"Sugar" wraca z 2. sezonem i udowadnia, iż to, co najlepsze, dopiero w serialu się zaczyna – recenzja

serialowa.pl 3 godzin temu

„Sugar” zaskoczył nas obłędnym twistem, a teraz tak po prostu toczy się dalej w jazzowym rytmie. I pokazuje w 2. sezonie, iż ma do zaoferowania więcej, niż mogło nam się wydawać na pierwszy rzut oka. Oto czemu warto oglądać.

Twist z 6. odcinka „Sugara” sprawił, iż o serialu nie mówiło się inaczej niż w tym właśnie kontekście – jedni byli zachwyceni, inni wręcz przeciwnie, a przy tym wszystkim w całej dyskusji znikło gdzieś to, co najważniejsze: iż serial Apple TV na kosmicznym zwrocie akcji nie zaczyna się ani nie kończy. Co „Sugar” udowadnia w swoim 2. sezonie, ponownie składającym się z ośmiu odcinków (widzieliśmy przedpremierowo całość).

Sugar sezon 2 – co nowego w serialu kryminalnym Apple

Akcja nowej odsłony kryminału neo-noir dzieje się jakiś czas po wydarzeniach z finału „jedynki”. Detektyw John Sugar (Colin Farrell) znów trafia na skomplikowaną sprawę, jednocześnie prowadząc coraz bardziej desperackie poszukiwania zaginionej siostry, które zdają się raz za razem prowadzić na manowce. Kolejne wydarzenia wywołują efekt domina, sprawiając, iż bohater ląduje w środku złowrogiego spisku, ale też poznaje nowe dla niego strony bycia człowiekiem – nie tylko te dobre. No i zakochuje się, a czyni w sposób tak magiczny i beznadziejny, jak bohaterowie klasycznych filmów.

Sprawa, którą rozwiązuje w 2. sezonie nasz empatyczny kosmita, dotyczy młodego boksera Danny’ego Moona (Jin Ha, „Pachinko”) i jego narwanego brata Ji (Raymond Lee, „Zagubiony w czasie”), który gdzieś znika. Klimatyczny thriller niespiesznie prowadzi nas przez kolejne meandry historii obu mężczyzn, odsłaniając coraz to nowe warstwy sprawy, która bardzo gwałtownie okazuje się być daleka od zwyczajnej, a pewną rolę odgrywa w niej fakt, iż mamy do czynienia ze środowiskiem imigrantów.

„Sugar” (Fot. Apple TV)

Przy okazji poszukiwań Ji serial Apple’a przygląda się prawdziwym problemom współczesnego Los Angeles, jak kryzys bezdomności, wszechobecny fentanyl czy korupcja w służbach mundurowych. W ich przedstawicieli, stojących po dwóch różnych stronach barykady wcielają się Tony Dalton („Better Call Saul”) i Shea Whigham („Świt Ameryki”) – z każdym z nich Sugar przetnie ścieżki wielokrotnie w trakcie sezonu.

Komentarz społeczny koniec końców okazuje się ciekawszy od samej zagadki zniknięcia Ji Moona, ale tak to już jest z tego typu serialami. Fabuła 2. sezonu jest jednak na tyle gęsta, iż nie mamy czasu zastanawiać się, która scena to pastisz schematów z czarno-białych filmów, dalej namiętnie oglądanych przez naszego bohatera, a która to po prostu schemat i już, nie ma co szukać drugiego dna. Tak jak w 1. sezonie, serial czasem sam podsuwa nam odpowiedź, prezentując na ekranie odpowiedni fragment któregoś z klasyków tak zachwycających Johna Sugara.

Sugar sezon 2 – romans jak ze starego filmu i wiele więcej

Pisząc o 1. sezonie, trudno było w recenzjach odpowiednio docenić – bez zdradzania, iż bo bohater nie jest człowiekiem – ten właśnie metapoziom serialu, gdzie mamy kosmitę zafascynowanego ludźmi i ludzkimi sprawami, i niejako uczącego się ludzkich emocji właśnie z kina noir. Jest w tej sytuacji i urokliwa przewrotność, i dziwna trafność, jako iż Sugar funkcjonuje w świecie żywcem wyjętym z dawnych filmów, tyle iż wypakowanym współczesnymi problemami z całym ich skomplikowaniem.

