Śpiewając przy wykopkach. Śniegoska o pracy nad "Kumotrami"

filmweb.pl 2 dni temu
Zdjęcie: plakat


"Film pomógł mi zrozumieć, iż starość nie jest jednowymiarowa. Może wiązać się ze stratą, chorobą czy samotnością, ale jednocześnie może być czasem ogromnej siły, humoru, niezależności i bliskości. Hanka i Bronka zmieniły nie tylko moje wyobrażenie o starości, ale też moje myślenie o tym, jak sama chciałabym przeżywać kolejne etapy życia." - mówi reżyserka dokumentu "Kumotry" Emilia Śniegoska.

"Kumotry" to historia przyjaźni kobiet zamieszkujących wymierającą polską wieś w rumuńskich Karpatach. Hanka i Bronka pochowały już mężów, dzieci wyjechały za granicę w poszukiwaniu innych, lepszych perspektyw. Samodzielne i niezależne bohaterki imponują pogodą ducha, choć ich rzeczywistość nieubłaganie odchodzi w przeszłość.




Film od 12 czerwca w kinach - sprawdź, gdzie zobaczyć "Kumotry"

Patrycja Wanat: Czy podczas realizacji miałaś poczucie, iż tworzysz zapis świata, który za chwilę może już nie istnieć?

Emilia Śniegoska: Tak, choć z czasem coraz mniej myślałam o tym w kategoriach dokumentowania zanikającego świata, a coraz bardziej o potrzebie zatrzymania konkretnych osób.

Oczywiście wiele elementów rzeczywistości, którą obserwujemy w filmie, odchodzi. Zmienia się wieś, zmieniają się relacje społeczne, zmienia się sposób życia. Ale najważniejsze było dla mnie zachowanie obecności Hanki i Bronki — ich sposobu mówienia, patrzenia na świat, bycia razem. Mam poczucie, iż to właśnie one są prawdziwym sercem tego filmu.

Patrycja Wanat: Czy jest jedna scena lub moment z realizacji "Kumotr", który najlepiej oddaje sens tego filmu i który szczególnie pozostał w Twojej pamięci?


Emilia Śniegoska: Jest wiele takich momentów, ale jeden szczególnie pozostał w mojej pamięci. Pozafilmowy. Tak naprawdę przez większość czasu po prostu byłyśmy razem. Filmowałyśmy tylko niewielką część wspólnie spędzonych dni — może dziesięć procent. Przez resztę czasu pracowałyśmy razem, gotowałyśmy, jeździłyśmy na zakupy i pomagałyśmy tam, gdzie mogłyśmy.

Pewnego dnia razem z Hanką, Bronką i panią Gabusią, sąsiadką, która często pomagała dziewczynom i nam również, kopałyśmy ziemniaki u Broni. Był upał, byłyśmy zmęczone, a przed nami wciąż było ogromne pole.

W pewnym momencie jedna z nich zaczęła śpiewać. Po chwili dołączyły pozostałe. Pamiętam, iż rozejrzałam się wtedy dookoła — zobaczyłam nasze brudne ubrania, zmęczone ciała, to pole i nas wszystkie razem. Nagle poczułam ogromne szczęście i poczucie sensu. Miałam wrażenie, iż po raz pierwszy naprawdę rozumiem coś ważnego o ich życiu.

Nie przez rozmowy czy wywiady, ale przez wspólne doświadczenie pracy, zmęczenia i bycia razem. Myślę, iż właśnie wtedy najpełniej zrozumiałam, skąd bierze się siła tych kobiet i ich więzi.

Patrycja Wanat: Czy podczas realizacji filmu zmieniło się Twoje własne spojrzenie na starość i samotność?

Emilia Śniegoska: Zdecydowanie tak. Spotkanie z Hanką i Bronką sprawiło, iż zaczęłam inaczej patrzeć na starość. Myślę, iż wcześniej widziałam ją przede wszystkim przez pryzmat ograniczeń, utraty czy samotności. Spędzając z nimi tyle czasu, zobaczyłam coś znacznie bardziej złożonego.

