„Lalka” to niejedyna wielka powieść, która zagości na polskich scenach. Wojciech Kościelniak w Teatrze Muzycznym w Gdyni przygotowuje musicalową adaptację „Moby Dicka” Melville’a o pogoni za wielorybem i zabójczej obsesji zemsty (premiera 2 października). A Remigiusz Brzyk zaadaptuje na scenę poznańskiego Polskiego „Kolumbów. Rocznik 20” Bratnego, o pokoleniu akowców i powstańców warszawskich. Teatr Narodowy rozpocznie sezon premierą „Orestei” Ajschylosa (10 października). Reżysera Luka Percevala zainteresował zapisany w trylogii temat wojennej przemocy, która infekuje wszystkie aspekty życia i nie kończy się wraz z podpisaniem traktatów pokojowych, a także „cena, jaką trzeba zapłacić, by przestać odpowiadać przemocą na przemoc”.
Teatralne hity na trudne czasy. Kolejne „Lalki”, musical z Kościuszką. I biografia Britney | Hity na trudne czasy
Zdjęcie: Adrian Lach
Jesienią do teatru wpadną Wokulski i Łęcka oraz bohaterowie innych wielkich powieści, na scenach zobaczymy także m.in. Kościuszkę, Osiecką, Czubaszek, Andrycz i… Britney Spears. Najważniejszymi, a przynajmniej najgłośniejszymi kulturalnymi wydarzeniami początku sezonu są oczywiście dwie ekranizacje „Lalki”. Jednak teatr pola filmowcom nie oddaje i dorzuca własne, świeże i zaskakujące interpretacje. Teatr Rampa na warszawskim Targówku swoją musicalowo-kabaretową wersję dzieła Prusa – „Lalkę ‘89. Kapitalistyczną komedię romantyczną” w reż. Michała Walczaka – reklamuje jako „pełną magii i teorii spiskowych”. I nie ma w tym przesady, bo w spektaklowej Warszawie epoki transformacji można spotkać m.in. polonistki, wampira oraz młodego Rafała Trzaskowskiego. Z kolei Mikita Iłynczyk, dramatopisarz i reżyser nominowany w 2025 r. do Paszportu POLITYKI, swoją „Lalkę” w stołecznym Teatrze Dramatycznym zrealizował w konwencji satyrycznego political fiction. Kontekstem dla jego odczytania powieści pisanej w Warszawie czasów zaboru rosyjskiego jest obecna rosyjska napaść na Ukrainę, która zakłóciła linearne postrzeganie czasu – przyszłość może się okazać wariacją na temat przeszłości. Jak ostrzegał Wyspiański w „Weselu”: „To, co było, może przyjść”. Oby tylko na scenie.

















