Jak informuje serwis „Świat Gwiazd”, po śmierci Tomasza Komendy jego majątek stał się areną skomplikowanej gry prawnej. Testament, który sporządził, choć imponujący pod względem wartości, nie przyniósł jednoznacznych rozwiązań — sprawa spadkowa ciągnie się już od dwóch lat, a każdy kolejny krok w sądzie odsłania nowe pytania i napięcia wokół dziedzictwa człowieka, którego historia poruszyła cały kraj.
Majątek Tomasza Komendy
Tomasz Komenda spędził wiele lat w więzieniu za zbrodnię, której nie popełnił. Po uniewinnieniu zdecydował się walczyć o zadośćuczynienie i je otrzymał. Wywalczył blisko 13 mln zł.
Niestety, długo wyczekiwana euforia z wolności Tomasza Komendy okazała się krucha. W lutym 2024 roku mężczyzna przegrał walkę z nowotworem, zostawiając po sobie bliskich i wieloletnią historię niesprawiedliwości.
Zaledwie dziesięć dni po jego pogrzebie do wrocławskiego sądu wpłynął wniosek o wszczęcie postępowania spadkowego, które miało ustalić los jego majątku i formalnie uporządkować sprawy po zmarłym.
Co dalej z majątkiem Komendy?
Po uporządkowaniu i zgromadzeniu majątku Tomasza Komendy sprawa jego dziedziczenia trafiła do sądu w związku z testamentem, który sporządził za życia. Dokument wskazywał, iż cały dorobek ma przypaść jego bratu, Gerardowi. Jednak od momentu złożenia testamentu do sądu rozpoczęła się skomplikowana procedura weryfikacyjna.
Sąd powołał kolejnych biegłych, którzy mieli ocenić, czy Tomasz Komenda w chwili sporządzania ostatniej woli był w pełni władz umysłowych. Ich opinie stały się kluczowe, ponieważ od ich ustaleń zależy prawomocność testamentu oraz sposób, w jaki ostatecznie zostanie rozdysponowany majątek zmarłego. Proces ten pokazał, iż choćby po śmierci sprawy formalne mogą być pełne napięć i wymagać szczegółowej analizy, zanim decyzje staną się wiążące.
„Tomasz wszystko zapisał swojemu bratu Gerardowi. Jego małoletni syn Filip otrzyma zachowek w wysokości dwóch trzecich wartości udziału spadkowego” – powiedziała w rozmowie z „Faktem” osoba z otoczenia Komendy.












