Ślubu nie będzie
Dzisiaj Grzesiek był wyjątkowo zamyślony. Ostatnio umówiliśmy się, iż w sobotę jedziemy wybrać meble do sypialni. A on taki nieobecny, jakby mu ktoś kota utopił. Zapytałam:
Czemu milczysz, Grzesiek? Coś się stało?
Wiedziałam, iż przede mną ważna rozmowa. Grzesiek spojrzał mi w oczy. Pomyślałam, iż to TEN moment.
Oliwka Muszę pogadać o naszym ślubie.
Od dawna czekałam na tę rozmowę. Ustaliliśmy razem z Grześkiem, iż wesele będzie skromne. Ale widziałam po nim, iż tak naprawdę chciałby zrobić mi prawdziwe wesele z orkiestrą, z kamerzystą, ciotka Helena ze Stalowej Woli, kuzynka zza granicy… Marzyłam o tej chwili.
Tylko proszę, bez długich wstępów. Wiem, co chcesz powiedzieć uśmiechnęłam się do niego.
A on:
Odłóżmy ślub Proszę, przesuńmy go.
To absolutnie nie był taki dialog, jakiego się spodziewałam.
Odłóżmy? głos mi zadrżał. Skąd Ci się to nagle wzięło? Przecież dopiero co wybierałeś zaproszenia. Rozmawialiśmy, kogo zaprosić. Co się stało? Już nie chcesz się ze mną ożenić?
Myślałam, iż zaraz, jak w telenoweli, powie, iż już mnie nie kocha.
Ale Grzesiek znowu nie poszedł moim tropem.
Wiesz Teraz z pieniędzmi ciężko, mruknął W pracy opóźniają wypłaty. Oszczędności topnieją w oczach. A i Mieszkamy razem dopiero pół roku. Może to za wcześnie?
Za wcześnie? zdenerwowałam się Grzesiek, spotykamy się od trzech lat! Trzy lata razem i pół roku pod jednym dachem to dla Ciebie za wcześnie?
Już nie był taki przestraszony. Wziął głęboki wdech.
Ola, nie róbmy awantury. To tylko przerwa. Nie, nie zmieniłem zdania, chcę ślubu, ale to duże wydatki.
Dobrze. To może weźmiemy ślub tylko we dwoje, potem świętujemy z przyjaciółmi?
Olka, ale wtedy nie będziemy mieć prawdziwego wesela.
I niech sobie pójdzie wszystko w diabły!
No ale przecież o tym marzyłaś
Przeżyję bez tego.
Coś mi w jego tłumaczeniach nie grało.
Grzesiek…
Powiedz szczerze. Co się dzieje? Nie jesteś pewien, iż mnie kochasz? Może spotkałeś kogoś? Bo ślub jest drogi brzmi mało przekonująco.
Pokręcił głową.
Nie, Ola, przysięgam. Po prostu chciałbym, żeby wszystko było idealne. A teraz nie dam rady tego zapewnić. I My jeszcze tak do końca się nie poznaliśmy, trzeba przekonać się, czy pasujemy
Była w tym jego logika Był przekonujący, ale intuicja mi szeptała coś nie gra. W końcu to on pierwszy naciskał na szybki ślub.
Mimo wszystko, udawałam, iż wierzę.
Od tej rozmowy Grzesiek zmienił się w wzorowego chłopaka był uprzejmy, troskliwy, mył naczynia, pytał o wszystko Ale chodził przybity. W nocy wzdychał patrząc w sufit, na moje pytania zbywał mnie: Zmęczony jestem, tylko tyle.
Nie chciałam naciskać. Poczekam, jeszcze trochę, szeptało mi serce.
Po kilku tygodniach zaprosili nas do siebie rodzice Grześka. Kompletnie nie miałam ochoty jechać. Przecież on już o ślubie nie wspominał, a jego rodzice na pewno będą pytać i zrobi się niezręcznie.
Ale jechać trzeba było.
O ślub oczywiście zapytali.
