Ślubu nie będzie
Czemu dziś taki cichy jesteś? zagadnęła Milena. Przecież ustaliliśmy, iż w sobotę jedziemy wybierać meble do sypialni. A ty taki przygaszony… Coś się stało?
Piotr wiedział: teraz albo nigdy. To musi być teraz.
Milenko Muszę ci o czymś powiedzieć. O ślubie.
Milena już od dawna czekała na tę rozmowę. Ustalili z Piotrem, iż zorganizują raczej skromne wesele, ale widziała, jak Piotr tak naprawdę marzy, by zrobić jej prawdziwe weselisko: dużo gości, fotograf, organizacja na tip-top O, jak ona czekała na ten temat!
Tylko nie rób długiego wstępu. Wydaje mi się, iż wiem, co zaraz powiesz uśmiechnęła się ciepło Milena.
A Piotr wyskoczył z tym:
Odłóżmy Odłóżmy ślub.
To zdecydowanie nie była rozmowa, której ona się spodziewała.
Odłóżmy? kompletnie zbaraniała Milena. Co to za nagła zmiana? Dlaczego? Dopiero co rozmawialiśmy, żeby zamówić zaproszenia… To ty je wybierałeś. Spisaliśmy listę gości! Zmieniasz zdanie, nie chcesz się ze mną żenić??
Milena widziała już melodramat, w którym zaraz usłyszy, iż jemu uczucia wygasły.
Ale Piotr znów nie zagrał roli z filmu.
Wiesz, z kasą teraz krucho wymamrotał. W pracy opóźniają wypłaty. Nie udaje nam się odłożyć. Poza tymno, w sumie, mieszkamy razem dopiero pół roku. Może to trochę wcześnie?
Wcześnie?! prawie się zakrztusiła. Piotr, jesteśmy razem trzy lata! Trzy lata chodzenia i pół roku mieszkania razem dla ciebie to za wcześnie?
Piotr już nie wyglądał na aż tak przestraszonego.
Milenka, nie zaczynaj… Nie chcę kłótni, to tylko… przerwa. Nie zmieniłem zdania, ale wesele jednak sporo kosztuje.
Okej… Więc możemy po prostu się pobrać tylko we dwoje i potem świętować z przyjaciółmi.
Ale to nie będzie prawdziwy ślub, Mila.
To nic, niech tam zginie ten ślub!
Ale przecież marzyłaś o nim…
Przeżyję, Piotr!
Jakie on dziwne wymówki wymyślał.
Mila…
Powiedz prawdę. Co się stało? Nie jesteś pewien, czy mnie kochasz? Albo… może kogoś poznałeś? Bo nie stać nas na ślub brzmi mało przekonująco.
Piotr pokręcił głową.
Nie, Mila, przysięgam. Po prostu chciałem, żeby wszystko było idealnie, rozumiesz? Teraz nie mam jak ci zrobić wymarzonego wesela. Poza tym, pół roku nie zdążyliśmy się jeszcze dobrze dotrzeć. Musimy sprawdzić, czy do siebie pasujemy…
Niby logiczne, mówił przekonująco, ale Milenie coś nie pasowało. Rzadko Piotr tak gładko, tak bardzo coś jej starał się wmówić. A przecież jeszcze niedawno to on naciskał, by jak najszybciej wziąć ślub.
Ale Milena udawała, iż mu wierzy.
Po tej rozmowie Piotr nie był już tylko chłopakiem był chłopakiem idealnym: nagle zaczął zwracać uwagę na drobiazgi, które dotąd mu umykały, jakby chciał odpokutować za odwołany ślub. W sklepie zawsze dopytywał, co ona chce zawsze sam zmywał naczynia Ale chodził smutny. Nie zamyślony, tylko naprawdę posępny, a nocą ciężko wzdychał, gapiąc się w sufit, i na każde pytanie Mileny tylko burknął: E tam, po prostu jestem zmęczony.
Milena nie chciała go naciskać. Jeszcze przyjdzie czas, powtarzał jej wewnętrzny głos.
Po jakichś dwóch tygodniach zaprosili ich do siebie rodzice Piotra. Milena długo się opierała. Po prostu nie miała na to ochoty. Poza tym Piotr nie wspominał już o ślubie, a rodzice na pewno spytają niezręczna sytuacja.
Ale nie było wyjścia.
Ślub pojawił się oczywiście przy stole.
No to kiedy w końcu dacie nam powód do radości? zagadnęła jego mama, kiedy ojciec poszedł do salonu oglądać mecz. Mamy wypatrzoną fajną restaurację na przyjęcie. Spokojnie na dwadzieścia osób. Na kiedy rezerwować?
