Śpiące królewny – recenzja książki. Męska perspektywa

popkulturowcy.pl 6 godzin temu

Jak poradziliby sobie mężczyźni, gdyby kobiet zabrakło? Co stałoby się z domami, dziećmi i tym, co tradycyjnie kobiecie? Jak kobietom żyłoby się bez mężczyzn? Nie, to nie Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. To Śpiące królewny Stephena i Owena Kinga.

Przez świat przetacza się epidemia, która dosiega wyłącznie kobiety. Kiedy zasypiają, pokrywają je ochronne kokony, a kiedy ktoś próbuje je obudzić, tytułowe Śpiące królewny brutalnie mordują agresorów. Bardziej niż kiedykolwiek społeczeństwo dzieli się wyraźnie na kobiety i mężczyzn. Śpiączka zwana aurorą obnaża ludzkie zachowania i pokazuje nierówną dynamikę płci.

Jak to u Kinga, akcja rozgrywa się w małym amerykańskim miasteczku. Chociaż mówi się nam, iż są to czasy współczesne, krajobraz mamy raczej rodem z lat 50. – z małymi wyjątkami. Mężczyźni biją, krzywdzą, manipulują swoje kobiety, straszą swoje dzieci i można odnieść wrażenie, iż ledwo odróżniają prawą rękę od lewej. Kiedy zaczyna się aurora, męska połowa miasta nie umie zmienić pieluch dzieciom ani zrobić obiadu. Kobiety z kolei dzielą się na dwa zbiory – te tłamszone oraz te, które się postawiły i wylądowały w zakłądzie karnym z wyrokami za morderstwa i napaście.

Fot. Prószyński i S-ka

Próbuję przekazać, iż autorzy generalizują. Budują dynamikę płci, która ma za zadanie silnie grać na emocjach i zapewnić, iż to mężczyźni są winni złu tego świata. choćby morderczynie w więzieniu swoje czyny przypisują cierpieniu, jakie zadali im mężczyźni. Co ciekawe, w książce przewija się pozornia próba przełamania schematu – małżeństwo Lily i Clinta. Pani szeryf i pan psychiatra więzienny mają być tą dobrze dobraną parą, która działa mimo przeciwności. On nie bije, nie krzywdzi, nie zdradza – czyli jest dobrym mężem. Ale też nie konsultuje żadnej decyzji, nie opowiada o przeszłości i nie waha się użyć gaslightingu. Wspaniały mąż!

Śpiące królewny operują tym brakiem balansu wyśmienicie. Czytając, zadajemy sobie pytanie, czy ktoś przełamie ten podział, czy ktoś zadziała inaczej, niż teoretycznie wskazuje jego (lub jej!) płeć. Najważniejsze nie jest jednak, co dzieje się z kobietami, tylko jak na ich nagły brak reagują mężczyźni.

I chociaż książkę czyta się świetnie, to właśnie tutaj mam problem z uogólnieniem. Bo aurora, która ma wyzwolić kobiety i dać im szansę na budowanie nowego świata, załamuje się pod tradycyjną rolą kobiety. A mężczyźni zostawieni sami sobie przedstawieni są jak zwierzęta – palą, mordują i wysadzają wszystko w powietrze. Z jednej strony służy to karykaturalnemu przerysowaniu tradycyjnych cech męskich i żeńskich – tyle, iż nic z tego nie wynika. Cała historia zdaje się mówić, iż to właśnie ten podział zwycięża i iż taki jest adekwatny porządek.

Dlatego też jestem zawiedziona zakończeniem. To jedno, iż trudno tu się doszukać jakiejkolwiek pozytywnej postaci. Ale przekonanie, iż podziału, w którym to pokazani jako skłonni do przemocy, gniewni mężćzyźni dominują, nie można ruszyć? Widzimy, jakie zmiany zachodzą w społeczeństwie. Śpiące królewny, wydane pierwotnie w 2017 roku, pojawiły się za późno.

Nie mogę jednak nie docenić, ile emocji wzbudziła we mnie ta lektura. Być może dzięki tej generalizacji powstaje przestrzeń na własne pytania. Osobiście nie daje mi spokoju pytanie, jak tę opowieść interpretują mężczyźni. Czy w ogóle po nią sięgają? Jestem też ciekawa, jak sama spojrzę na nią w innym momencie życia. Być może właśnie dlatego pojawiło się wznowienie powieści. To nie tylko nowa, estetyczna szata graficzna, ale okazja do ponownej refleksji nad podziałem mężczyźni-kobiety. Jak patrzymy na tę dynamikę w obliczu społeczeństwa, które nie wygląda już wyłącznie w taki sposób? Może radzimy sobie lepiej niż założyli to autorzy? Odpowiedzieć trzeba samemu, podważając założenia, które dają nam Śpiące królewny.

Powyższy tekst powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Prószyński i S-ka. Dziękujemy!

Fot. główna: Kolaż z użyciem oficjalnej okładki.

Idź do oryginalnego materiału