Ślubu nie będzie – Czemu dziś taki cichy jesteś? – zapytała Ania. – Przecież ustaliliśmy, iż w sobotę jedziemy wybrać meble do sypialni. A ty jakiś przygnębiony. Co się stało? Darek wiedział: teraz albo nigdy. Musi powiedzieć to teraz. – Aniu… Muszę ci coś powiedzieć. O ślubie. Ania długo czekała na tę rozmowę. Uzgodnili z Darkiem, iż wesele będzie skromne, ale wiedziała – Darek i tak pragnie prawdziwej polskiej uroczystości: wielu gości, filmowanie, dekoracje… Jak czekała na tę rozmowę! – Tylko proszę, bez długiego wstępu. Wydaje mi się, iż wiem, co chcesz powiedzieć – uśmiechnęła się Ania. A Darek wypalił: – Przełóżmy… Przełóżmy ślub. To nie była rozmowa, na jaką była przygotowana. – Przełóżmy? – zaniemówiła Ania. – Skąd ten nagły zwrot? Dlaczego? Przecież dopiero co ustalaliśmy, jakie zamówić zaproszenia… To Ty je wybierałeś… Decydowaliśmy, kogo zaprosimy! Przestałeś chcieć się ze mną ożenić?? Jak w telenoweli, zaraz powie, iż mu uczucia wygasły. Ale Darek znowu nie zagrał według scenariusza. – Wiesz, z pieniędzmi teraz krucho – wymamrotał – W pracy pensja się opóźnia, nic nie możemy odłożyć. No i… mieszkamy razem dopiero pół roku. To chyba za wcześnie, nie sądzisz? – Za wcześnie? – zakrztusiła się Ania. – Darku, jesteśmy razem już trzy lata! Trzy lata związku i pół roku wspólnego mieszkania to dla ciebie za wcześnie? Darek już nie wyglądał na przestraszonego. – Nie zaczynaj, Aniu. Nie chcę kłótni. To po prostu… przerwa. Nie zrezygnowałem ze ślubu, ale wesele kosztuje sporo. – W porządku… To może chociaż pójdziemy tylko do USC, a potem świętowanie w gronie najbliższych? – Aniu, to wtedy nie będzie prawdziwego ślubu. – I niech go szlag trafi! – Przecież o tym marzyłaś… – Przeżyję! Dziwne ma te wymówki. – Aniu… – Powiedz szczerze. Stało się coś? Nie jesteś pewien, czy mnie kochasz? Może kogoś poznałeś? Bo “ślub jest za drogi” brzmi mało przekonująco. Darek pokręcił głową. – Nie, Aniu, przysięgam. Ja po prostu chcę, żeby wszystko było idealnie, rozumiesz? A teraz nie dam rady zorganizować nam idealnego ślubu. I te pół roku… Jeszcze nie do końca przywykliśmy do siebie. Trzeba się upewnić, iż do siebie pasujemy… W tym, co mówił, była pewna logika… Był choćby przekonujący, ale intuicja Ani biła na alarm. Rzadko kiedy Darek z taką wprawą próbował ją do czegoś przekonać. A przecież to on naciskał, żeby się wcześniej pobrali. Udawała więc, iż wierzy. Po tej rozmowie Darek stał się nie chłopakiem, ale wręcz idealnym partnerem, zaczął zwracać uwagę na drobiazgi, które do tej pory lekceważył, jakby chciał wynagrodzić odwołany ślub. W sklepie zawsze pytał, co ona chce… zmywał naczynia… Ale chodził przygnębiony. Nie tylko zamyślony – posępny, w nocy wzdychał patrząc w sufit i zbywał pytania Ani zdawkowym: “Po prostu zmęczony”. Ania nie naciskała. “Później, później…” – podpowiadał jej głos. Po dwóch tygodniach zostali zaproszeni przez rodziców Darka. Ania długo się wahała. Po prostu nie miała ochoty jechać. No i Darek już nie wspominał o ślubie, a rodzice na pewno zapytają – wyjdzie niezręcznie. Ale musiała jechać. Wątek ślubu oczywiście wrócił. – No i kiedy nas w końcu uszczęśliwicie? – zapytała jego mama, gdy ojciec poszedł oglądać mecz. – Znaleźliśmy już salę weselną. Dwadzieścia osób, świetna