Cześć, musisz posłuchać tej historii, bo aż ciężko uwierzyć, co się wydarzyło.
Michał, odbierzesz mnie z pracy? zadzwoniła do męża Natalia, licząc po całym stresującym dniu, iż nie będzie musiała tłuc się czterdziestą minutę zatłoczonym autobusem.
Jestem zajęty rzucił krótko Michał. W tle było słychać telewizor, więc wiadomo siedział w domu.
Natalia aż miała łzy w oczach ze złości i rozczarowania. Ich małżeństwo wisiało na włosku, a jeszcze pół roku temu Michał był gotów nosić ją na rękach. Co się tak naprawdę zmieniło w tak krótkim czasie? Sama nie wiedziała.
Dbała o siebie regularnie chodziła na siłownię. Gotowała cudownie, nie bez powodu przecież pracowała w znanej restauracji w centrum Warszawy. O pieniądze nigdy nie prosiła, scen nie robiła, była gotowa spełnić każdą zachciankę męża…
Za bardzo mu ulegasz kręciła głową mama, gdy Natalia się jej żaliła. Nie można we wszystkim dogadzać facetowi.
A ja go po prostu kocham bezradnie się uśmiechała Natalia. I on chyba mnie też…
******************************
Chyba już go znudziłam obgryzała wargi Natalia, przeglądając historię przeglądarki na laptopie. Okazało się, iż Michał większość wolnego czasu spędzał na portalach randkowych, pisząc jednocześnie z kilkoma kobietami. Naprawdę nie mógł po prostu ze mną szczerze porozmawiać? Przecież zrozumiałabym i pozwoliła odejść. Po co się tak męczyć i siebie, i mnie?
No cóż, wygląda na to, iż rozwód. Da radę w końcu jest silna. Ale nie zamierza puścić go ot tak. Mały rewanż się należy…
Jeszcze tego samego wieczoru Natalia założyła konto na tym samym portalu, na którym buszował Michał, wyszukała jego profil i napisała. Zdjęcie wzięła z internetu, lekko przerobiła w Photoshopie i była pewna, iż Michał się połasi. Oczywiście, nie pomyliła się.
Rozkręciła się burzliwa wymiana wiadomości. