"Tajne godziny", czyli prequel do "Kulawych koni". Recenzja książki

kultura.onet.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Tajne godziny


"Tajne godziny" to dowód, iż choćby powieść oficjalnie spoza cyklu o kulawych koniach z Slough House nie mogła się obyć bez ich. Mick Herron kocha Jacksona Lamba i tego go kocham.
Idź do oryginalnego materiału