W górę serca: EDM i techno-ksiądz

kulturalnemedia.pl 3 godzin temu

Morze piętnastu tysięcy światełek falujących we wrześniowy wieczór to obraz, który zostanie ze mną najdłużej po koncercie W górę serca w Opolu. Kiedy Skytech zaprosił na scenę swoje córki, poprosił realizatorów o wygaszenie wszystkich świateł na stadionie Itaka Arena, a uczestników o włączenie latarek w telefonach. Nagle wszystko zatrzymało się w bardzo romantycznym, wzruszającym momencie. Ta czuła niespodzianka dla córek DJ-a idealnie wpisała się w hasło przewodnie imprezy. Tak oto połączyła się masowa, taneczna euforia z wyraźnym, duchowym przesłaniem

Koncert W górę serca – cel charytatywny i duchowe przesłanie

Piszę ten tekst z perspektywy ponad tygodnia po wydarzeniu, miałem więc okazję przyjrzeć się dyskusji, którą wywołało. Koncert odbył się w pierwszy piątek miesiąca, który dla katolików, przynajmniej teoretycznie jest czasem pokuty i wyciszenia. ale choćby z perspektywy laika muszę podkreślić, iż skojarzenia „walki postu z karnawałem” istniały wyłącznie na papierze. Koncert od początku miał cel charytatywny, wspierając zbiórkę na dalsze prace konserwatorskie i remontowe w opolskiej Katedrze. Jego religijny charakter akcentowała wymowna scenografia: dominujący na scenie centralny, kurtynowy ekran w kształcie krzyża. W przerwie między występami artystów biskup opolski Andrzej Czaja i organizatorzy koncertów przypominali o ewangelizacyjnym fundamencie spotkania. Biskup mówił o odwadze przyznawania się do swojej religii oraz potrzebie dawania przykładu chrześcijańskiego etosu w życiu codziennym. Najważniejsza była treść następujących po sobie koncertów. Z pewnego punktu widzenia bliżej było im do nabożeństwa w kościele niż klubowej rozpusty.

Arka Noego łączy pokolenia pod opolską sceną

W roli lodołamacza, który połączył międzypokoleniową publiczność wystąpiła nieśmiertelna Arka Noego. Ich koncert był radosnym powrotem do sprawdzonych klasyków takich jak Tato czy Siejeje. Było też dużo okazji do zatańczenia w rytm nowszych utworów. Nie zabrakło rozbrajających i rozczulających chwil, jak ta, kiedy jedna z występujących dziewczynek pomyliła tekst piosenki, a Robert Friedrich z uśmiechem poprosił tłum o cierpliwość. Jeden z młodych członków zespołu miał tego dnia urodziny, więc publiczność spontanicznie zaśpiewała dla niego Sto lat.

fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
fot. mg
Dalej
1z22
Wstecz
Skytech i Padre Guilherme: EDM w dialogu z sacrum

Wraz z pojawieniem się na scenie Skytecha scenografia ożyła wraz ze światłami, laserami i efektami pirotechnicznymi. Mateusz Dziewulski udowodnił, iż dynamiczny EDM może wejść w zaskakujący dialog z sacrum, wplatając w klubowe rytmy tak nieoczywiste motywy jak Bogurodzica czy piosenek znanych z oazowych rekolekcji. Wzruszającym i romantycznym momentem, była wspomniana już chwila, kiedy Skytech zaprosił na scenę swoje córki, dla których publiczność stworzyła teatr świateł.

fot. Monika Chrzanowska

Zaraz po nim wystąpił główny bohater koncertu W górę serca, Padre Guilherme. Portugalski duchowny-dj miksował ciężkie basy i klasykę muzyki popularnej z archiwalnymi wypowiedziami papieży: Jana Pawła II Franciszka oraz Leona XIV (pomijając w tej narracji Benedykta XVI). Padre kupił opolską widownię błyskawicznie, wychodząc na scenę w koszulce polskiej reprezentacji, a potem lokalnej Odry Opole. Połączenie muzyki religijnej i popularnej z EDM w wykonaniu Portugalczyka brzmiało bardzo oryginalnie. Mimo to odnoszę wrażenie, iż niektóre aranżacje brzmiały trochę odtwórczo. Niespodzianką było pojawienie się na scenie Sylwii Grzeszczak, która wykonała z księdzem Pan jest pasterzem moim.

fot. Monika Chrzanowska

Realizacja dobrze poradziła sobie z karkołomnym skokiem od dziecięcych chórków do potężnego basu, chociaż nie obyło się bez problemów technicznych. Zaraz po rozpoczęciu się setu Padre, ten odrzucił na konsoletę słuchawki i zszedł ze sceny. W czasie wymuszonej przerwy, kiedy ekipa techniczna pracowała nad sprzętem, prowadzący tę część koncertu Tomasz Wolny i Ida Nowakowska zabawiali publiczność. Tutaj należy dodać, iż Wolny pozwolił sobie na kilka nieśmiesznych żartów z Warszawiaków. Wypominał pochodzenie ze stolicy swojej scenicznej partnerce, pytając publiczność o to, skąd przybyła, rzucił „Warszawiacy, tam są drzwi”.

fot. Monika Chrzanowska
Duchowy chrzest Itaka Arena

Poza tym koncert minął bez większych problemów. Publiczność mogła całkowicie oddać się muzycznemu szaleństwu, płynnie przerywanemu chwilami zadumy, gdy z głośników płynęły duchowe przesłania.

Choć połączenie techno i modlitwy wciąż wydaje się dla wielu mocno kontrowersyjnym pomysłem, to w Opolu zagrało bezbłędnie. Mimo incydentalnych interwencji ochrony wobec spożywających alkohol na płycie stadionu Itaka Arena, obyło się bez problemów typowych dla podobnych masówek. Organizatorzy udowodnili, iż silne formy wyrazu i dobra, nieskrępowana zabawa mogą iść w parze z sacrum i życiem wewnętrznym.

Idź do oryginalnego materiału