Słuchaj, muszę ci coś opowiedzieć, bo normalnie aż się we mnie zagotowało Mam 37 lat, od dekady jestem po rozwodzie, a wiesz, jak to się rozegrało. Mój były mąż Michał zdradził mnie z jakąś Agnieszką, nie wybaczyłam, spakowałam się i od tamtej pory nie mamy ze sobą kontaktu. Teraz mieszka z nią w Krakowie.
Agnieszka bardzo gwałtownie zaszła z nim w ciążę, urodziła syna Antka, Michał ożenił się z nią i poszło nowe. Ja praktycznie nie rozmawiam z nimi, choćby nie mam ochoty wiedzieć, co się tam dzieje. Chyba rozumiesz po takim numerze nie ma powrotu.
No i wyobraź sobie, tydzień temu, po latach, przyjeżdża Michał do mnie! choćby nie wiedziałam, iż wie, gdzie mieszkam. Zdziwiona jak nie wiem co, bo ostatni raz twarzą w twarz widzieliśmy się, jak podpisywaliśmy papiery na rozwód. Siada, patrzy na mnie i zaczyna rozmowę od razu z grubej rury. Że jego syn, Antek, zachorował na raka. Leczenie drogie, nie mają tyle pieniędzy, a on przyszedł do mnie prosić o pomoc.
Wiedział, iż mam sporo kasy ostatnio sprzedałam dom po babci w Zakopanem, taka ekstra gotówka wpadła. Sama jeszcze nie wiem, na co ją wydam myślę o nowym aucie, bo na moje 37 lat może czas się nauczyć jeździć! Ale na razie kasa leży, nie spieszy mi się z żadnymi decyzjami. Michał się o tym dowiedział i, widocznie liczył, iż wszystko się dla niego ułoży, jak z nieba.
Wiesz, w tej chwili w głowie mi się kotłowało czy gdyby role się odwróciły, on oddałby mi kasę, gdybym ja zachorowała? Pewnie nie. Podczas rozwodu wszystko dzieliliśmy na pół, a próbował jeszcze wyrwać ode mnie pieniądze za mieszkanie w Warszawie, które kupiłam przed ślubem! Tamto mnie uratowało. Pamiętam, jak płakał, iż już nic nie ma, jaka to nowa rodzina go potrzebuje a teraz znów próbuje wymusić współczucie!
Mówi, iż dostarczy papiery, zaświadczenia, wszystko udowodni. Ale ja już dawno nie mam ochoty w to wchodzić, choćby jeżeli obiecują, iż wszystko oddadzą. Dziecko będzie potrzebować rehabilitacji zdrowie kosztuje fortunę, wiem o tym. Ale czy oni oddadzą? Wątpię.
Zapytałam wprost: A bank? Czemu nie spróbujecie pożyczyć pieniędzy z banku? Facet zrobił się czerwony, aż krzyknął, iż padnie na kolana, żeby go nie wyrzucać, ale ja nie chcę tej jego pokuty. Po prostu nie mam już ochoty go znać, nie chcę spotykać. Przehandlował mnie dla Agnieszki. Zdradził. Więc teraz niech radzi sobie sam. Powiedział, iż wróci i żebym się zastanowiła, jak ochłonę.
A ja naprawdę nie mam nad czym się tu zastanawiać. Może inni powiedzą, iż jestem bez serca. Ale wiesz co? Nie chcę już dzielić się z nikim moimi pieniędzmi. Chcę decydować o sobie i swojej przyszłości. Po tej rozmowie poczułam się trochę podle, ale wiem, iż nie pomogę może dostanie za swoje, może się czegoś nauczy. Takie życie, stara, czasem trzeba być twardą!