Fani neo-noirowego klimatu od początku mieli czym zachwycać się w „Sugarze” i to się absolutnie nie zmienia. Od przejażdżek Corvettą z 1966 roku po zalanym słońcem mieście, przez elegancję kostiumów i wypakowaną klasycznymi utworami ścieżkę dźwiękową, aż po wątek romansowy rodem z kina lat 50. – 2. sezon daje widzom wszystko to, co sprawiło, iż pokochali ten specyficzny kryminał, zanim jeszcze doszło w nim do kosmicznych perturbacji. Jedną z głównych ról odgrywa w nowych odcinkach Laura Donnelly („Outlander”), wcielająca się w tajemniczą Charlotte, klasyczną kobietę fatalną, w której Sugar po prostu będzie musiał zakochać się po uszy. I która będzie raz za razem zaskakiwać i jego, i nas. I prawdopodobnie samą siebie też zaskoczy.

„Sugar” (Fot. Apple TV)

2. sezon to także więcej historii samego Sugara (dowiecie się, kiedy trafił na Ziemię, jak wyglądały jego pierwsze dni itp.) i serialowej mitologii. Wśród występów gościnnych pozostało jeden, tak się składa, iż ważny, ale ponieważ Apple go nie ujawniło, ja też tego nie uczynię. Niemniej mogę powiedzieć, iż ci z was, którzy chcą odpowiedzi, powinni poczuć się usatysfakcjonowani. Ale oczywiście każda odpowiedź wiąże się z kolejnymi pytaniami, nowymi zwrotami akcji i dopisywaniem kolejnych warstw fabuły.

Fabuły skomplikowanej i wyraźnie dokładnie przemyślanej od początku przez twórcę serialu Marka Protosevicha, showrunnera Sama Catlina i poszerzającą się grupę scenarzystów i reżyserów. W tym roku znalazł się w niej Christopher C. Rogers, dawny współtwórca „Halt and Catch Fire”, i powiedziałabym, iż jego rękę także całkiem nieźle widać w serialu, gdzie jeszcze więcej czasu niż poprzednio poświęca się szeroko pojętemu humanizmowi. Ludzkie sprawy zajmują i fascynują twórców w tym samym stopniu co Johna Sugara – i oni też patrzą na nie z dużą dozą refleksji, empatii i zrozumienia. choćby w sytuacjach, kiedy nasz świat zdaje się na to nie zasługiwać.

Sugar sezon 2 – serial Apple TV raz jeszcze zaskakuje

Biorąc pod uwagę, jak mądrze „Sugar” pogłębia w 2. sezonie swoją główną postać i poszerza swoje uniwersum, można zaryzykować stwierdzenie, iż najlepsze dopiero przed nami. Serial Apple TV z ciekawostki przerodził się w coś więcej jeszcze w poprzedniej serii, a teraz kontynuuje ten kurs, stawiając na zabawę formą z jednej strony oraz komentarz społeczny i wciąganie nas w emocjonalną sferę Sugara z drugiej.

„Sugar” (Fot. Apple TV)

Fani klimatu kina noir dalej będą serialem zachwyceni, podobnie jak fani Colina Farrella, który chyba nigdy jeszcze nie wyglądał na ekranie tak swobodnie, jak tutaj, snując się w garniturze po eleganckich, wypełnionych jazzem wnętrzach i siedząc za kółkiem swojej niesamowitej Corvetty. „Sugar” prezentował i dalej prezentuje się przepięknie, a przy tym ma to samo DNA co dawne filmy, tę samą duszę, ten sam nostalgiczny urok. Jednocześnie to, iż oglądamy serial z pełną świadomością, kim jest bohater, raczej pomaga, niż przeszkadza. Spędzanie czasu w towarzystwie kosmity z empatią przyglądającego się ludzkim błędom wydaje się w jakiś fundamentalny sposób ciekawsze niż oglądanie kolejnego lekko ekscentrycznego detektywa.

Choć zdaję sobie sprawę, iż zdania na temat „Sugara” były i pewnie będą podzielone, ja po obejrzeniu 2. sezonu jestem jeszcze bardziej na „tak” niż poprzednio. Nowe odcinki pokazują, iż tu nie chodzi i nigdy nie chodziło tu o tanie sztuczki z twistami znikąd ani choćby o hołd dla starego Hollywood. To tylko atrakcyjna otoczka, pod którą skrywa się kosmicznie wielkie serce serialu. Serialu o tęsknocie za czymś, czego już nie mamy, o pięknej samotności, o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi i więzi międzyludzkich w miejscach, gdzie bywa o nie trudno. Serialu o tym, jak to jest być człowiekiem – choćby jeżeli czasem czujemy się, jakbyśmy pochodzili z innej planety. Oglądajcie. Warto.

Sugar sezon 2 – kolejne odcinki w piątki na Apple TV

Idź do oryginalnego materiału