Piotr z równie zgorzkniałą miną jak Milena. Po co rezerwować? Nic nie będzie.
Przecież mówiliśmy, mamo przełknął ślinę. Odłożyliśmy ślub.
Odłożyliście? I to niby czemu? Kasy nie ma? Piotrek, trzeba było o tym pomyśleć wcześniej, jak facet!
Po kolacji, kiedy panowie z zapałem grzebali przy zepsutym radiu na balkonie, Milena poszła do łazienki trochę się ogarnąć.
W łazience czysto jak w szpitalu, ani śladu kurzu. choćby kosmetyków, oprócz żelu pod prysznic i szamponu, nie było. Mamie Piotra zawsze chciało się targać wszystko ze swoją kosmetyczką do łazienki, brać i wynosić z powrotem nigdy nie mogła tego pojąć.
Milena wytarła twarz ręcznikiem i nagle nadstawiła ucha Ściany tej łazienki pewnie mogłyby zdobyć dyplom podsłuchiwania, bo aż niosły szmery z kuchni. Piotr wrócił i rozmawiał z matką. Milena usłyszała
Piotrek, ty poważnie myślisz o tym, żeby się rozstać z Mileną?
Milena z ręcznikiem przy brodzie zamarła. Co? choćby nie udawała przed sobą, iż się przesłyszała. Ostrożnie, żeby nie skrzypnęła podłoga, przytuliła się uchem do zimnej kafelki.
Mamo, już mówiłem. Odłożyliśmy. Ale nie rozstaliśmy się.
Odłożyliście ha! Wymówka! syknęła Janina, matka Piotra. Widzisz przecież, jak się męczysz. Po co ci ona? To nie jest żona. Żona musi umieć słuchać męża, a ona Aż żal się ożenić, a po roku rozwód?
Kocham ją, mamo odpowiedział Piotr.
Milenie zrobiło się choćby przez chwilę miło.
Jednak następne słowa matki sprawiły, iż uczucia stopniały jak śnieg w marcu.
Mówisz, iż kochasz? Cwana jest ta dziewczyna, Piotrek. Mówiłam ci! Jeszcze choćby nie żona, a już cię nastawiła przeciw nam. Przestałeś pomagać siostrze, przestałeś jeździć na działkę Ona cię zmienia i to na gorsze.
Milena tak się przykleiła do kafelek, iż aż zdrętwiała. Nastawia przeciwko nim? Kiedy to niby było? Zawsze była uprzejma wobec rodziców Piotra, choćby jak pan Wojciech wytknął jej, iż obcięła włosy na chłopca. Było jej przykro, ale przemilczała.
Ani razu nie próbowała nastawiać Piotra przeciwko rodzinie. Wręcz przeciwnie zawsze go zachęcała, żeby się spotykał, bo wiedziała jak dla niego ważna jest rodzina.
Nagle ją olśniło: odwołanie ślubu. To nie jest kwestia pieniędzy. To matka, która udaje życzliwość, tak naprawdę ślubu nie chce!
Milena gwałtownie wróciła do kuchni.
O, Milenka, już jesteś! Właśnie rozmawiałyśmy o tym, iż nie warto czekać z rejestracją ślubu. Młodość rozumiem, ale życia bez papierka nie pochwalam.
Jakie to uprzejme.
Oczywiście, pani Janino odpowiedziała Milena. Nie będziemy długo zwlekać. Jeszcze trochę uzbieramy i idziemy do urzędu. Prawda, Piotr?
Tak, Milenko możemy mówić, iż już po ślubie podchwycił Piotr.
Tamtej nocy, gdy wracali do domu, Piotr próbował ją objąć, ale Milena ciągle się odsuwała. Nie wiedziała jak zacząć rozmowę. Czy w ogóle jest sens pytać? jeżeli Piotr nie zrezygnował z niej, bo rodzina kazała, to znaczy, iż ją kocha Ale ślub i tak odwołał.
Byłeś dziwny, jak twoja mama zaczęła mówić odezwała się w końcu, patrząc jak znikają światła bulwaru za oknem auta.
Ja? Nieee, po prostu ona się uparła na ślub…
Nie kłam. Ona wcale się nie upierała. Ona jest przeciwko nam. Powiedziała, iż nastawiłam cię przeciwko rodzinie i iż chce, żebyśmy się rozstali.
Piotr nerwowo ścisnął kierownicę.
