Superman. Superwoman. Tom 1 – recenzja

najlepszekomiksy.pl 1 tydzień temu

Po wydarzeniach „Władzy absolutnej” uniwersum DC wchodzi w nową fazę, a jednym z ciekawszych jej elementów okazuje się przemiana Lois Lane. Pierwszy tom „Supermana” w ramach linii DC All In nie skupia się wyłącznie na samym Człowieku ze Stali. Tym razem równie ważna, a momentami choćby ważniejsza, staje się jego żona, która musi odnaleźć się w zupełnie nowej roli.

Joshua Williamson wykorzystuje ten punkt wyjścia, aby stworzyć historię łączącą superbohaterską akcję z opowieścią o odpowiedzialności, tożsamości i próbie zrozumienia własnych możliwości. Nie brakuje oczywiście wielkich przeciwników i widowiskowych starć, ale najciekawsze okazują się momenty, w których Lois musi odpowiedzieć sobie na pytanie, kim adekwatnie chce być jako Superwoman.

Lois Lane jako Superwoman – nowy początek

Przemiana Lois jest bezpośrednią konsekwencją wydarzeń „Władzy absolutnej”, ale Williamson nie traktuje jej nowych zdolności jako zwykłego fabularnego dodatku. Supermoce stają się dla bohaterki zarówno szansą, jak i problemem. Lois chce wykorzystać je do walki z przestępczością, jednocześnie próbując odkryć ich prawdziwe źródło.

To interesujący kierunek, ponieważ Lois przez dekady była przede wszystkim dziennikarką, śledczą i jedną z najważniejszych osób w życiu Supermana. Teraz sama znajduje się w centrum wydarzeń. Zmienia się więc nie tylko jej sposób działania, ale również jej relacja z otoczeniem.

Williamson dobrze pokazuje, iż posiadanie ogromnej mocy nie oznacza automatycznie pewności siebie. Lois przez cały czas pozostaje tą samą osobą – inteligentną, upartą i odważną – ale musi nauczyć się funkcjonować w świecie, w którym jeden nieprzemyślany ruch może mieć znacznie poważniejsze konsekwencje.

Time Trapper i zagrożenie dla superrodziny

Osobny wątek stanowi pojawienie się Time Trapera. To przeciwnik, który pozwala scenarzyście odejść od klasycznej historii o walce z kolejnym złoczyńcą i wprowadzić do fabuły element manipulacji czasem oraz tajemnicy związanej z przeszłością.

Jego obecność gwałtownie okazuje się zagrożeniem nie tylko dla Supermana, ale również dla całej superrodziny. Williamson umiejętnie wykorzystuje tę sytuację do pokazania, jak silne, a jednocześnie podatne na pęknięcia są więzi między bohaterami.

W tym miejscu komiks zaczyna wykraczać poza historię o Lois i staje się opowieścią o rodzinie, która musi funkcjonować jako drużyna w sytuacji, gdy nie wszystko jest tym, czym się wydaje. Tajemnice Time Trapera dodają fabule odpowiedniego napięcia i sprawiają, iż historia nie ogranicza się do kolejnych pojedynków.

Doomsday wraca, czyli Superman w swoim żywiole

Kiedy w fabule pojawia się Doomsday, wiadomo już, iż spokojnego zakończenia nie będzie. Powrót jednego z najbardziej ikonicznych przeciwników Supermana automatycznie podnosi stawkę i przywołuje skojarzenia z jednym z najważniejszych wydarzeń w historii Człowieka ze Stali.

Williamson nie próbuje jednak po prostu powtórzyć klasycznego schematu. Doomsday staje się elementem znacznie większego konfliktu, a jego obecność dobrze współgra z tematyką całego tomu – walką o przetrwanie i koniecznością podejmowania decyzji w sytuacji, w której nie ma dobrych rozwiązań.

Dzięki temu akcja nabiera odpowiedniego tempa. Spokojniejsze fragmenty poświęcone Lois przeplatają się z widowiskowymi sekwencjami, tworząc całkiem sprawny rytm.

Dan Mora po raz kolejny zachwyca

Warstwa graficzna jest jednym z największych atutów albumu. Dan Mora należy w tej chwili do najbardziej charakterystycznych rysowników DC i po raz kolejny pokazuje, dlaczego jego nazwisko pojawia się przy najważniejszych projektach wydawnictwa.

Jego Superman jest potężny i heroiczny, ale jednocześnie bardzo ekspresyjny. Jeszcze ciekawiej prezentuje się Superwoman. Mora potrafi nadać Lois odpowiednią siłę i dynamikę, nie odbierając jej przy tym charakterystycznej osobowości.

Świetnie wypadają również sceny akcji. Starcia z potężnymi przeciwnikami mają odpowiednią skalę, a kolejne kadry są pełne ruchu i energii. Rysownik dobrze radzi sobie także z bardziej emocjonalnymi scenami, dzięki czemu album nie zamienia się w nieustanny festiwal efektów specjalnych.

Dobry początek nowej ery Supermana

„Superman. Superwoman. Tom 1” jest przede wszystkim albumem otwierającym nowy etap. Nie wszystkie wątki zostają tutaj całkowicie zamknięte, ale taki zabieg działa na korzyść historii. Tajemnice związane z mocami Lois oraz konsekwencje pojawienia się Time Trapera dają solidne podstawy pod kolejne tomy.

Największą zaletą jest jednak przesunięcie części ciężaru z Clarka na Lois. Dzięki temu znana już bardzo dobrze historia o Supermanie otrzymuje świeży punkt widzenia. Bohaterka nie jest tylko dodatkiem do przygód męża – staje się pełnoprawną superbohaterką, która musi samodzielnie znaleźć swoje miejsce.

Nie jest to może rewolucja w podejściu do Człowieka ze Stali, ale jako początek nowego etapu sprawdza się bardzo dobrze.

„Superman. Superwoman. Tom 1” – podsumowanie

„Superman. Superwoman. Tom 1” to udane otwarcie nowej ery przygód Człowieka ze Stali w ramach DC All In. Joshua Williamson łączy historię przemiany Lois Lane z większą opowieścią o superrodzinie, manipulacji czasem i zagrożeniu ze strony Doomsdaya.

Największym atutem albumu jest właśnie Lois – postać, która otrzymuje wreszcie przestrzeń, aby funkcjonować nie tylko jako partnerka Supermana, ale również samodzielna bohaterka. Całość dopełniają znakomite rysunki Dana Mory, szczególnie efektowne podczas scen akcji.

To solidny, widowiskowy i emocjonalny początek, który zostawia wystarczająco dużo pytań, aby z zainteresowaniem czekać na ciąg dalszy.

Superman – tom 1: Superwoman

Szukamy ofert…

Dziękujemy wydawnictwu Story House Egmont za udostepnienie egzemplarza do recenzji.

Idź do oryginalnego materiału