Teściowie nie dają za wygraną – usilnie godzą syna z byłą żoną: „Przecież mają razem syna!” – Teściowa nie odpuszcza mimo upływu lat i nowego małżeństwa, wciąż marząc o odnowie dawnej rodziny

newskey24.com 11 godzin temu

Słuchaj, muszę Ci się wygadać, bo już mi ręce opadają. Rodzice Adama niby dorośli ludzie, a zachowują się tak, jakby nie chcieli uwierzyć, iż ich syn dawno się rozwiódł. Minęło już ponad cztery lata od tego rozwodu, a oni wciąż robią wszystko, żeby pogodzić go z byłą żoną. A my przecież od trzech lat jesteśmy po ślubie, układa nam się naprawdę fajnie.

Moja teściowa nie może zaakceptować tego, iż Adam jej jedyny syn nie jest już z tamtą. Cały czas powtarza, iż rozwód to był głupi pomysł i iż Adam powinien odbudować relacje z rodziną byłej. No bo przecież ich syn, Kubuś, jest ciągle tam.

Jak poznałam Adama, wszystko już było pozamiatane. On i jego była żona rozstali się niby pokojowo; ona zresztą dawno ułożyła sobie życie, z nowym mężem, choćby jakoś szczęśliwie. Adam mi powiedział, iż adekwatnie nie byli z nią zakochani po prostu jego mama namawiała ich do ślubu, bo ona zaszła w ciążę. Tak by się nie ożenił. No i jasne, trochę to głupie wyszło, pewnie oboje popełnili błędy. Ale teraz już nie ma czego żałować.

Z byłą Adama nigdy nie miałam spin. Na początku wolałam po prostu się temu wszystkiemu przyglądać. gwałtownie się zorientowałam, iż Adam wcale do swojego starego życia nie tęskni, a ona jego była też nie jest nim zainteresowana. O kontakcie rozmawiają tylko wtedy, kiedy chodzi o Kubusia.

Najbardziej nie może tego przeboleć jego mama, czyli moja teściowa. Nie chce się pogodzić, kręci dramy, kombinuje. Ojciec Adama zresztą też oboje nasz związek nie zachwyca. Kiedyś jeszcze na samym początku próbowała wybadać, po co mi cała ta sytuacja, iż niby po co mam się pakować w „cudzą rodzinę”, przecież jeszcze młoda jestem, mam życie przed sobą. Powiedziałam jej wtedy jasno, iż gdyby Adam był żonaty to oczywiście, nie byłoby tematu. Ale on jest wolny. Temu nie potrafiła zaprzeczyć, ale od tej pory wiem, iż na przyjaźń z nią nie ma co liczyć. Nie przejmuję się tym, nie każda teściowa musi być twoją koleżanką, prawda?

Po ślubie odcięliśmy się praktycznie całkiem poza ważniejszymi rodzinnymi spotkaniami nie utrzymuję z nią kontaktu. Czasem, na jakichś imieninach czy podczas świąt, zaczyna swoje żale o tamtej rodzinie iż to była zgrana para, iż szkoda dziecka, takie tam. Adam już przestał reagować, choćby jak przerywa mamie jej tyrady, to ona i tak za chwilę znowu zaczyna temat od nowa.

Nie spieszy nam się z dziećmi, bo ja siebie jeszcze nie widzę jako matki, Adam ma już przecież syna i tyle mu wystarczy, a teściowa i tak jest szczęśliwa, iż chociaż jedno wnuczę ma.

Po ich rozwodzie teściowa wzięła się za naprawianie relacji i zapraszanie byłej synowej z Kubą na wszystkie święta; cały czas opowiada, jaką była żona Adama jest „porządną dziewczyną”. Tamta przychodzi z grzeczności, choćby nie udaje, iż jej zależy, jest zupełnie obojętna.

Miałam czasem wrażenie, iż teściowa próbuje specjalnie zrobić z nas rywalki dzwoniła, pytała gdzie jest Adam, a jak nie wiedziałam, to od razu podejrzewała, iż oczywiście z byłą. Czasem wymuszała na nim, żeby po coś tam jechał do jej domu. Po prostu totalny cyrk.

Jakby nie miała innych rozrywek. Ja nie jestem zazdrosna ani trochę, tylko już nie mam siły tłumaczyć, iż oni oboje choćby na siebie nie patrzą, poza wspólnymi sprawami. Adam, jak każdy ojciec, płaci alimenty, czasem pogada z synem, raz na jakiś czas Kubuś wpada do nas na weekend. Była żona nie wyciąga pieniędzy, nie robi problemów, nie miesza no żyją jak normalni ludzie po rozwodzie i szanują się wzajemnie.

Szkoda tylko, iż teściowa tego nie kuma i ciągle próbuje knuć jakieś akcje. Już naprawdę nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żeby dała nam spokój. Adam myśli, iż jej przejdzie, jak tylko urodzi się nasze dziecko, ale dla mnie to takie święte życzenie. Może kiedyś zmądrzeje, ale ja wyczekuję raczej kolejnej rodzinnej imprezki i narzekania, jakim to Adam był szczęśliwy kiedyś A my? My mamy swój spokój, swoje tu i teraz i nie damy się zwariować, choćby jeżeli teściowa wymyśli kolejny polski serial rodzinny.

Idź do oryginalnego materiału