Star Fox – recenzja gry. Powrót do układu Lylat

popkulturowcy.pl 1 godzina temu

Nintendo nie próbowało wymyślać marki na nowo. Zamiast tego postawiło na pieczołowicie odświeżoną wersję kultowej przygody. To właśnie ona przed laty zdefiniowała kosmiczne strzelanki na konsolach. Otrzymujemy więc powrót do dobrze znanego układu Lylat, oferujący widowiskowe bitwy, dynamiczne loty i charakterystyczny humor załogi. Choć remake nie zawsze zaskakuje odwagą, pokazuje, iż klasyczna formuła wciąż potrafi dostarczyć mnóstwo frajdy.

Fabuła ponownie zabiera nas do układu Lylat, gdzie Fox McCloud wraz z drużyną staje do walki z siłami Androssa. To historia dobrze znana fanom serii, podana w odświeżonej, bardziej dopracowanej formie. Pojawiają się nowe przerywniki filmowe oraz dodatkowe dialogi, które delikatnie rozbudowują relacje między bohaterami. Nie zmienia to jednak faktu, iż trzon opowieści pozostaje dokładnie ten sam.

Narracja jest oszczędna i wyraźnie schodzi na dalszy plan. Gra nie próbuje jej rozwijać kosztem rozgrywki. Zamiast tego traktuje ją jako tło dla kolejnych misji i starć w kosmosie. Dzięki temu tempo pozostaje szybkie, a akcja nie traci rytmu. Istotnym elementem są alternatywne ścieżki i różne warianty przebiegu misji. Nie zmienia historii w istotny sposób, ale stanowi prosty sposób na zwiększenie regrywalności. Fabuła nie zaskakuje, ale dobrze spełnia swoją rolę w ramach całej struktury gry.

kadr z gry

Oprawa wizualna gry to przede wszystkim bardzo solidny, nowoczesny lifting znanej estetyki. Układ gwiezdny wygląda znacznie bardziej szczegółowo niż w poprzednich wersjach. Planety są bogatsze w detale, a przestrzeń kosmiczna ma wyraźnie większą głębię. Efekty eksplozji, wystrzałów i światła robią dobre wrażenie, szczególnie w dynamicznych momentach walki. Gra utrzymuje jednak czytelną, niemal arcade’ową stylistykę, dzięki czemu nie traci swojej czytelności choćby w największym chaosie. Ważne jest również, iż całość działa bardzo płynnie. Wizualnie nie jest to może poziom najbardziej efektownych współczesnych produkcji AAA, ale kierunek artystyczny nadrabia to konsekwencją i spójnością.

Warstwa muzyczna to z kolei bardzo bezpieczne, ale skuteczne rozwinięcie klasyki. Powracają znane motywy, które zostały odświeżone i lekko zorkiestrowane. Dzięki temu budują napięcie i dobrze podkreślają tempo rozgrywki. Muzyka nie próbuje dominować nad akcją, tylko ją prowadzi. W momentach walki dodaje energii, a w spokojniejszych fragmentach utrzymuje charakterystyczne poczucie kosmicznej przygody.

Rozgrywka w Star Fox pozostaje wierna swojej klasycznej formule. To przez cały czas dynamiczna strzelanka typu rail shooter, w której najważniejsze jest szybkie reagowanie, omijanie przeszkód i precyzyjne niszczenie wrogów. Sterowanie statkiem zostało wyraźnie dopracowane i jest bardziej responsywne niż w poprzednich odsłonach. Nowe opcje, w tym tryb z wykorzystaniem myszy, dodają odrobinę świeżości, ale nie zmieniają fundamentu rozgrywki. Pojawiają się też lekkie modyfikacje w strukturze misji i trybach dodatkowych, jednak całość przez cały czas opiera się na dobrze znanym schemacie.

kadr z gry

Największym moim zarzutem wobec omawianej produkcji jest jej zachowawczość. To wciąż ta sama gra, którą wielu zna z czasów Nintendo 64, tylko w nowej oprawie i z lekko podrasowanym sterowaniem. Brakuje tu odwagi, by realnie rozwinąć serię albo pójść w nowym kierunku. Dla części graczy będzie to zaleta, ale dla innych może to być po prostu odgrzewanie dobrze znanej formuły bez większego ryzyka.

Drugim wyraźnym minusem jest niewielka ilość nowej zawartości. Kampania przez cały czas jest krótka i opiera się głównie na regrywalności, a nie na długości czy rozbudowie. Dodatkowe tryby i ulepszenia są raczej uzupełnieniem niż czymś, co faktycznie zmienia sposób odbioru gry. Brakuje też pełnoprawnego trybu współpracy, który pozwalałby dwóm graczom przechodzić kampanię razem w klasyczny sposób. To sprawia, iż część potencjału kooperacji pozostaje niewykorzystana.

Star Fox na Nintendo Switch 2 to bardzo solidny, ale też bezpieczny do granic możliwości powrót do klasyki. Gra świetnie odświeża to, co już działało lata temu, i robi to w sposób technicznie dopracowany oraz przyjemny w odbiorze. Jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, iż to bardziej nostalgia niż realny krok naprzód dla serii. Dla nowych graczy będzie to świetne wprowadzenie do uniwersum, a dla fanów wygodny powrót do dobrze znanej kosmicznej przygody.


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z Nintendo Dziękujemy!

fot. główna: materiały promocyjne

Idź do oryginalnego materiału