Teściowa nie daje za wygraną: wciąż godzi mojego męża z byłą żoną, bo mają wspólnego syna – „Czy ty …

polregion.pl 20 godzin temu

Rodzice mojego żony nie mogą pogodzić się z tym, iż jej syn już jakiś czas temu zakończył pierwsze małżeństwo. Minęły ponad cztery lata od rozwodu, a oni wciąż nie dają za wygraną i próbują ich ze sobą ponownie połączyć. My z Adamem wzięliśmy ślub trzy lata temu i żyjemy razem szczęśliwie.

Teściowa cały czas powtarza, iż jej syn popełnił błąd, działając pochopnie, i powinien za wszelką cenę spróbować odbudować dawny układ z rodziną byłej żony. Przecież mają razem syna mówi.

Gdy poznałem Adama, był już rozwiedziony. Ich rozstanie, podobno, odbyło się w miarę spokojnie, a jego była żona niedługo później wyszła ponownie za mąż. Nie ukrywam, plotki głosiły, iż właśnie przez nowego partnera rozpadł się ich związek.

Może zrobiliśmy źle, decydując się na ślub. Mama mocno naciskała, żebyśmy się pobrali, bo była w ciąży, a ja, szczerze mówiąc, nie był do niej przywiązany. Po prostu spotykaliśmy się, nic więcej. Gdyby nie ciąża, nigdy bym się z nią nie ożenił powiedział mi szczerze Adam.

Nie obawiałem się jego byłej żony. Od początku uważnie przyglądałem się Adamowi i gwałtownie zorientowałem się, iż nic do niej nie czuje i nie tęskni za tamtą rodziną. Jego była żona nie wykazywała żadnego zainteresowania Adamem, miała już inne życie. Ograniczali kontakt wyłącznie ze względu na syna.

Jedynie mama Adama nie mogła przełknąć tej sytuacji. Ojciec także. Usilnie próbowali połączyć dawną rodzinę, nie akceptując naszej relacji. Bardzo chłodno odnosili się do mnie.

Jesteście młodzi, macie przed sobą całe życie. Po co ci taki bagaż, po co wchodzić w czyjąś rodzinę? pytała mnie, gdy zdarzyło się, iż byliśmy sami. Odpowiadałem grzecznie, iż gdyby Adam był zajęty, nie próbowałbym się angażować. Teraz natomiast jest wolny. Teściowa chciała coś jeszcze dodać, ale wszedł Adam i natychmiast ucichła. Już wtedy poczułem, iż nie uda mi się mieć z nią ciepłej relacji. Nie przejmowałem się tym jednak za bardzo.

Po ślubie zamieszkaliśmy razem. Kontakty z teściową ograniczałem do minimum widywaliśmy się od święta. Wtedy oczywiście musiałem wysłuchiwać jej narzekań na byłą żonę Adama. Mój mąż próbował uciszać matkę, ale zawsze wszystko wracało na stare tory.

Nie spieszyliśmy się z planowaniem dziecka. Ja nie widziałem siebie jako ojca, a Adam już miał syna, z czego teściowa była bardzo zadowolona.

Po rozwodzie Adama teściowa zaczęła wręcz nachalnie zapraszać jego byłą na rodzinne uroczystości, wzdychała przy wszystkich i żaliła się, iż kiedyś byli taką piękną parą. Wychwalała ją przy każdej okazji.

Była żona Adama podchodziła do tego zupełnie bez emocji. Przychodziła, siedziała, nie angażowała się. Obecność była, ale serce zupełnie gdzieś indziej.

Teściowa próbowała wzbudzić we mnie zazdrość, wmawiając, iż Adam utrzymuje kontakty z byłą, dopytywała telefonicznie, gdzie jest Adam, a gdy nie znałem odpowiedzi, z góry zakładała, iż znów jest u niej. Bywało, iż sama kazała mu się z nią kontaktować. Wymyślała najdziwniejsze historie.

Nie jestem z natury zazdrosny, ale takie zachowania działały mi mocno na nerwy. Patrząc z boku na relację Adama i jego byłej, widać wyraźnie, iż nie łączy ich już nic oprócz syna. Regularnie przesyła alimenty, rozmawia z synem, czasem zabiera go do nas. Była żona nie robi problemów, nie wnika w nasze sprawy, nie żąda więcej pieniędzy, nie utrudnia kontaktu z dzieckiem. Jest normalna, da się z nią dojść do porozumienia. Oboje z Adamem zachowują się wobec siebie z klasą. Rozwiedli się, każdy ułożył sobie życie na nowo. I szanują to.

Niestety, teściowa tego nie może przyjąć do wiadomości. Wciąż coś knuje, podsyca napięcie. Kiedy jej to przejdzie? Czy w końcu zrozumie? Adam ma nadzieję, iż sytuacja się uspokoi, gdy urodzi mu się kolejny wnuk. Ja osobiście nie jestem o tym przekonany.

Idź do oryginalnego materiału