierwsze utwory. Gra głównie ze słuchu. Swoją własną muzykę, kontynuuje, zaczął komponować w dość przypadkowy sposób, dla przyjemności płynącej z eksperymentowania z dźwiękami. Nagrywa w swoim domu, na pianini, modyfikując jego dźwięk w postprodukcji.

Podobnie, jak poprzednie, recenzowane w „High Fidelity”, płyty: → CLOSE TO SILENCE, → FRAGILE oraz → INFINITE SKY, tak i ta została wydana własnym sumptem, w wytwórni Hypersensitive Records (HRCS 005). Płyta ma długość 23:31.

»«

Kilka prostych słów…

THOMAS KESSLER

muzyk, kompozytor

Nagrałem Nokturny podczas serii nocnych sesji jesienią 2025 roku na małym pianinie pionowym marki Bechstein. Każdy utwór to pierwsze podejście – spontaniczna improwizacja uchwycona w danej chwili.

Charakterystyczne, stonowane brzmienie albumu wynika w dużej mierze z zastosowania specjalnie wykonanego filcu tłumiącego, który sam zamontowałem w instrumencie. Aby uzyskać brzmienie, którego szukałem, eksperymentowałem z filcami o różnej gęstości i twardości, aż znalazłem coś, co wydawało mi się idealną równowagą między charakterem brzmienia a komfortem gry.

Na potrzeby tego albumu całkowicie przeprojektowałem również konfigurację mikrofonów. Parę mikrofonów pojemnościowych z małą membraną, ustawionych w konfiguracji ORTF, umieszczono bezpośrednio przed otwartym instrumentem, blisko młoteczków i tłumików. Uzupełnieniem były dwa mikrofony wstęgowe w szerokiej konfiguracji AB. Mikrofon lampowy z dużą membraną rejestrował akustykę pomieszczenia, natomiast dodatkowy dynamiczny mikrofon z dużą membraną umieszczono za fortepianem, aby uchwycić drgania płyty rezonansowej.

Ostateczny dźwięk został ukształtowany na podstawie tych sześciu oddzielnych sygnałów. Ponieważ mikrofony znajdowały się w różnych odległościach od instrumentu, nie dało się uniknąć różnic w czasie dotarcia sygnału i relacjach fazowych. Korzystając ze specjalistycznego oprogramowania, przeanalizowałem i skompensowałem te różnice. Co ciekawe, odkryłem, iż technicznie idealne wyrównanie niekoniecznie dawało najbardziej przekonujący efekt muzyczny. Zamiast tego celowo eksperymentowałem z tymi parametrami, dostosowując je tak długo, aż pojawiła się pożądana równowaga brzmieniowa i poczucie przestrzeni.

W moich nagraniach fortepianowych dążę do jak największej intymności. Chcę, aby słuchacz czuł się tak, jakby siedział tuż obok mnie — niemal wewnątrz samego instrumentu — jak najbliżej miejsca, w którym powstaje muzyka.

Odgłosy mechanizmu fortepianowego, ruch tłumików, pedałów, subtelne przesuwanie palców po klawiszach, a choćby odgłos oddechu między frazami: dzięki wybranej technice mikrofonowej wszystkie te elementy celowo stają się częścią muzycznego doświadczenia. Te delikatne szczegóły akustyczne tworzą wyjątkowe poczucie obecności i bezpośredniości — niemal namacalne doświadczenie, które pozwala słuchaczowi być świadkiem samej chwili powstania muzyki.

To właśnie te subtelne dźwięki nadają nagraniu jego fizyczność. Przypominają nam, iż między kompozycją a dźwiękiem znajduje się człowiek, instrument i wyjątkowa chwila w czasie. ‖ TK

»«

Wydanie

Wydany 22 maja album jest dostępny do zakupu w postaci plików w serwisach streamingowych oraz – do kupienia i ściągnięcia – na → BANDCAMPIE; są to pliki PCM 24/48.

Znacznie ciekawsza wydaje mi się jednak wersja, którą recenzujemy. Jest ona limitowana do 100 sztuk płyta CD-R, wykonywana indywidualnie na zamówienie. Zamawiający podaje imię, które ma znaleźć się na okładce albumu („Made for: …”). Płyta posiada kartonową okładkę, w całości nadająca się do recyklingu. Każdy egzemplarz jest wykonywany, pieczętowany i opisywany własnoręcznie przez Thomasa.

To jest pierwsze wydawnictwo Kesslera z logie „High Fidelity Masters” – nasz magazyn objął nad nią patronat.

Dźwięk

PROGRAM ‖ ① # 01 D maj, ② # 02 E-flat min, ③# 03 A min, ④ # 04 E-flat maj, ⑤ # 05 C min Park, ⑥ # 06 F maj ➆ # 07 F min, ⑧ # 08 A min (reprise)

Zmiana pianina i wymuszona tym samym zmiana sposobu ustawienia mikrofonów, a i barwy, wpłynęła w znaczący sposób na odbiór muzyki Kesslera. Teraz jest to dźwięk bardziej otwarty i rozdzielczy. Wciąż jednak nieprawdopodobnie intymny.