miejscówka. Rezerwować na którą datę? Darek siedział z taką miną jak Ania. Jak rezerwować? Nic nie będzie… – Mamo, przecież mówiliśmy. Przełożyliśmy – wychrypiał. – Przełożyliście? A dlaczego? Nie macie kasy czy jak? Darku, jako facet trzeba było o tym pomyśleć wcześniej! Po obiedzie, gdy panowie z zapałem rozkręcali stary sprzęt muzyczny, Ania poszła do łazienki się odświeżyć. Czysto jak w szpitalu. Ani śladu kurzu, choćby kosmetyków nie ma, poza żelem pod prysznic i szamponem. Mama Darka wszystko trzyma u siebie w pokoju. Anię zawsze to bawiło – ile można nosić kosmetyki do i z łazienki? Ania wytarła twarz ręcznikiem i nagle przystanęła… Ściany w tej łazience miały dar przewodzenia rozmów, szczególnie gdy chodziło o cudze tajemnice. Darek wrócił na kuchnię i rozmawiał z matką. Ania usłyszała… – …Darku, na pewno nie chcesz zerwać z Anią? Ania zamarła, ścierając brodę. Co? Wiedziała, iż się nie przesłyszała. Ostrożnie, żeby nic nie zaskrzypiało, przyłożyła ucho do kafelków. – Mamo, przecież mówiłem. Przełożyliśmy. Ale nie zerwaliśmy. – “Przełożyliście” to wymówka! – syczała Grażyna. – Widzę, jak się męczysz. Po co ci ona? Sama wiesz, iż to nie jest żona dla ciebie. Żona ma słuchać męża, a ta twoja… Po co się żenić, skoro za rok będzie rozwód? – Ko-cham ją, mamo. Ania choćby się wzruszyła. Ale kolejna wypowiedź matki kazała jej zapomnieć o sentymentach. – Mówisz, iż ją kochasz? Sprytna, cwaniara… Darku! Jeszcze żoną nie została, a już cię nastawiła przeciw nam. Przestałeś pomagać siostrze, na działkę nie przyjeżdżasz… Zmienia cię i to na gorsze. Ania wrosła w ścianę, przytulona do zimnych kafelków. Nastawiła przeciw nim? Kiedy? Zawsze starała się być grzeczna z rodzicami Darka, choćby gdy pan Janek skomentował jej nową fryzurę – było jej przykro, ale przemilczała! Nie przypominała sobie ani jednej sytuacji, by celowo nastawiała Darka przeciw ich rodzinie. Wręcz przeciwnie, zachęcała go do kontaktu, bo wiedziała, jak ważni są dla niego rodzice. I wtedy ją olśniło: to nie o pieniądze chodzi. To jego mamusia, która kłamie jej prosto w oczy, a tak naprawdę nie chce ślubu! Ania poszła prosto do kuchni. – O, Aniu, już wróciłaś! Właśnie rozmawialiśmy, iż nie ma sensu odkładać ślubu. Młodość wiadomo, ale bez ślubu to ja nie popieram. Jak miło z jej strony. – Oczywiście, pani Grażyno – odpowiedziała Ania. – Nie będziemy długo zwlekać. Jak tylko uzbieramy trochę pieniędzy – idziemy do urzędu. Prawda, Darku? – Tak, Aniu, w zasadzie jesteśmy już po ślubie – podłapał Darek. Tej nocy, kiedy wracali do domu, Darek próbował objąć Anię, ale ona ciągle się odsuwała. Nie wiedziała, jak zacząć rozmowę. Czy w ogóle warto? jeżeli Darek nie zerwał z nią na żądanie matki, to znaczy, iż ją kocha… Ale ślub jednak odwołał. – Dziwnie się zachowywałeś, kiedy twoja mama zaczęła temat – powiedziała, patrząc na światła Mostu Świętokrzyskiego znikające w oddali. – Ja? Nie, po prostu ona się spieszy ze ślubem i… – Nie kłam. Ona wcale się nie spieszy. Jest przeciwna naszemu ślubowi. Powiedziała, iż nastawiłam cię przeciwko niej i iż powinniśmy się rozstać. Darek nerwowo ścisnął kierownicę. – Słyszałaś? Aniu, mama się boi, iż syn ją zostawi po ślubie. Typowe. Nie przejmuj się tym. Przejdzie jej. Anię nie ruszyły