Przypadająca w tym roku 70. rocznica Jasnogórskich Ślubów Narodu stała się okazją do refleksji nad duchowym dziedzictwem Prymasa Tysiąclecia — jego myślą, odwagą i przesłaniem skierowanym zwłaszcza do młodego pokolenia. Z tej okazji w Miejskim Ośrodku Kultury odbyło się spotkanie poświęcone postaci kardynała Stefana Wyszyńskiego i aktualności jego nauczania.
Zebranych w sali widowiskowej gości, wśród nich Jana Juszczaka, dyrektora biura regionu lubelsko-rzeszowskiego „Civitas Christiana”, a także młodzież wraz z nauczycielami ze szkół ze Świdnika i Wilczopola, powitali przedstawiciele organizatorów, Irena Okoń z Akcji Katolickiej przy Parafii pw. Chrystusa Odkupiciela w Świdniku i Marcin Sułek z Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” – Centrum Myśli Prymasa Wyszyńskiego.
– Będziemy rozmawiali o pięknej postaci w historii naszej Ojczyzny, bohaterze ubiegłego wieku. Urodził się w 1901 roku, zmarł w 1981. Niektórzy z nas jeszcze pamiętają jego postać i przemówienia. Dzisiaj chcemy przekazać Wam, młodym, poszukującym drogi w swoim życiu, iż warto oprzeć się na przykładzie błogosławionego Księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego – mówiła Irena Okoń.
– Muszę powiedzieć, iż głównym organizatorem jest pani Irena Okoń, bo wszystkie inicjatywy związane z Prymasem, w tym starania o przyjęcie Go za patrona Świdnika, to jej zasługa. Cieszę się, iż po raz kolejny spotykamy się w tej sali – dziękuję dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury za gościnność, dziś ze szczególnych okazji, bo w roku 70. rocznicy Jasnogórskich Ślubów Narodu oraz 80. rocznicy ingresu biskupa Stefana Wyszyńskiego, aby wspólnie spojrzeć na postać Stefana Wyszyńskiego. Kierujemy to spotkanie przede wszystkim do ludzi młodych. Prymas Wyszyński nie tylko mówił o młodych, ale rozmawiał z młodymi, ufał im, chociaż stawił im wysokie wymagania – podkreślał Marcin Sułek, członek zarządu Katolickiego Stowarzyszenia “Civitas Christiana” – Centrum Myśli Prymasa Wyszyńskiego.
„Jasnogórskie Śluby Narodu – zobowiązanie, które trwa”
Prelekcję na ten temat wygłosił Bogdan Kędzior, były nauczyciel III Liceum Ogólnokształcącego im. Unii Lubelskiej w Lublinie, redaktor „Tygodnika Katolickiego Niedziela”, od lat zajmujący się nauczaniem Prymasa Tysiąclecia.
– Wielu z nas zadaje sobie pewnie pytanie, co ja tutaj robię, po co ten powrót do przeszłości? Przecież to już historia – mówił Bogdan Kędzior. – Rozumiem je, bo każdy powinien zadawać sobie pytania o sens tego, co robi. Aby na nie odpowiedzieć, odwołam się do samego Księdza Prymasa Wyszyńskiego, który bardzo kochał młodych. Spotykał się z młodymi ludźmi i był dla nich wielkim autorytetem, ojcem i drogowskazem. Łatwiej jest iść przez życie, kiedy mamy przed sobą takie drogowskazy. Ksiądz Prymas, poważnie traktując młodzież, zmuszał ich do myślenia. Stosowaną przez niego metodą było stawianie pytań dotyczących ważnych spraw. Prowokował ich w ten sposób do myślenia i refleksji. W homilii z 22 marca 1972 roku mówił do młodego człowieka: „Jakiej chcesz Polski? Czy chcesz aby Polska była pijana? Czy chcesz Polski przepitej? Już raz była przepita, a sytuacja się powtarza. Czy zdajesz sobie sprawę, do czego mogą doprowadzić Naród pijani obywatele, rozpite rodziny, pijani szefowie w biurach, urzędach, fabrykach? Nietrzeźwi kierowcy autobusów, samochodów i pociągów? Czy takiej chcesz Polski? A czy chcesz Polski rozwiązłej? Czy chcesz, aby twoja siostra była poniewierana przez chłopaków, jak to się, niestety, coraz częściej widzi na ulicach stolicy? Czy chcesz, aby