Teściowa nie daje za wygraną – usilnie godzi syna z byłą żoną, bo mają razem dziecko. „Nie rozumiesz? Mają wspólnego syna!” – wiecznie narzeka i intryguje, nie mogąc pogodzić się z nową żoną syna

twojacena.pl 8 godzin temu

Rodzice mojego małżonka wciąż nie dają za wygraną na siłę próbują go pogodzić z jego byłą żoną. Czy ty nie pojmujesz, oni mają razem syna! narzeka moja teściowa.

Jestem żoną mężczyzny, którego rodzice od dawna nie chcą zaakceptować faktu, iż ich syn jest już po rozwodzie. Minęły cztery lata od jego rozstania z byłą żoną, a mimo to przez cały czas usiłują ich zejść razem. Z Adamem wzięliśmy ślub trzy lata temu i teraz tworzymy szczęśliwe małżeństwo.

Zdaniem mojej teściowej Adam podjął pochopną decyzję. Uważa, iż powinien na wszelkie sposoby odbudować relację z poprzednią rodziną. Przecież ich syn wciąż tam mieszka.

Adam był już po rozwodzie, kiedy go poznałem. Rozeszli się niby w zgodzie, a jego była żona gwałtownie wyszła ponownie za mąż. Najpewniej to nowy partner był powodem rozpadu ich małżeństwa.

Z perspektywy czasu może popełniliśmy błąd, biorąc ślub. Moja własna mama naciskała chciała, żebyśmy byli razem. Jego była zaszła w ciążę, a on sam przyznał, iż nie był wtedy zakochany. Po prostu z nią był i tyle. Gdyby nie dziecko, nie ożeniłby się z nią tak powiedział mi Adam szczerze.

Nie stresowała mnie jego była. Na początku postanowiłem zachować dystans i poobserwować sytuację. gwałtownie zauważyłem, iż Adam nie czuje już nic do tamtej rodziny, a jego stosunek do byłej żony jest całkowicie obojętny. Ona również nie okazywała zainteresowania. Znalazła nowego męża i kontaktują się tylko w sprawie syna.

Tylko teściowa nie potrafiła zaakceptować zmian. Teść także nie. Wciąż próbowali zbliżyć do siebie tych dwoje. Nasz związek traktowali jak wielkie nieporozumienie.

Jesteście jeszcze młodzi, wszystko przed wami. Po co ci kłopot z czyjąś rodziną? słyszałem od niej, gdy zostawaliśmy sami.

Odpowiadałem, iż Adam jest już wolny. Gdyby był żonaty, nie wchodziłbym mu w drogę. Teściowa chciała jeszcze komentować, ale właśnie wrócił Adam i zmieniła temat. Zrozumiałem, iż nie zaprzyjaźnię się z nią nigdy. Nie rozpaczałem z tego powodu.

Po ślubie zamieszkaliśmy razem. Nie szukałem kontaktu z teściową, poza spotkaniami przy okazji świąt czy rodzinnych uroczystości. Wtedy za każdym razem wysłuchiwałem narzekań na temat rodziny Adama z poprzedniego związku. Adam czasem uciszał matkę, ale potem wszystko wracało do normy.

Nie spieszyliśmy się z dziećmi. Ja nie czułem jeszcze gotowości, a Adam miał już syna, co jego matce bardzo pasowało.

Po rozwodzie teściowa od razu zabrała się do działania. Zapraszała byłą synową na Wigilię, wzdychała za dawnymi czasami, wychwalała ją za byle drobnostkę.

Była żona Adama pozostawała jednak całkowicie neutralna i nie dawała się wciągnąć w żadne gierki po prostu pojawiała się, jeżeli trzeba było. Ta obojętność była oczywista.

Teściowa starała się wzbudzić w Adamie zazdrość. Albo we mnie nie wiem. Potrafiła zadzwonić do mnie z pytaniem, czy wiem, gdzie Adam jest. Gdy nie wiedziałem, zarzucała mi, iż na pewno jest u byłej żony. Często próbowała go tam wysyłać, wymyślała różne sprawy, żeby tylko ich ze sobą spotkać.

Nie jestem zazdrosny. Ale cała ta sytuacja strasznie mnie irytuje. Każdy, kto spojrzy z boku na Adama i jego byłą, od razu zauważy, iż między nimi już dawno nic nie ma. Łączy ich tylko syn. Adam regularnie przekazuje byłej żonie alimenty, czasem rozmawia z synem przez telefon albo przywozi go na weekend. Była żona nie robi z niego wroga, nie wyłudza pieniędzy, nie utrudnia kontaktów. Wydaje się w porządku. Zachowują się jak dojrzali ludzie nie wyszło, każdy idzie swoją drogą i siebie wzajemnie szanują.

Tylko teściowej to nie pasuje. Wciąż snuje swoje intrygi. Kiedy jej minie? Kiedy przejrzy na oczy? Adam ma nadzieję, iż ulegnie, gdy podaruję jej wnuka. Ale ja w to nie wierzę.

Idź do oryginalnego materiału