Po starożytnym Egipcie przyszła kolej na renesansowe Włochy! Stitch ponownie musi uratować świat przed złowieszczym Chomikiem Vaderem, który po raz kolejny próbuje zmienić historię. Jak wypada drugi tom tej zabawnej serii?
O ile przy pierwszym tomie bawiłam się dobrze, tak przy Stitch. Podróże w czasie. Renesansowe Włochy wręcz fenomenalnie! Absurdalny pomysł, który się sprawdził już w poprzednim wydaniu, teraz wypadł jeszcze lepiej! Może to za sprawą znanych postaci, które pojawiły się w mandze? A może po prostu idea, aby przenosić Stitcha w czasie jest na tyle szalona, iż nie da się tego nie polubić? Mnie twórcy totalnie kupili i liczę na to, iż to nie koniec podróży w czasie.
Zobacz również: Stitch. Podróże w czasie. Starożytny Egipt – recenzja komiksu. Na ratunek piramidom!
Strona mangi Stitch. Podróże w czasie. Renesansowe Włochy. Tom 2Zacznijmy od początku. Tym razem Stitch musi wyruszyć do renesansowych Włoch. W pogoni za Chomikiem Vaderem trafia do Florencji w 1501 roku. Musi powstrzymać wymyślenie i zbudowanie wielkich robotów napędzanych parą. Ich twórcą ma być nie kto inny, a sam Leonardo da Vinci! Nasz niebieski bohater co prawda cały czas przekręca jego imię na Le Ronaldo, co jakoś przeogromnie mnie bawiło. W jego pracowni nie znajduje samego mistrza, ale jego ucznia – młodego Giacomo.
Stitch. Podróże w czasie. Renesansowe Włochy ma adekwatnie taki sam schemat jak poprzedni tom. Nasz uroczy kosmita zaprzyjaźnia się z chłopcem i postanawia mu pomóc, tym samym powstrzymując misterne plany Chomika Vadera. Mimo banalności i powtarzalności opowieści, bawiłam się naprawdę świetnie. Tym bardziej, iż twórcy umieścili w mandze wiele smaczków. Pojawia się Leonardo da Vinci – niestety tylko na chwilkę, ale swoje pięć minut ma również dwóch innych bohaterów. To Machiavelli, który obserwując perypetie Stitcha wpada na pomysł napisania Księcia oraz Michał Anioł, który jest w trakcie pracy nad Dawidem.
Zobacz również: Lilo i Stitch – recenzja komiksu. Jakiś grzeczny ten Stitch
Strona mangi Stitch. Podróże w czasie. Renesansowe Włochy. Tom 2Sam Giacomo jest uroczym bohaterem, który każde nieznane słówko (jak chociażby: Jabba), zasłyszane od Stitcha przypisuje jako miasto we Francji. Kiedy poznaje niebieskiego stworka postanawia go też narysować w stylu swojego mistrza, dzięki czemu otrzymujemy obrazek kosmity w stylu Człowieka witruwiańskiego Leonadra da Vinci. I chociaż podobały mi się przygody w starożytnym Egipcie, to jednak między Giacomo i Stitchem da się odczuć dużo ciekawszą relację. Poza tym jest naprawdę zabawnie i kilka razy podczas czytania zaśmiałam się w głos.
Tak jak w poprzednim tomie Stitch. Podróże w czasie. Renesansowe Włochy ma przyjemną dla oka kreskę, która zgrabnie łączy w sobie styl charakterystyczny dla mang, jak i ten znany dla Disneya. I chociaż początkowo może się to wydawać nietrafione, to sprawdza się naprawdę świetnie. Utwierdza też w przekonaniu, iż Stitch należy do jednych z najbardziej kanonicznych postaci wykreowanych przez studio. Niebieski kosmita pojawia się praktycznie wszędzie i, co tu dużo kryć, w większości przypadków to bardzo trafne połączenia.
Okładka mangi Stitch. Podróże w czasie. Renesansowe WłochyScenarzysta: Adriano Barone
Ilustrator: Fabrizio Cosentino
Wydawca: Egmont
Premiera: 12 sierpnia 2026
Oprawa: miękka
Stron: 168
Cena katalogowa: 34,99 zł
Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z wydawnictwem Egmont. Dziękujemy!
Fot. główna: materiały promocyjne – kolaż (Egmont)