słowa “teściowej-matki”, która nie chce oddać synka. Bardziej bolały ją słowa Darka. Nie stanął w jej obronie. Wolał przytakiwać, żeby nie kłócić się z mamą. Wątek ślubu pozostał otwarty. Darek wciąż chodził skwaszony, a na sugestie Ani co do wspólnych planów, odpowiadał zawsze: “Może później…” Aż pewnego razu Ania zobaczyła niezablokowany telefon Darka. “Popatrzę tylko na godzinę – usprawiedliwiała się – Nie będę czytać wiadomości… tylko rzucę okiem…” Na ekranie wyświetliło się powiadomienie od jego siostry, Wioli. Wiola była tylko dwa lata młodsza od Ani, ale zachowywała się, jakby miała dwanaście. Zero pracy, zero studiów, mieszka z rodzicami i żyje na ich koszt. Wiadomość była jednoznaczna: – Rozumiem, kasy nie zobaczę. Znowu jesteś pantoflarzem. No to żyj sobie z nią, skoro jakaś laska jest ważniejsza niż rodzina. Ania przeczytała: “Znowu jesteś pantoflarzem”. Nagle przypomniała sobie scenę sprzed odwołania ślubu: kiedy Wiola po raz enty dzwoniła do Darka po kasę, Ania nie wytrzymała i powiedziała Darkowi: – Darku, ona ma 27 lat, mieszka z rodzicami i wyciąga od ciebie pieniądze na zabawę. Może czas, żeby sama zaczęła pracować? Nasz budżet też nie jest z gumy. Ania nie wtrącałaby się, ale w końcu to także jej pieniądze, zarabia tyle samo co Darek, a nie zamierza utrzymywać jego rodzinę. I Darek wtedy, choć niechętnie, przyznał jej rację: “Masz rację, Aniu. Trzeba skończyć z tym.” Teraz już wszystko jasne, kto nastawia rodzinę przeciwko Ani. Wzięła telefon Darka, skopiowała wiadomość od Wioli i przesłała ją sobie, żeby mieć dowód. Odłożyła telefon dokładnie tam, gdzie leżał. Darek otrzepywał się ze śniegu w przedpokoju: – Chleb kupiłem i twoją ulubioną czekoladę z orzechami. Myślałem, Aniu, może powinniśmy… – Darku – przerwała mu. – No co? Kogo się spodziewałaś? – rzucił żartobliwie. Ania nie odwzajemniła żartu. – Co ci pisze Wiola? – zapytała. Darek wiedział, iż zanim go przypili, należy się bronić i cały się obraził: – Co ty, grzebałaś mi w telefonie?? Klasyczna linia obrony. Próbował zepchnąć winę. – Nieważne, co zrobiłam, Darku. Chcę, żebyś mi wyjaśnił. Teraz. Darek zamilkł na chwilę, po jego twarzy przeszła cała gama emocji: złość, panika. – Aniu, nie przejmuj się. Jeszcze dziecko, obraża się za wszystko. – O co? O to, iż powiedziałam, iż mogłaby dorosnąć? – dopytała Ania. – No przyzwyczajona, iż brat zawsze da. Trudno jej się odzwyczaić od łatwej kasy. Zapomni, daj spokój. – To ona nastawiła twoich rodziców? – No… tak, – przyznał Darek. – Tłumaczyłem im, iż to nasze pieniądze, Wiola powinna sama… Ale mama zamiast słuchać, od razu z pretensjami – “Ania cię ustawiła pod pantofel, odsunąłeś się od rodziny!” Ale ja tak nie myślę… – Ale ślub odwołałeś… Dobrze. Ona nastawiła twoją rodzinę przeciwko mnie. Zrozumiałam. Nie mogę się z nimi dogadać. Ale co ty sam o tym wszystkim sądzisz? Ty naprawdę chcesz się ze mną ożenić? Czy po prostu odwlekasz sprawę, bo boisz się powiedzieć matce “nie”? – Oczywiście, iż chcę zostać twoim mężem! Ale teraz nie mogę… Może później… jak wszystko się uspokoi… No to już wiadomo. – Wiesz, Darku… Doszłam do jednego wniosku… Nie chcę wychodzić za kogoś, kto nie jest pewien swoich uczuć i drży przed każdym kaprysem siostry. Dobrze, iż odwołaliśmy ślub.