twoich braci i siostry demoralizowano przez film i telewizję? Czy chcesz Polski bezdzietnej, w której tak wiele nienarodzonych Polaków idzie… do kanałów? Czy chcesz Polski bez wiary w Boga i ludzi, a więc bez ideałów, bez porywów i wzlotów, bez umiejętności poświęcenia i ofiary? Czy mnie inni ludzie obchodzą? A może odwrócimy pytanie – czy ja ich jeszcze obchodzę? (…) I teraz ja dodam pytania – czy chcesz żyć w Polsce, która szanuje twoją godność, godność każdego człowieka, czy chcesz żyć w Polsce, która uszanuje prawdę i obroni się przed manipulacją w mediach, czy chcesz Polski sprawiedliwej i pełnej pokoju i bezpieczeństwa, czy chcesz żyć w kochającej się rodzinie? O tym właśnie będziemy mówić. Nie jest to problem zawieszony gdzieś w przeszłości. Są to pytania niezwykle aktualne. I Prymas ma na nie odpowiedź. 70 lat temu nasz kraj był pod rządami komunistów. Był to reżim ateistyczny, który dążył do tego, aby wyrzucić Boga z serc ludzi, podporządkować sobie Kościół albo choćby wyeliminować go z życia społecznego. Wprowadzono systemową laicyzację, zastępowano kulturę chrześcijańską marksistowskimi dogmatami. Prymas Wyszyński widział w tym gwałt na prawie do wolności, sumienia, wyznania. Widział śmiertelne zagrożenie dla życia duchowego narodu, bo wiedział, iż naród, który odsunie się od Boga czeka zła przyszłość (…)
Prelegent przywołał kontekst powstania oraz treść Jasnogórskich Ślubów Narodu, które Prymas Wyszyński napisał 16 maja 1956 roku, w miejscu odosobnienia, w Komańczy. Odnowiono je 26 sierpnia na Jasnej Górze, w 300-lecie ślubów króla Jana Kazimierza, złożonych we Lwowie. Publiczność obejrzała też fragment oryginalnego filmu dokumentalnego z 1956 roku z Jasnej Góry.
– W kazaniu związanym z jubileuszem 30-lecia posługi prymasowskiej mówił: „Zbliżało się Tysiąclecie Chrześcijaństwa w Polsce. Moje losy tak się ułożyły, iż miałem dobry czas, aby się nad tym zastanowić i obmyślać programy. Uczyniłem to bowiem w czasie mojego trzyletniego więzienia. Był to czas łaski, świateł, sposobności do modlitwy. Tam niemalże w pełni narodził się program dziewięcioletniej Nowenny przed Tysiącleciem Chrześcijaństwa Polski, tam też zrodził się tekst Ślubów Jasnogórskich i inne teksty pomocnicze. A przede wszystkim tam wzbudziła się jasna świadomość, iż o ile kto zdoła uratować Polskę katolicką, to właśnie Niewiasta obleczona w słońce, Bogurodzica Dziewica, Bogiem sławiona Maryja”. W liście do generała Paulinów pisał o roli Jasnej Góry: „Jest ostatnią deską ratunku dla narodów. Występuje w sposób szczególnie widoczny wtedy, gdy jest ciężko i gdy już znikąd zda się nie widać ratunku” (…) Śluby Jasnogórskie Narodu miały w przymierzu z Maryją, ocalić chrześcijańską tożsamość narodu, odnowić jego wiarę i wyzwolić go z ateistycznej opresji. Śluby są rozwinięte i dostosowane do potrzeb współczesnych. Są tak ujęte, iż ma je wypełnić nie góra, ale cały naród. Prymas nie wołał o czołgi czy rakiety, nie nawoływał do terroryzmu, prosił o osobiste nawrócenie, bo to jest droga, a w konsekwencji przemiana całego życia narodu. Miały być pierwszym programem, który rozpoczyna pracę duszpasterską we wszystkich diecezjach i parafiach oraz rodzinach zakonnych. Nie skończyło się więc tylko na ślubowaniu (…) Najistotniejszą częścią Ślubów były przyrzeczenia, składane przez ślubujących, na przykład „Przyrzekamy uczynić wszystko, co leży w naszej mocy, aby Polska była rzeczywistym królestwem Twoim i Twojego Syna, poddanym całkowicie pod Twoje panowanie, w życiu naszym osobistym, rodzinnym, społecznym i narodowym” – opowiadał B. Kędzior.
