Syn mojego ex-męża z drugiego małżeństwa zachorował, a ex-mąż poprosił mnie o wsparcie finansowe. Odpowiedziałam: nie!

twojacena.pl 2 miesięcy temu

Hej, muszę ci opowiedzieć, co się ostatnio przydarzyło. Mój były mąż z drugiego małżeństwa ma chorego syna, a on przyszedł do mnie po pieniądze. Odpowiedziałam mu: Nie!.

Mam 37 lat, rozwiodłam się już od dziesięciu lat. Mój były zdradził mnie i nigdy nie wybaczyłam. Teraz mieszka z nową żoną, z którą ma już dziecko nasz wspólny syn z drugiego związku miał raka. Po diagnozie ożenił się, a ja po prostu zerwałam kontakt. Nie mam pojęcia, co się u nich dzieje.

Finanse mam na plusie dobrze zarabiam, a jeszcze niedawno sprzedałam dom w Łodzi, odziedziczony po babci. Wiedział o tym i teraz przychodzi po ten zastrzyk gotówki, bo leczenie jest drogie. Pamiętasz, iż w Polsce chemioterapia i radioterapia potrafią kosztować setki tysięcy złotych? On i jego żona nie mają takiej kasy, więc liczy na mnie.

Miałam jeszcze w planach kupno fajnego auta, ale najpierw muszę się nauczyć jeździć, a czasu brak. Kwota, o której mowa, jest przyzwoita, więc nie spieszyłam się z jej wydaniem. Zastanawiałam się, czy pomogłabym, gdybym sama zachorowała wątpię, iż tak.

Wiesz, jak bardzo jesteśmy zrozpaczeni! wołał, nie myśląc przy tym o moich uczuciach ani o swojej żonie. Przypomina mi się, jak kiedyś wymienił mnie na nią bez mrugnięcia oka. Podczas rozwodu podzieliliśmy wszystko po połowie, a on twierdził, iż pieniądze mają służyć nowej rodzinie. Chciał, żebym zwróciła mu mieszkanie, które kupiłam przed ślubem to mi uratowało sytuację. A teraz on tu, domaga się kasy, gada o swoich emocjach!

Obiecał, iż jeżeli nie uwierzę, pokaże wszystkie dokumenty, ale nie potrzebuję tego. Nie zamierzam się w to wciągać, choćby jeżeli przysięga, iż wszystko odda. Dziecko wciąż potrzebuje rehabilitacji, a to kosztuje dużo. Szczerze mówiąc, nie wierzę, iż dostanę te pieniądze z powrotem.

Po co nie pożyczysz sobie od banku? spytałam go. Powiedziałam mu to prosto w twarz. Zaczął krzyczeć i proponować, żebym padła na kolana i błagała. Nie zamierzam go poniżać. Nie chcę go już widzieć, bo kiedyś mnie zdradził. Niech się załatwi, niech odchodzi. Mówi, iż wróci, gdy się uspokoję i przemyślę wszystko, ale nie mam ochoty rozważać.

Możesz pomyśleć, iż nie mam sumienia. Po prostu chcę samodzielnie zarządzać moimi pieniędzmi i nie dzielić się nimi z kimś, kto mnie skrzywdził. Po tej rozmowie czuję się trochę przygnębiona, ale nie zamierzam im pomagać niech to będzie dla nich lekcja i zapłata za ich grzechy.

Trzymaj kciuki, bo ja już mam dość tego zamieszania. Pozdrawiam!

Idź do oryginalnego materiału