No, kiedy nas uszczęśliwicie? zagadała mama Grześka, gdy tata poszedł oglądać wiadomości Już znaleźliśmy idealną salę na dwadzieścia osób. Mamy rezerwować?
Grzesiek miał minę jakbym mu dała cytrynę do ssania. Na co rezerwować? Nic przecież nie będzie.
Mamo, już rozmawialiśmy. Przesuwamy, wydusił.
Odłożyliście? A to czemu? Nie macie pieniędzy? Synu, trzeba było wcześniej pomyśleć.
Po obiedzie, gdy faceci rozbierali starą wieżę na części, poszłam odreagować do łazienki.
Czysto tam jak w szpitalu. Mama Grześka trzyma całą kosmetykę w pokoju nigdy nie rozumiałam tego biegania z szamponami i kremami.
Wycierając twarz ręcznikiem, nagle usłyszałam rozmowę zza cienkiej ściany. Łazienkowe kafelki doskonale przenosiły dźwięk.
Grzesiek, nie zamierzasz się rozstać z Olką?
Zamarłam w pół ruchu.
Mamo, mówiłem, tylko przekładamy. Nie rozstajemy się.
Przekładacie to wymówka! Ty się przy niej męczysz. Po co ci ona? To nie żona żona powinna słuchać męża. A ta Ślub, a za rok rozwód!
Kocham ją, mamo powiedział Grzesiek.
Aż się rozpłynęłam.
Ale kolejne słowa jego matki ostudziły mój entuzjazm.
Mówisz, iż ją kochasz? Cwana, mówię ci! Jeszcze nie została żoną, a już cię nastawiła przeciwko nam. Przestałeś siostrze pomagać, na działce nie bywasz Ona cię zmienia na gorsze.
Przycisnęłam ucho do chłodnej ściany. Nastawiła przeciw nim? Przecież zawsze z nimi byłam mili choćby jak pan Jerzy wyśmiał moją nową fryzurę, przemykałam mimo urazy! Nigdy nie chciałam ich skłócać. Przeciwnie zawsze zachęcałam Grześka do kontaktu z rodziną.
I wtedy mnie olśniło to nie chodzi o pieniądze. To wszystko przez jego mamę, która w oczy mi słodzi, ale w sercu jest przeciwna ślubowi!
Wyszłam do kuchni.
O, Olka wróciła! Dopiero co rozmawiałyśmy, iż nie ma co przeciągać z rejestracją. Młodość zrozumiem, ale życie bez obrączki nie pochwalam.
Jakież to miłe z jej strony.
Oczywiście, pani Ireno, odpowiedziałam Nie będziemy długo zwlekać. Pooszczędzamy trochę i do urzędu. Prawda, Grzesiek?
Tak, Olka, uważaj, jesteśmy już prawie jak po ślubie przytaknął.
W drodze powrotnej Grzesiek próbował mnie przytulać, ale odsuwałam się. Nie wiedziałam, jak zacząć. Czy w ogóle pytać? Skoro nie zostawił mnie na życzenie rodziców, to chyba mnie kocha. Ale ślub przecież odwołał…
Dziwnie się zachowywałeś, gdy twoja mama zaczęła mówić rzuciłam, patrząc na światła mostu ginące gdzieś za Wisłą.
Ja? Nie wiem, ona naciska na ślub i
Nie udawaj, nie naciska. Ona jest przeciw naszej ślubie. Powiedziała, iż cię nastawiłam przeciwko rodzinie. Chciała, żebyśmy się rozstali.
Grzesiek nerwowo ścisnął kierownicę.
Czyli słyszałaś. Wiesz, mama się boi, iż ożenię się i o niej zapomnę. Standardowa historia. Nie bierz tego do siebie. Przejdzie jej.
Nie przejmowałam się naprawdę jej słowami matkom ciężko uwolnić synów. Bardziej bolał mnie Grzesiek. Nie stanął po mojej stronie. Wolał nie kłócić się z mamą, niż coś powiedzieć.