„Jako w niebie, tak i w Komańczy”
W drugiej części spotkania publiczność obejrzała fabularyzowany dokument ukazujący historię internowania prymasa Stefana Wyszyńskiego w Komańczy. Przybliżył on mało znany, a jakże istotny okres z życia Prymasa Tysiąclecia. Reżyserem filmu jest Maciej Wójcik, scenariusz napisał Marcin Ziobro, a w roli głównej wystąpił Marek Kalita.
Po projekcji głos zabrał Bogdan Miszczak, producent filmu, który opowiedział o kulisach jego powstania: – To rok pracy przed powstaniem filmu, później tydzień pobytu w Komańczy, razem z Markiem Kalitą, Olą Popławską (grała Marię Okońską, założycielkę Instytutu Prymasowskiego – przyp. red.) czy nieżyjącym już Jerzym Trelą (grał ojca S. Wyszyńskiego – przyp. red.). Film miał być na początku kolorowy, ale doszliśmy do wniosku, iż o ile młode pokolenie zobaczy księdza, który przechadza się po pięknych górkach Komańczy i Bieszczadów, to nie uwierzy, iż lata pięćdziesiąte były latami ciężkimi. Nie szarymi, a czarnymi. I iż prymas nie był tam jak w sanatorium tylko był odizolowany. Był tam dokładnie rok. Pokazaliśmy więc też rok 1956, ponieważ był bardzo istotny dla Polski. W marcu umiera Bierut, w kwietniu jest amnestia, w maju słynny Wyścig Pokoju, który wygrał Królak, w czerwcu byłą czerwiec poznański. Uczycie się, iż bunty czy rewolucje, czy powstania, były dla uwolnienia się, czy dla zdobycia wolności. Czerwiec `56 w Poznaniu był dlatego, iż ludzie upomnieli się o to, iż byli głodni. Wyszli na ulice. Władza wypuściła na robotników czołgi, strzelano ostrą amunicją. To były straszne czasy. Widzieliście też w filmie młodego Karola Wojtyłę, który chodził po tamtych ścieżkach. To wprawdzie film o prymasie Wyszyńskim, ale chcieliśmy pokazać, iż w Komańczy toczyło się życie. Zastanawiałem się, jaką rodzinę mógłbym tam wpleść i wymyśliłem sobie leśników. Ojciec, akowiec, pewnie z Krzyżem Walecznych, zmuszony nakazem pracy do zamieszkania z żoną i dziećmi na końcu Polski. Pojechałem z tą historią do nadleśnictwa w Komańczy, gdzie pracował pan Edward, regionalista. Opowiedziałem mu o tym, pytam, co on na to. Wyciągnął z kasy pancernej akta i mówi: „W `54 roku z nakazem pracy trafił tu Jan ze swoją żoną i dwójką dzieci. Były akowiec, siedział 3 lata na Montelupich. Zawsze chodził w oficerkach do kościoła ze swoim Krzyżem Walecznych, który otrzymał”. I tak okazało się, iż to, co sobie wymyśliłem, było prawdą. Poprzez tę rodzinę pokazaliśmy, iż w Komańczy też odbywało się normalne życie. Zdjęcia z nią nagrywaliśmy w skansenie w Sanoku. Sekwencje odchodzenia prymasa kręciliśmy w Instytucie Prymasowskim. Dzisiaj młode pokolenie dziwi się, iż prymas nie mógł rozmawiać z papieżem Janem Pawłem II, bo kabel od telefonu był za krótki. W tamtych czasach nie było telefonów komórkowych ani Internetu. Ja też dopiero po premierze filmu zrozumiałem, co by się stało, gdyby wówczas, w 1981 roku, zmarł prymas i zmarł Jan Paweł II. Jak wyglądałaby dzisiaj Polska i cały świat.
Kto chciałby dowiedzieć się więcej na temat Prymasa Tysiąclecia, może przyjść 22 lutego do sali kameralnej MOK, gdzie wyświetlony zostanie film “Prorok”. O szczegółach poinformujemy niebawem.
Partnerem dzisiejszego wydarzenia był Miejski Ośrodek Kultury w Świdniku.
aw