Film pomógł mi zrozumieć, iż starość nie jest jednowymiarowa. Może wiązać się ze stratą, chorobą czy samotnością, ale jednocześnie może być czasem ogromnej siły, humoru, niezależności i bliskości.

Hanka i Bronka zmieniły nie tylko moje wyobrażenie o starości, ale też moje myślenie o tym, jak sama chciałabym przeżywać kolejne etapy życia. Bardzo porusza mnie ich umiejętność cieszenia się codziennością, ich ciekawość drugiego człowieka i to, iż mimo wielu trudnych doświadczeń zachowały w sobie lekkość i poczucie humoru.

Nie chodzi o to, iż ich życie było łatwe — przeciwnie. Ale jest w nich pewna postawa wobec życia, którą bardzo podziwiam i która wiele mnie nauczyła.

Patrycja Wanat: W filmie obecny jest temat wyjazdu młodego pokolenia. Czy postrzegasz tę historię jako lokalną opowieść z Karpat, czy raczej uniwersalny obraz współczesnej Europy?

Emilia Śniegoska: Myślę, iż jedno nie wyklucza drugiego. Historia Hanki i Bronki jest bardzo mocno zakorzeniona w konkretnym miejscu i konkretnej społeczności, ale doświadczenie, o którym opowiadają, jest dziś bardzo powszechne. W wielu miejscach Europy młodsze pokolenia wyjeżdżają do miast albo za granicę, a starsi zostają. Interesowało mnie jednak nie tyle samo zjawisko migracji, co to, jak ludzie uczą się żyć z taką zmianą. Hanka i Bronka nie mówią o tym z goryczą. Tęsknota jest obecna, ale równie obecna jest akceptacja i próba odnalezienia sensu w codzienności.

Patrycja Wanat: Jak bohaterki mówią o swojej polskości w rumuńskich Karpatach? Czy ten aspekt tożsamości był dla Ciebie ważnym elementem filmu?


Emilia Śniegoska: To właśnie zainteresowanie polską społecznością Bukowiny było punktem wyjścia do tego projektu. Interesowały mnie kwestie języka, pamięci i tożsamości. Z czasem jednak zdecydowałam, iż chcę opowiadać przede wszystkim o relacji Hanki i Bronki oraz o doświadczeniach, które wykraczają poza konkretny kontekst kulturowy czy narodowy.

Oczywiście ich polska tożsamość jest istotną częścią ich świata. Jest obecna w języku, którym mówią, w pamięci rodzinnej i codziennych praktykach. Pamiętam, iż kiedy zapytałam dziewczyny, kim są, odpowiedziały bez wahania: "jesteśmy polskimi Rumunkami". Bardzo mnie to urzekło. Jest w tym określeniu coś niezwykle otwartego i wspólnotowego. Nie ma potrzeby wybierania jednej przynależności kosztem drugiej ani odgradzania się od kogokolwiek.

Zależało mi jednak, żeby nie sprowadzać bohaterek do roli reprezentantek mniejszości narodowej. Interesowały mnie przede wszystkim jako osoby — ze swoją historią, charakterem i wyjątkową relacją.

Patrycja Wanat: Zdjęcia karpackiego krajobrazu odgrywają w filmie bardzo istotną rolę. Jaką funkcję pełni przyroda w opowieści o Hance i Bronce?


Emilia Śniegoska: Przyroda nie jest w tym filmie tłem. Jest częścią świata bohaterek i rytmu ich życia. Hanka i Bronka są bardzo mocno związane z ziemią, z porami roku, z pracą wykonywaną każdego dnia. Ich codzienność jest nierozerwalnie związana z otaczającym je krajobrazem.

Zależało mi też, żeby natura była nośnikiem czasu. W filmie obserwujemy zmieniające się pory roku, światło, pogodę. Dzięki temu możemy poczuć rytm życia bohaterek i ich zakorzenienie w miejscu, którego nie chcą opuszczać.
Idź do oryginalnego materiału