Telefon zadzwonił dokładnie w południe, rozcinając ciszę pełną napięcia, która unosiła się nad wyprasowanym obrusem. Ludmiła Borkowska zerwała się do słuchawki, mimowolnie wygładzając niewidzialną fałdkę na świątecznym obrusie. Krzyś? Synku? Cześć, mamo. Wszystkiego najlepszego. Krzysztof brzmiał jakby przemawiał zza zasłony szumów zmęczony, wyciszony, prawie iż spod koca. Mamo, proszę, nie gniewaj się. Nie dam rady […]