The Rolling Stones – Foreign Tongues – recenzja albumu. Legendą się jest, a nie bywa

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

The Rolling Stones to kultowy zespół, który już dawno zapisał się na kartach historii dzięki takim utworom jak Paint It, Black. Mimo upływu lat muzycy jednak nie spoczywają na laurach. Wciąż tworzą i nie zwalniają tempa. Trzy lata po wydaniu Hackney Diamonds wrócili z kolejną dawką klasycznego, pełnego energii rocka na albumie Foreign Tongues.

Najnowsza płyta pokazuje, iż wiek wcale nie musi oznaczać końca pasji do muzyki. The Rolling Stones od końca lat 60. nieustannie dostarczają fanom kolejne hity. Oczywiście w ich bogatej i długiej dyskografii nie brakuje słabszych momentów, jednak trudno odmówić im zaangażowania i serca wkładanego w każdy utwór.

Foreign Tongues aż tryska energią. Już od pierwszej piosenki, która moim zdaniem ma szansę na długo zagościć w stacjach radiowych, słychać mistrzowski wokal Micka Jaggera oraz świetną formę całego zespołu. Każdy utwór został dopracowany z ogromną starannością. Szczególnie wyróżnia się gitara Keitha Richardsa, który z niezwykłą swobodą tworzy kolejne znakomite solówki. Największe wrażenie zrobiła na mnie ta w My Charm, choć niemal każda piosenka ma moment, który zapada w pamięć.

Najlepszym utworem na całym albumie jest dla mnie Never Wanna Lose You. Tutaj najbardziej działa niezwykle chwytliwy refren, który wraca do mnie długo po zakończeniu słuchania Foreign Tongues. Na wyróżnienie zasługuje również Divine Intervention. Najmocniejszym elementem tego utworu jest bridge pojawiający się pod koniec piosenki. Został świetnie skonstruowany, a wykorzystanie trąbek dodatkowo wzmacnia jego efekt. Choć niemal wszystkie piosenki prezentują bardzo wysoki poziom, to właśnie te dwie najbardziej zapadły mi w pamięć.

Foreign Tongues jest pełne energii, choć z czasem można odczuć pewną monotonię. Album nie zaskakuje i oferuje dokładnie to, z czego The Rolling Stones słyną od kilku dekad. Z jednej strony, jest to jego największa zaleta, z drugiej – pewne ograniczenie. Zespół doskonale odnajduje się w klasycznym rockowym brzmieniu i nie próbuje na siłę eksperymentować. Dla porównania warto wspomnieć o solowej karierze Paula McCartneya z The Beatles. Artysta wielokrotnie odchodził od stylistyki, z której zasłynął w zespole, podejmując liczne muzyczne eksperymenty. Było to odważne, choć, moim zdaniem, nie zawsze przynosiło oczekiwane rezultaty. The Rolling Stones wybierają zupełnie inną drogę. Od lat pozostają wierni swojemu charakterystycznemu brzmieniu i dostarczają fanom dokładnie to, za co ci pokochali ich przed dekadami. Niewielkie eksperymenty mogłyby dodać zespołowi powiewu świeżości, jednak trudno odmówić popularności ich obecnej formie.

Największym zaskoczeniem podczas słuchania Foreign Tongues okazał się cover utworu Amy Winehouse You Know I’m No Good. Był to jednocześnie jeden z nielicznych momentów, które oceniam negatywnie. Nie przepadam za coverami, dlatego od początku podchodziłam do tej interpretacji z dystansem. Uważam również, iż taki utwór nie pasuje do autorskiego albumu tak kultowego zespołu. Zamiast kolejnej oryginalnej kompozycji otrzymaliśmy wypełniacz, który w mojej opinii wypada słabiej od oryginału. The Rolling Stones sięgnęli po piosenkę, która sama w sobie jest ikoniczna i nie potrzebowała nowej wersji. Tym bardziej, iż resztę albumu konsekwentnie utrzymano w klasycznym rockowym stylu zespołu. Ten cover niepotrzebnie zaburza spójność całego krążka.

Najlepiej wychodzą im dynamiczne, pełne energii utwory, ale na Foreign Tongues nie brakuje również ballad. Moją ulubioną spośród nich jest Back In Your Life. Keith Richards po raz kolejny zachwyca tutaj gitarową solówką, która świetnie podkreśla emocjonalny charakter kompozycji. Na uwagę zasługuje także Ringing Hollow – utwór, który z pewnością przypadnie do gustu fanom klasycznego rocka.

fot. Polydor Records

Foreign Tongues udowadnia, iż legendą się jest, a nie bywa. The Rolling Stones po raz kolejny dostarczają solidną porcję klasycznego rocka i pozostają wierni swojemu stylowi. Brak większych eksperymentów można uznać zarówno za zaletę, jak i za wadę, jednak całości słucha się z ogromną przyjemnością. Szczególnie wyróżniają się utwory Never Wanna Lose You oraz Divine Intervention. Jedynym elementem, który wyraźnie odstaje od reszty materiału, pozostaje cover You Know I’m No Good, niepasujący do spójnej wizji całego albumu. Jednak, poza tym jednym utworem, jest to kolejna płyta udowadniająca mistrzostwo The Rolling Stones.


fot. glówna: Polydor Records

Idź do oryginalnego materiału