Słychać to już w otwierającym krążek ˻ 1 ˺ # 01 D maj. To spokojny, kontemplacyjny utwór, który niesie nas przez noc – tak to odbieram. W jego brzmieniu jest melancholia, podkreślana przez długie pogłosy.

Ciekawe, ale mechanika pianina, wydobywana przez Thomasa i ustawiana w jednym rzędzie z uderzeniem młoteczków, ma tu większy udział w tworzeniu nastroju niż wcześniej. Jest też inaczej ustawiana w panoramie. Szumy, szurania, przesuwy są tu bliżej nas, a uderzenie dalej, jeszcze dalej jest pogłos.

Tak też było w ˻ 2 ˺ # 02 E-flat min, utworze o nieco pogodniejszym wyrazie, tak też usłyszałem to w ˻ 3 ˺ # 03 A min. Ten drugi ma w sobie radość, której trudno oczekiwać po nokturnie.

Takie mam zresztą wrażenie, iż kompozytorowi nie chodziło o wywołanie przygnębienia czy przegięcie z melancholią. Tak, oczywiste jest, iż kiedy odzywają się te wysokie tony w ˻ 4 ˺ # 04 E-flat maj, wprowadzają one swego rodzaju dystans, ustawiają nas w konkretnym miejscu i czasie. Ale choćby one – słychać je zresztą tak, jakby to były dwie ścieżki, z drugą graną bezpośrednio palcami na strunach – nie dołują.

Jak mówię, to jest osobiste, intymne granie. Poza mocnymi bezpośrednim, bliskim dźwiękiem mechaniki swoją cegiełkę dokłada do tego również sam muzyk, jego ciało. Pod koniec # 01 i # 04 słychać westchnienie. Jakby kończył coś z poczuciem dobrze wykonanej pracy, ale i oddechem pozwalającym na coś poza tym, na coś „jeszcze”.

Ta dwoistość Nokturnów Kesslera jest wyraźnie wyczuwalna również w ˻ 5 ˺ # 05 C min czy ˻ 6 ˺ # 06 F maj. Nagranie zostało dokonane w taki sposób, aby wyłożyć przestrzeń aksamitną czernią, ale też aby nie dobić nas, nie docisnąć, aby to nie była die Schwermut. Być może dlatego dźwięk tej płyty jest bardziej otwarty niż poprzednich. Jest też wyraźniejszy i ma wyraźniej zaznaczany atak.

Pianino jest kompletnie inne niż Yamaha, z którego to instrumentu Thomas Kessler korzystał wcześniej. Ma głębszy dźwięk, przypominający sporej wielkości fortepian. Jest w nim jednak coś bliskiego i intymnego, co w dużych instrumentach jest przykrywane potęgą dźwięku. To połączenie zostało przez muzyka podkreślone w sposób, o którym już mówiłem.

Ciekawe jest też to, iż przy masteringu nie wyciął on szumów. W czasach wtyczek komputerowych to jest bardzo prosta rzecz, adekwatnie działanie rutynowe. A tu kończymy, dla przykładu, ˻ 7 ˺ # 07 F min, czy zaczynamy ˻ 8 ˺ # 08 A min (reprise), i robimy to z szumem studia, mikrofonów, toru audio. Mam wrażenie, iż szumy są lekko podkreślane przez wyczki modyfikujące dźwięk. Można by i to wyciąć, a Kessler tego nie zrobił. Dlaczego?

Jedyne wyjaśnienie, które przychodzi mi na myśl to: chciał zachować spontaniczność nagrania. Szum w czasach cyfrowych jest bowiem celowym działaniem, a nie technicznym problemem, jak w czasach analogu. Tutaj pełni on rolę uwiarygodniającą samą muzykę. I robi to po prostu doskonale.

Podsumowanie

Thomas Kessler kolejny raz przygotował piękną płytę. Króciutką, ale dokładnie tyle powinna ona trwać. Jest wspaniale nagrana, bo ma i bliski plan, i daleki, jest również głęboka tonalnie, a jednak otwarta. Dynamika jest doskonała, mimo iż to przecież spokojne, „nocne” granie. Brawo! ‖ WP

» Jakość dźwięku: 10/10

«●»

‖ JAK SŁUCHALIŚMY • Odsłuch został przeprowadzony w systemie referencyjnym „High Fidelity”. Płyty odtwarzane były na odtwarzaczu SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition oraz odtwarzaczu MQA-CD S.M.S.L PL-200.
Sygnał do przedwzmacniacza do przedwzmacniacza liniowego Ayon Audio Spheris Evo był przesyłany interkonektem RCA Siltech Triple Crown. W torze były również: wzmacniacz mocy Soulution 710 oraz kolumny Harbeth M40.1. Okablowanie – Crystal Cable Absolute Dream, Siltech Triple Crown, z zasilaniem Siltech, Acoustic Revive i Acrolink.

www.THOMASKESSLER.com

tekst WOJCIECH PACUŁA
foto Hypersensitive Records, „High Fidelity”

«●»

Idź do oryginalnego materiału