Środek przeciwbólowy na wszystko – Judas Priest podbili Torwar (28.07.2026)

strefamusicart.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Judas Priest 28.07.2026 SMADSC04157


Warszawski Torwar już na długo przed rozpoczęciem koncertu tętnił życiem. Co ciekawe, pogoda tego dnia była wręcz idealna – ciepło, ale bez męczącego upału, którego pod koniec lipca można by się spodziewać. Przed halą od godzin popołudniowych gromadzili się fani z całej Polski, a prawdopodobnie i spoza jej granic. Najpiękniejszy był jednak widok kilku pokoleń metalowców stojących obok siebie – od nastolatków w swoich pierwszych koszulkach Judas Priest po ludzi, którzy pamiętają początki zespołu. Takie obrazki naprawdę cieszą oko i pokazują, iż prawdziwy heavy metal nie zna wieku.

Dla mnie ten wieczór miał jeszcze większe znaczenie. Miałem po raz pierwszy w życiu zobaczyć na żywo Bogów Metalu. Emocje? Trudno je opisać. Ekscytacja mieszała się z niedowierzaniem i poczuciem, iż za chwilę spełni się jedno z koncertowych marzeń. W końcu ile razy można mieć okazję stanąć kilka (no, może ze 20) metrów od zespołu, który współtworzył historię heavy metalu?

Szybki napój przed koncertem, ostatnie spojrzenie na tłum i lecimy pod scenę.

Phil Campbell’s Bastard Sons – piękny hołd dla legendy

Wieczór rozpoczęli Phil Campbell’s Bastard Sons, czyli projekt synów niedawno zmarłego Phila Campbella – wieloletniego gitarzysty Motörhead. Już od pierwszych minut było wiadomo, iż to nie będzie zwykły support. To był koncert pełen emocji i szczery hołd dla ojca oraz jednej z największych legend rock’n’rolla.

Publiczność bardzo dobrze przyjęła autorskie numery, takie jak We’re the Bastards czy Maniac, ale prawdziwe szaleństwo rozpoczęło się, gdy wybrzmiały klasyki Motörhead. Going to Brazil, Rock Out, Ace of Spades, Born to Raise Hell i finałowe Killed by Death dosłownie rozpaliły Torwar. W tych momentach publiczność – w tym oczywiście ja – kompletnie oszalała. Śpiew, uniesione pięści i charakterystyczny rock’n’rollowy luz sprawiły, iż przez chwilę można było zamknąć oczy i poczuć ducha Lemmy’ego. Na bis usłyszeliśmy jeszcze wzruszającą interpretację Heroes Davida Bowiego, która dodała całemu występowi jeszcze więcej emocji.

Bastard Sons – In Loving Memory of Phil Campbell / 28.07.2026 / COS Torwar

Trzydzieści pięć minut oczekiwania…

Po zakończeniu supportu rozpoczęło się odliczanie. Około trzydzieści pięć minut czekania dłużyło się niemiłosiernie, a Torwar z każdą minutą wypełniał się coraz bardziej. Pod sceną robiło się naprawdę ciasno, a w powietrzu czuć było jedynie rosnącą niecierpliwość. Każdy wiedział, iż za chwilę wydarzy się coś wyjątkowego.

Judas Priest, czyli “Patrz młody, to jest właśnie heavy metal!”

Nagle światła zgasły.

Z głośników popłynęły pierwsze dźwięki War Pigs Black Sabbath i… cały Torwar natychmiast zaczął śpiewać. Jeszcze zanim na scenie pojawili się muzycy, atmosfera osiągnęła temperaturę wrzenia. Chwilę później wybrzmiało Faithkeepers Intro, a zaraz po nim zespół bez ostrzeżenia uderzył You’ve Got Another Thing Comin'. W tym momencie hala eksplodowała.

Metal Gods tylko potwierdziło, iż na scenie stoją prawdziwi twórcy gatunku, a przy Breaking the Law trudno było znaleźć choć jedną osobę, która nie śpiewałaby refrenu. To był jeden z tych momentów, gdy wokal publiczności niemal dorównywał nagłośnieniu.

Starsze klasyki, takie jak The Ripper, The Sentinel czy Desert Plains, spotkały się z ogromnym entuzjazmem wiernych fanów, a Lightning Strike pokazało, iż również nowszy materiał doskonale odnajduje się obok legendarnych kompozycji.

Przy Turbo Lover Torwar ponownie oszalał. Ja również (tak, to chyba mój ulubiony kawałek “Judaszów”). Ten utwór od lat ma w sobie coś, co natychmiast porywa tłum. Zaraz później przyszła pora na szybkie Steeler oraz energetyczne Delivering the Goods, które ani na chwilę nie pozwalały opaść emocjom.

Panic Attack udowodnił, iż Judas Priest wciąż potrafią pisać świeże, nowoczesne utwory, a gdy zabrzmiało monumentalne Victim of Changes, można było tylko podziwiać formę zespołu. Halls of Valhalla zrobiło ogromne wrażenie swoją potęgą, przygotowując wszystkich na finał podstawowej części koncertu.

I wtedy nadszedł Painkiller.

To był prawdziwy nokaut. Genialne intro perkusyjne, kosmiczne tempo, perfekcyjna praca całego zespołu i publiczność, która oddawała każdą ostatnią kroplę energii. Trudno wyobrazić sobie lepsze zakończenie głównej części koncertu.

Ale, ale! To jeszcze nie był koniec.

Na bis muzycy wrócili z The Hellion i natychmiast przeszli w Electric Eye, wywołując kolejną eksplozję emocji. Następnie przyszła pora na Hell Bent for Leather, podczas którego Rob Halford – zgodnie z tradycją – ponownie wjechał na scenę swoim legendarnym motocyklem. Widok, który mimo upływu lat wciąż robi ogromne wrażenie.

I właśnie wtedy człowiek uświadamia sobie coś niezwykłego. Halford ma niemal 75 lat, a jego głos przez cały czas potrafi przeszyć człowieka na wskroś. Oczywiście czas odcisnął na nim swoje piętno, ale siła, charyzma i charakter jego wokalu wciąż potrafią wywołać ciarki. Patrząc na jego sceniczną formę, trudno nie czuć ogromnego szacunku.

Na zakończenie wybrzmiało Living After Midnight i chyba nie było osoby, która nie śpiewałaby razem z zespołem. Torwar zamienił się w jeden wielki chór.

Schodziliśmy jak zwycięzcy

Po ostatnich ukłonach muzyków z głośników zabrzmiało We Are the Champions. I było w tym coś wyjątkowego. Schodziliśmy po schodach Torwaru, śpiewając ten utwór razem z setkami innych fanów. Po takim koncercie naprawdę można było poczuć się jak zwycięzca. Zmęczony, spocony, z lekko zdartym gardłem, ale piekielnie szczęśliwy.

Wracając do domu, przez całą drogę w głowie wciąż słyszałem echo Breaking the Law, Painkiller, Electric Eye czy Living After Midnight. Są koncerty, które po prostu się ogląda. I są takie, które zostają z człowiekiem jeszcze długo po tym, jak zgasną światła.

Wtorkowy wieczór na Torwarze zdecydowanie należał do tej drugiej kategorii. choćby teraz jak piszę te słowa, z głośników leci You’ve Got Another Thing Comin'.

Kacper

Zapraszamy do Obejrzenia Galerii z Koncertu :

Judas Priest / 28.07.2026 / COS TORWAR

Organizator : Live Nation Polska

Idź do oryginalnego materiału