newskey24.com 7 godzin temu

Ślubu nie będzie

Dlaczego dzisiaj jesteś taki milczący? zapytała Magdalena Przecież ustaliliśmy, iż w sobotę jedziemy oglądać meble do sypialni. A Ty taki smutny, jakby Cię coś martwiło. Co się stało?

Dawid wiedział: teraz albo nigdy. Trzeba powiedzieć wszystko teraz.

Magdo Muszę porozmawiać o czymś ważnym. Chodzi o nasz ślub.

Magdalena długo czekała na tę rozmowę. Uzgodnili z Dawidem, iż wesele będzie skromne, ale widziała po jego oczach, iż chciałby zorganizować dla niej prawdziwy ślub z gośćmi, kamerzystą, przyjęciem Strasznie wypatrywała tej rozmowy!

Tylko proszę, bez przydługich wstępów. Mam wrażenie, iż domyślam się, co powiesz Magdalena uśmiechnęła się lekko.

A Dawid powiedział zupełnie coś innego, niż się spodziewała:

Odłóżmy Odłóżmy ślub.

To nie była ta rozmowa, do której się przygotowywała.

Odłóżmy? zaniemówiła Magdalena. Jak to nagle? Dlaczego? Niedawno rozmawialiśmy, iż trzeba zamówić zaproszenia… Sam je wybierałeś Ustalaliśmy listę gości! Stwierdziłeś, iż chcesz się ze mną ożenić!

Jak w kiepskim serialu, teraz powinien powiedzieć, iż już jej nie kocha.

Jednak Dawid ponownie zaskoczył.

Po prostu z kasą teraz kiepsko wymamrotał. Pensja mi się spóźnia. Odkładać na ślub nie dajemy rady. A poza tym Magda, przecież mieszkamy razem tylko sześć miesięcy. Może to za szybko, nie uważasz?

Za szybko? Magdalena aż się zakrztusiła Dawid, jesteśmy razem trzy lata! Trzy lata związku i pół roku mieszkania pod jednym dachem to dla Ciebie wczesna pora na ślub?

Dawid nie wydawał się już taki zalękniony.

Proszę Cię, Magda, nie zaczynaj. Naprawdę nie chcę się kłócić. Chodzi tylko o przerwę. Nie zmieniłem zdania, chcę się ożenić, ale ślub kosztuje fortunę.

Cóż To może po prostu weźmiemy ślub tylko we dwoje, a potem mini przyjęcie z przyjaciółmi?

Magda, wtedy nie będzie to prawdziwy ślub.

A co mi tam, niech nie będzie!

Ale marzyłaś o wielkim weselu

Przeżyję!

Wymyśla dziwaczne preteksty.

Magda

Powiedz szczerze. Stało się coś? Nie jesteś pewien, czy mnie kochasz? A może poznałeś kogoś innego? Ślub kosztuje za dużo brzmi dość kiepsko jako powód.

Dawid pokręcił głową.

Nie, Magda, przysięgam. Po prostu chciałbym, żeby wszystko było idealnie, rozumiesz? Teraz nie mogę zaoferować nam wymarzonego wesela. No i może te pół roku to za mało, żeby wiedzieć, czy naprawdę do siebie pasujemy

Logicznie zabrzmiało, ale intuicja Magdy biła na alarm. Rzadko Dawid tak bardzo próbował ją do czegoś przekonać, choć sam wcześniej naciskał, by się gwałtownie pobrać.

Udawała jednak, iż wierzy.

Po tej rozmowie Dawid nie był już zwykłym chłopakiem, tylko idealnym partnerem dbał o drobiazgi, których do tej pory nie zauważał, jakby chciał nadrobić winy za odwołany ślub. W sklepie zawsze pytał, co ona woli zmywał gary bez narzekań A jednak dalej chodził ponury. To nie było zwykłe zamyślenie on naprawdę był przygnębiony, wylękniony, a na pytania Magdy odpowiadał: To nic, po prostu jestem zmęczony.

Starała się nie naciskać. Później, jeszcze nie teraz, szeptał jej wewnętrzny głos.

Po jakichś dwóch tygodniach zaprosili ich do siebie rodzice Dawida. Magda długo się wymawiała. Nie miała ochoty tam jechać tematu ślubu unikał, a przecież jego rodzice na pewno się zapytają i zrobi się niezręcznie.

Ale musiała pojechać.

Temat ślubu, rzecz jasna, się pojawił.

Kiedy w końcu nas ucieszycie? zagadnęła matka Dawida, gdy ojciec zniknął oglądać reportaż sportowy. Już mamy dla Was upatrzone miejsce na przyjęcie. Stolik na dwadzieścia osób. Na który dzień rezerwować?

