The Rolling Stones po raz kolejny udowadniają, iż potrafią podejmować trudne decyzje. Zespół oficjalnie odwołał zapowiadaną trasę koncertową, stawiając zdrowie Keitha Richardsa na pierwszym miejscu. Fani na całym świecie reagują z emocjami, ale także ze zrozumieniem dla tej decyzji.
Decyzja ogłoszona oficjalnie
The Rolling Stones poinformowali o odwołaniu trasy koncertowej za pośrednictwem oficjalnego komunikatu. Zespół jasno wskazał powód: problemy zdrowotne Keitha Richardsa wymagają przerwy od intensywnego grania i podróży. Muzycy podkreślili, iż nie chcą ryzykować pogorszenia stanu zdrowia gitarzysty i wolą działać odpowiedzialnie. Keith Richards odgrywa kluczową rolę w brzmieniu zespołu od ponad sześćdziesięciu lat. Jego charakterystyczny styl gry i sceniczna charyzma współtworzą tożsamość The Rolling Stones. Z tego względu zespół nie rozważał grania koncertów bez jego pełnego udziału.
Zdrowie Keitha Richardsa priorytetem
Lekarze zalecili Richardsowi odpoczynek oraz dalsze leczenie, które wykluczają realizację napiętego harmonogramu trasy. Muzyk, znany z determinacji i odporności, tym razem zastosował się do zaleceń specjalistów. Zespół zaznaczył, iż Richards aktywnie uczestniczył w podjęciu decyzji i sam poparł wstrzymanie koncertów. Choć szczegóły dotyczące jego stanu zdrowia pozostają prywatne, wiadomo, iż nie chodzi o jednorazową niedyspozycję. Zespół chce dać gitarzyście realną szansę na pełną regenerację, zamiast działać pod presją oczekiwań rynku muzycznego.
Zamiast wielkiej trasy, tylko trzy kraje
Zespół rozważa ograniczenie koncertów do trzech krajów: Wielkiej Brytanii, USA i Argentyny. Muzycy chcą w ten sposób zmniejszyć obciążenie dla Keitha Richardsa, choć nie wiadomo, czy gitarzysta w ogóle będzie w stanie wystąpić. Fani z niecierpliwością śledzą informacje, a media spekulują, jak formuła krótszej trasy wpłynie na charakter koncertów i repertuar. Decyzja wciąż pozostaje w rękach zespołu i lekarzy Richardsa, którzy będą oceniali jego możliwości przed każdym występem.