Temat ślubu zawisł w powietrzu. Grzesiek chodził przybity, a na pytania o przyszłość odpowiadał: Może kiedyś
I wtedy trafił się jego odblokowany telefon.
Zerknę tylko, która godzina, tłumaczyłam się przed sobą, Nie będę czytać wiadomości No, może tylko jednym okiem.
Na ekranie wyświetliła się ostatnia wiadomość od jego siostry, Weroniki. Weronika, dwa lata młodsza ode mnie, odkąd pamiętam, odgrywała rolę nastolatki. Bez pracy, bez studiów, mieszka z rodzicami na ich koszt.
A w wiadomości czytam:
Jasne, pieniędzy nie zobaczę. Znowu jesteś pod pantoflem. Mieszkaj sobie z nią, skoro dla ciebie jakaś obca baba jest ważniejsza od rodziny.
Przeczytałam raz jeszcze. Znowu pod pantoflem.
Przypomniałam sobie…
Jeszcze zanim odwołaliśmy ślub, Weronika wydzwaniała do Grześka po pieniądze na głupoty. Wtedy nie wytrzymałam i powiedziałam mu:
Grzesiek, ona ma 27 lat, siedzi z rodzicami i wyciąga kasę na imprezy. Może czas się ogarnąć? Nasz budżet to nie studnia bez dna.
Nie chciałam się wtrącać, ale przecież w domu zarabiam nie mniej niż on, a nie zamierzam sponsorować jego rodziny. Grzesiek się wtedy zgodził Masz rację, Olka. Czas z tym skończyć.
Teraz widzę, kto tak naprawdę nastawia rodzinę przeciw mnie.
Wzięłam telefon, skopiowałam wiadomość i wysłałam ją na własny numer żeby mieć dowód. Odłożyłam aparat dokładnie tam, gdzie leżał.
Grzesiek wszedł do przedpokoju:
Kupiłem twój ulubiony chlebek i czekoladę z orzechami. Myślałem jeszcze, może trzeba było wpaść…
Grzesiek, przerwałam mu.
No, Grzesiek. Kogo się spodziewałaś, hmm? zażartował.
Ale ja nie miałam ochoty na żarty.
Co ci napisała Weronika? zapytałam wprost.
Przeszedł do kontrataku: Ty grzebiesz w moim telefonie, kiedy mnie nie ma?
Oczywista taktyka zmiana tematu i zrzucenie winy.
Nieważne, Grzesiek. Chcę, żebyś wyjaśnił mi to teraz.
Parę sekund wpatrywał się we mnie, przechodząc przez całą skalę emocji: od wściekłości do paniki.
Daj spokój, Ola, to dziecko jeszcze… Wszędzie widzi spiski, o wszystko się obraża.
Ale o co się gniewa? O to, iż zasugerowałam, iż czas dorosnąć? dopytałam.
Przyzwyczaiła się, iż zawsze może liczyć na kasę od braciszka. Ciężko się odzwyczaić. Daj spokój, zapomni.
I to ona nastawiła rodziców?
No… tak, wyznał. Próbowałem im wytłumaczyć, iż to nasze pieniądze, iż Weronika powinna sama sobie radzić… A mama się wściekła Ola tobą kręci, dla niej zostawiłeś rodzinę! Ale ja tak nie uważam…
Ale ślub i tak odwołałeś. Rozumiem: to ona przekonała rodzinę. Ale co z tobą? Chcesz się ze mną ożenić, czy po prostu boisz się powiedzieć mamie nie?
Oczywiście, iż chcę! Tylko… poczekajmy aż sytuacja się uspokoi…
I wszystko jasne.
Wiesz, Grzesiek, zrozumiałam jedno… Nie chcę wychodzić za mąż za kogoś, kto nie jest pewien swoich uczuć i drży na każdy telefon od siostry. I w sumie, dobrze, iż ślub odwołaliśmy.








