Miała 20 lat, miliony fanów i status jednej z największych gwiazd popu. Media zachwycały się jej ciałem, seksualizowały każdy występ, a potem bezwstydnie wypytywały o dziewictwo. Album "Britney" miał być krokiem w stronę dorosłości. Stał się też świadectwem czasów, kiedy cudza intymność była po prostu towarem.