Dawid miał równie skwaszoną minę, co Magdalena. Co tu rezerwować? Nic nie będzie.

Mamo, przecież mówiłem. Przekładamy wycharczał.

Przekładacie? A dlaczego? Nie macie pieniędzy? Dawidek, a nie pomyślałeś wcześniej jako facet?

Po kolacji, kiedy panowie z zapałem majstrowali przy rozkręconym radiu, Magdalena poszła do łazienki się odświeżyć.

Było tam czysto jak w laboratorium. Ani grama kurzu. I choćby kosmetyków brak tylko żel pod prysznic i szampon. Mama Dawida zawsze trzyma wszystkie kosmetyki w pokoju i specjalnie nosi je do łazienki. Magdalena zawsze dziwiła się, iż jej się chce tak latać za każdym razem

Osuszyła twarz ręcznikiem i nagle nasłuchiwała W tej łazience ściany niosą dźwięk, gdy ktoś szepcze sekrety. Dawid wrócił do kuchni i mówił z mamą. Magdalena usłyszała fragment:

Dawid, Ty rozważasz rozstanie z Magdą?

Magdalena zastygła z ręcznikiem na podbródku. Co? Nie wmówi sobie, iż się przesłyszała. Ostrożnie, by nic nie skrzypnęło, przytuliła ucho do kafelka.

Mamo, przecież mówiłem. Przesunęliśmy ślub. Nie zerwaliśmy.

Przesunęliście Wymówka! syczała Jadwiga, Widzę przecież, jak się męczysz. Po co Ci ona? To nie jest żona. Żona powinna słuchać męża, a ta Po co się żenić, jak za rok rozwód gotowy?

Kocham Magdę, mamo odpowiedział Dawid.

Magdalena wzruszyła się choćby na ułamek sekundy.

Ale następne słowa jego mamy sprawiły, iż minęły ją wszelkie sentymenty.

Kocha? Ona jest przebiegła, Dawid. Mówiłam Ci! Jeszcze żoną nie została, a już Cię buntuje przeciwko rodzinie. Przestałeś siostrze pomagać, przestałeś na działkę przyjeżdżać Ona Cię zmienia i to nie na dobre.

Magdalena aż przykleiła się do ściany. Buntuje przeciwko rodzinie? Kiedy? Zawsze miała do rodziców Dawida grzeczne podejście, choćby gdy pan Wojciech ostro krytykował jej nową fryzurę bolało, ale nie powiedziała ani słowa!

Nie pamiętała żadnej sytuacji, w której by z premedytacją oddzielała Dawida od rodziny. Wręcz przeciwnie zawsze zachęcała go do odwiedzania ich, bo wiedziała, jak bardzo są dla niego ważni.

I wtedy zrozumiała: ślub nie przez pieniądze jest odwołany. To jego mamusia, która śmieje się jej w twarz, jest wszystkiemu przeciwna!

Szybko wróciła do nich.

A, Magda już wyszła! Właśnie rozmawialiśmy, iż nie należy zwlekać z rejestracją związku. Młodość młodością, ale wolę życie ze ślubem niż bez rzuciła Jadwiga uprzejmie.

Jak miło z jej strony.

Oczywiście, pani Jadwigo odpowiedziała Magda Nie będziemy długo zwlekać. Podreperujemy budżet i idziemy do urzędu. Prawda, Dawid?

Tak, Magda, adekwatnie jesteśmy już po ślubie podchwycił od razu Dawid.

Tej nocy, wracając do domu, Dawid próbował ją objąć, ale Magda wciąż się odsuwała. Nie wiedziała, jak zacząć rozmowę. Czy w ogóle pytać? Skoro Dawid nie zostawił jej pod presją rodziny, przecież kocha A jednak ślubu nie będzie.

Dziwnie się zachowywałeś, gdy Twoja mama mówiła o ślubie powiedziała, patrząc, jak oddalają się światła po drugiej stronie Wisły.

Ja? To przez nią, ona nalega na ślub i

Nie kłam. Ona nie nalega, tylko jest przeciwna. Powiedziała, iż buntuję Cię przeciw rodzinie. I iż macie się rozstać.

Dawid nerwowo ścisnął kierownicę.

Słyszałaś? Magda, ona się po prostu boi, iż syn się ożeni i o niej zapomni. Standard, nie bierz do siebie. Przestanie.

