Stitch. Podróże w czasie. Renesansowe Włochy – recenzja komiksu. Co ten Le Ronaldo?

popkulturowcy.pl 3 godzin temu

Po starożytnym Egipcie przyszła kolej na renesansowe Włochy! Stitch ponownie musi uratować świat przed złowieszczym Chomikiem Vaderem, który po raz kolejny próbuje zmienić historię. Jak wypada drugi tom tej zabawnej serii?

O ile przy pierwszym tomie bawiłam się dobrze, tak przy Stitch. Podróże w czasie. Renesansowe Włochy wręcz fenomenalnie! Absurdalny pomysł, który się sprawdził już w poprzednim wydaniu, teraz wypadł jeszcze lepiej! Może to za sprawą znanych postaci, które pojawiły się w mandze? A może po prostu idea, aby przenosić Stitcha w czasie jest na tyle szalona, iż nie da się tego nie polubić? Mnie twórcy totalnie kupili i liczę na to, iż to nie koniec podróży w czasie.

Zobacz również: Stitch. Podróże w czasie. Starożytny Egipt – recenzja komiksu. Na ratunek piramidom!

Strona mangi Stitch. Podróże w czasie. Renesansowe Włochy. Tom 2

Zacznijmy od początku. Tym razem Stitch musi wyruszyć do renesansowych Włoch. W pogoni za Chomikiem Vaderem trafia do Florencji w 1501 roku. Musi powstrzymać wymyślenie i zbudowanie wielkich robotów napędzanych parą. Ich twórcą ma być nie kto inny, a sam Leonardo da Vinci! Nasz niebieski bohater co prawda cały czas przekręca jego imię na Le Ronaldo, co jakoś przeogromnie mnie bawiło. W jego pracowni nie znajduje samego mistrza, ale jego ucznia – młodego Giacomo.

Stitch. Podróże w czasie. Renesansowe Włochy ma adekwatnie taki sam schemat jak poprzedni tom. Nasz uroczy kosmita zaprzyjaźnia się z chłopcem i postanawia mu pomóc, tym samym powstrzymując misterne plany Chomika Vadera. Mimo banalności i powtarzalności opowieści, bawiłam się naprawdę świetnie. Tym bardziej, iż twórcy umieścili w mandze wiele smaczków. Pojawia się Leonardo da Vinci – niestety tylko na chwilkę, ale swoje pięć minut ma również dwóch innych bohaterów. To Machiavelli, który obserwując perypetie Stitcha wpada na pomysł napisania Księcia oraz Michał Anioł, który jest w trakcie pracy nad Dawidem.

Zobacz również: Lilo i Stitch – recenzja komiksu. Jakiś grzeczny ten Stitch

Strona mangi Stitch. Podróże w czasie. Renesansowe Włochy. Tom 2

Sam Giacomo jest uroczym bohaterem, który każde nieznane słówko (jak chociażby: Jabba), zasłyszane od Stitcha przypisuje jako miasto we Francji. Kiedy poznaje niebieskiego stworka postanawia go też narysować w stylu swojego mistrza, dzięki czemu otrzymujemy obrazek kosmity w stylu Człowieka witruwiańskiego Leonadra da Vinci. I chociaż podobały mi się przygody w starożytnym Egipcie, to jednak między Giacomo i Stitchem da się odczuć dużo ciekawszą relację. Poza tym jest naprawdę zabawnie i kilka razy podczas czytania zaśmiałam się w głos.

Tak jak w poprzednim tomie Stitch. Podróże w czasie. Renesansowe Włochy ma przyjemną dla oka kreskę, która zgrabnie łączy w sobie styl charakterystyczny dla mang, jak i ten znany dla Disneya. I chociaż początkowo może się to wydawać nietrafione, to sprawdza się naprawdę świetnie. Utwierdza też w przekonaniu, iż Stitch należy do jednych z najbardziej kanonicznych postaci wykreowanych przez studio. Niebieski kosmita pojawia się praktycznie wszędzie i, co tu dużo kryć, w większości przypadków to bardzo trafne połączenia.


Okładka mangi Stitch. Podróże w czasie. Renesansowe Włochy
Scenarzysta: Adriano Barone
Ilustrator: Fabrizio Cosentino
Wydawca: Egmont
Premiera: 12 sierpnia 2026
Oprawa: miękka
Stron: 168
Cena katalogowa: 34,99 zł

Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Egmont)

Idź do oryginalnego materiału