Świt X. Wolverine – recenzja komiksu. I wchodzi on, cały na czerwono

popkulturowcy.pl 1 miesiąc temu

Premiery stycznia zamyka kolejny już tom skupiający się na nowym rozdziale historii X-Men. Świt X. Wolverine to przyjemna lektura, która zdąży jeszcze umilić ostatnie zimowe wieczory.

Wydany przez Egmont komiks Ród X/Potęgi X autorstwa Jonathana Hickmana w 2022 roku zapoczątkował nowy rozdział w historii mutantów Marvela. Po dziesięcioleciach złego traktowania i nienawiści ze strony ludzkości, większość mutantów gromadzi się i tworzy niepodległe państwo na wyspie Krakoa. Rozpoczyna to nową erę dobrobytu dla rasy homo superior, zwłaszcza iż znaleźli sposób na przywracanie zmarłych mutantów do życia. Ludzkość nie ma innego wyjścia, musi zaakceptować status quo nowych sąsiadów. Historię państwa mutantów kontynuowały dwa tomy Świt X.

O wyprawie w kosmos opowiadał Świt X. X-Men. New Mutants, Świt X. Marauders z kolei pozwolił wyruszyć nam w morze z piracką załogą mutantów, a ostatecznie w Empireum. X-Men śledziliśmy losy podczas inwazji roślinnych stworów z kosmosu. Świt X. Wolverine jest już 7. komiksem na Polskim rynku dotykającym wątku niepodległości mutantów. Moim zdaniem, do cieszenia się w pełni tym komiksem, trzeba być zaznajomionym chociaż z Ród X/Potęgi X oraz 1. i 2. tomem Świt X. X-Men. Zachęcam jednak do sięgnięcia po całą resztę – można się dobrze bawić.

Kadr z komiksu Świt X. Wolverine. Egmont

Świt X. Wolverine zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach Wolverine (2020) #1-5. Mieszczą się w nich dwie historie skupiające się na Loganie. Pierwsza rozwija wątek kwiatów Krakoi, które pozwalają na wytworzenie cudownego leku. Dzięki niemu mutanci wypracowali swoją pozycję międzynarodową oferując go państwom, które poparły ich niepodległość. w tej chwili zostają regularnie kradzione i przerabiane na narkotyki. Aby przerwać ten precedens, Wolverine zbiera swoją drużynę X-Force i próbuje wytropić sprawców. Druga historia dotyczy niespodziewanego przejścia Omegi Reda przez bramy Krakoi, szukającego amnestii. Logan, widząc swojego wroga, wyczuwa podstęp i stara się wyjaśnić, co kieruje Omega Redem. W trakcie śledztwa natrafia na kult wampirów, którzy podstępem będą chcieli pozyskać jego krew.

Zobacz także: Batman: Wojna Cieni – recenzja komiksu

Liczący 180 stron komiks przeładowany jest wartką akcją, krwią i jeszcze raz akcją. Już od pierwszych stron czytelnik wie, iż nie będzie nudno. Na rozpoczynających lekturę kadrach, Wolverine budzi się obok ciał swoich towarzyszy z X-Force. Scenarzysta Benjamin Percy nie zamierza obchodzić się z Loganem jak z piórkiem. Rosomak przeprawiając się przez fabułę, zostawia za sobą hektolitry krwi i potu, walcząc z kolejnymi przeciwnikami. Percy zdecydował się na ukazanie Wolverina w pogłębiającym się kryzysie tożsamościowym. Nasz bohater nie potrafi cieszyć się w całości rajem, bo podświadomie wierzy w to, iż na niego nie zasługuje. Przez te wszystkie poprzednie lata zrobił wiele złego i prawdopodobnie większość z tych rzeczy zrobiłby ponownie, chroniąc swoją rodzinę z genem X. Chciałby jednocześnie cieszyć się w pełni nowym życiem oraz ruszyć ponownie w teren i walczyć. Ostatecznie, dowiadując się o kradzieży kwiatów, raz jeszcze rusza w bój.

Kadr z komiksu Świt X. Wolverine. Egmont

Za rysunki w Świt X. Wolverine odpowiadają Adam Kubert (zeszyty 1-3) oraz Viktor Bogdanović (zeszyty 4 i 5). Pomimo nieco odmiennych stylów, każdy odnalazł się idealnie w swojej historii. Ilustracje Kuberta w pełni dotrzymywały tempa Loganowi, portretując te bardziej dynamiczne i statyczne kadry. Kadry, które swoją drogą w tych zeszytach są świetnie umiejscowione. Dzięki temu, czyta się płynnie i szybko. Znajdą się strony, gdzie jest sporo tekstu, jednak wszystko dzięki nim trzyma się w ryzach. Bogdanović odpowiadający za historię z Omega Redem spisał się równie świetnie, co Kubert. Jego styl mistrzowsko pasuje do nieco mroczniejszego klimatu. choćby twarze postaci wyglądają demonicznie i wrogo. Pomimo zjawiskowej pracy obu rysowników, rzuciło mi się w oczy, iż każdy nieco inaczej przedstawia twarz Logana. Gdyby ten tom podzielić na dwa osobne, to kompletnie by mi nie przeszkadzało, jednak czytając ciągiem zeszyt za zeszytem w jednym tomie, jest to zauważalne. Są to drobne różnice, za to na tyle widoczne, iż osobiście mi to przeszkadzało.

Zobacz także: Najlepsze komiksy 2024 roku

Kolejnym zarzutem, jaki mam do tego tomu, to poprowadzenie wątku śledztwa Logana. Wątek kryminalny jest kliszowy i przewidywalny. Można od początku spodziewać się jak zostanie poprowadzona historia i co zostanie zaliczone po drodze. Benjamin Percy stawia tutaj na utarte i dobrze znane schematy. Nie wysilił się niestety, żeby nieco bardziej pobawić się gatunkiem, zwłaszcza gdy ma się tak bardzo plastycznego bohatera. Nie ma co liczyć na choćby najmniejsze zaskoczenie fabularne. Pomijając ten fakt, Świt X. Wolverine wciąż jednak czyta się przyjemnie i choć nie jest na pewno kamieniem milowym tego bohatera, to chętnie poznałbym jego kolejne perypetie. Zasłyszałem na zagranicznych forach, iż o ile chodzi o tą serię, to im dalej, tym gorzej. Jak to mówią – pożyjemy, zobaczymy.

Kadr z komiksu Świt X. Wolverine. Egmont

Świt X. Wolverine ostatecznie polecam jedynie fanom serii z cyklu Świt X. Bardzo dobrze radzi sobie jako uzupełnienie wątków ery Krakoi, jednak już nieco gorzej wypada, gdy potraktujemy go jako samodzielny byt. Jest to przyjemne czytadło na kończący się sezon zimowy. Twórcy gwarantują efektowność i trzymanie wytyczonego poziomu przez całą lekturę. Nie mogę już doczekać się kolejnych tomów o historii mutantów.

Źródło grafiki głównej: okładka komiksu Świt X. Wolverine. Egmont

Idź do oryginalnego materiału