Magda nie przejęła się aż tak bardzo słowami przyszłej teściowej, która nie chciała puścić syna wolno. Bardziej martwiły ją słowa samego Dawida. Nie stanął w jej obronie. Po prostu zgodził się dla spokoju.

Temat ślubu ciągle wisiał w powietrzu. Dawid był ciągle ponury i gdy Magdalena próbowała poruszyć ich przyszłe plany, tylko powtarzał: Może kiedyś.

Niestety, pewnego dnia Magda zobaczyła odblokowany telefon Dawida.

Zobaczę tylko godzinę tłumaczyła się sobie w myślach Nie czytam wiadomości. No, może rzut oka

Na ekranie wisiała najnowsza wiadomość od jego siostry, Weroniki. Weronika była tylko dwa lata młodsza od Magdy, ale zachowywała się jak wieczna nastolatka. Bez pracy, bez studiów, mieszka z rodzicami na ich koszt.

Wiadomość była jasna:

No, nie zobaczę tych pieniędzy. Znowu chodzisz pod pantoflem. No to sobie żyj z nią, skoro jakaś baba jest ważniejsza niż własna rodzina.

Magdalena przeczytała i przystanęła. Znowu pod pantoflem.

Od razu przypomniała sobie pewne sceny

Jeszcze przed odwołaniem ślubu, kiedy Weronika kolejny raz prosiła Dawida o pieniądze, Magda, nie wytrzymawszy, powiedziała mu:

Dawid, ona ma dwadzieścia siedem lat, mieszka z rodzicami i wyciąga od Ciebie na swoje przyjemności. Może niech zacznie pracować? Nasz budżet nie jest z gumy.

Magdalena w ogóle by się nie wtrącała, ale i jej środki na to szły zarabiała tyle samo co Dawid i nie miała zamiaru sponsorować jego rodziny. Dawid niechętnie, ale przyznał: Masz rację, Magda. Czas przestać.

Teraz już wiedziała, kto buntuje rodzinę przeciwko niej.

Wzięła telefon Dawida, otworzyła czat z Weroniką, skopiowała treść rozmowy i wysłała sobie na własny numer, by mieć dowód. Odłożyła sprzęt dokładnie tam, gdzie go znalazła.

Dawid strzepywał śnieg w korytarzu:

Kupiłem chleb, a i czekoladę z orzechami, Twoją ulubioną. Magda, może jednak powinniśmy

Dawid przerwała mu.

No, Dawid. Czekałaś na kogoś innego? próbował żartować.

Ale Magda nie podchwyciła żartu.

Co Ci napisała Weronika? zapytała.

Dawid z miejsca się zaperzył:

Magda, Ty grzebałaś mi w telefonie?!

Klasyczna obrona atakować pierwszym.

Nie ważne, co robiłam, Dawid. Chcę wiedzieć, co naprawdę myślisz. Teraz.

Dawid milczał chwilę, przewijając po twarzy całą gamę emocji: od gniewu po panikę.

Daj spokój, Magda. Weronika się obraża o wszystko.

O to, iż powiedziałam jej, żeby zaczęła dorosłe życie?

Uważa, iż może liczyć na brata. Zawsze mogła. Ciężko przestać korzystać z darmowych pieniędzy. Zapomni, nie przejmuj się.

To ona podburzyła rodziców?

No tak przyznał Dawid. Tłumaczyłem im, iż pieniądze są nasze, iż Weronika powinna sama sobie radzić Ale mama od razu: Magda Cię zdominowała, odwróciłeś się od rodziny przez nią! Ale ja tak nie myślę

Ale ślub odwołałeś Czyli wszystko jasne. To ona ich buntuje. Ja już nie dam rady być z nimi jak dawniej. Ale Ty co Ty myślisz? Chcesz się z nami ożenić, czy po prostu boisz się powiedzieć matce nie?

Chcę się z Tobą ożenić, ale teraz się nie da Może później, jak wszystko się uspokoi

Oto i odpowiedź.

Wiesz, Dawid Doszłam do wniosku, iż nie chcę wychodzić za kogoś, kto nie jest pewny własnych uczuć i drży przed każdym żądaniem swojej siostry. Dobrze, iż ślub się nie odbędzie.

Czasem lepiej jest zakończyć coś, co nie daje szczęścia, niż brnąć w życie według cudzych oczekiwań. Magdalena zrozumiała, iż prawdziwa miłość wymaga odwagi, szczerości i postawienia granic dla siebie, dla drugiej osoby, dla związku.

Idź do oryginalnego materiału