Słyszałaś? Milena, mama się boi, iż jak się ożenię, to ją zostawię. Typowe, nie bierz do siebie. Przestanie, zobaczysz.
Milena nie przejmowała się aż tak jego matką, która nie chce go wypuścić spod własnych skrzydeł. Bardziej bolało ją to, iż Piotr jej nie obronił. Po prostu wolał nie wchodzić w konflikt, zgodził się dla spokoju.
Ślub tymczasowo poszedł w odstawkę. Piotr dalej chodził, jakby zjadł całą cytrynę, a gdy Milena nawiązywała do przyszłości, powtarzał: Może potem
I wtedy Milena trafiła na niezablokowany telefon Piotra.
Tylko sprawdzę godzinę tłumaczyła sobie. Nie będę czytać wiadomości. No tylko jedno oczko.
Na ekranie było powiadomienie od jego siostry, Pauliny. Paulina była dwa lata młodsza od Mileny, ale zachowywała się jak nastolatka. Bez pracy, bez studiów, mieszkała z rodzicami i żyła na ich koszt.
Wiadomość była bardzo czytelna:
No jasne, pieniędzy nie dostanę. Znów pod pantoflem. To sobie żyj z nią, skoro jakaś dziewucha ważniejsza od rodziny.
Milena przeczytała znów. Znów pod pantoflem.
I coś sobie przypomniała
Jeszcze zanim Piotr odwołał ślub, kiedy Paulina kolejny raz wyciągała rękę po pieniądze, Milena nie wytrzymała i powiedziała Piotrowi:
Piotrek, ona ma dwadzieścia siedem lat, mieszka z rodzicami i wciąż prosi cię o kasę na zachcianki. Może czas, żeby poszła do roboty? Nasz budżet nie jest z gumy.
Milena wcale by się nie wtrącała, ale to w końcu również z jej pensji, zarabia przecież porównywalnie do Piotra, nie zatrudniała się jako sponsorka jego rodziny. Piotr wtedy się zgodził. Niechętnie, ale stwierdził: masz rację, Milena. Trzeba skończyć z tym.
Teraz już wiedziała, kto naprawdę ją oczernia w tej rodzinie.
Wzięła telefon Piotra, skopiowała tę wiadomość i wysłała sama do siebie żeby mieć dowód. Potem odłożyła telefon dokładnie tam, gdzie leżał.
Piotr ściągał buty w przedpokoju:
Kupiłem chleb i twoją ulubioną czekoladę z orzechami. I pomyślałem, może pójdziemy
Piotr przerwała mu Milena.
A kogo się spodziewałaś? zażartował.
Ale ona nie miała ochoty na żarty.
Co to Paulina ci napisała? zapytała wprost.
Piotr od razu przeszedł do klasycznej obrony: najlepszą obroną jest atak.
Ty mi grzebałaś w telefonie, jak mnie nie było?
Stary numer, próba przeniesienia winy.
To nie ma teraz znaczenia, Piotr. Chcę, żebyś mi coś wyjaśnił. Teraz.
Piotr chwilę milczał, na jego twarzy migały emocje od złości po panikę.
Daj spokój, Milena, nie przejmuj się. Młoda jeszcze, wszystko bierze za bardzo do siebie.
Ale o co? O to, iż jej powiedziałam, by w końcu dorosła? dociekała Milena.
No przyzwyczaiła się, iż zawsze może liczyć na brata. A teraz nagle koniec darmowych przelewów Ciężko się odzwyczaić. To minie, nie przejmuj się.
To ona tak nastawiła twoją rodzinę?
No tak Piotr się przyznał. Tłumaczyłem rodzicom, iż to nasze pieniądze i Paulina powinna się usamodzielnić Mama od razu wojna: Milena cię omotała, zapomniałeś o rodzinie! Ale ja naprawdę tak nie uważam
Ale ślub odwołałeś Jasne. To ona nastawiła twoich przeciwko mnie, rozumiem. Nie mogę z nimi utrzymywać kontaktu. Ale powiedz mi jedno: ty, tak naprawdę, chcesz ze mną ślubu? Czy tylko odkładasz, bo boisz się powiedzieć mamie nie?
Pewnie, iż chcę się z tobą ożenić! Ale teraz nie mogę Może później jak wszystko ucichnie
No to wszystko jasne.
Wiesz co, Piotr? Coś zrozumiałam Nie chcę być żoną kogoś, kto nie jest pewny swoich uczuć i dygocze na każdą uwagę swojej siostry. Dobrze, iż ten ślub odwołaliśmy.








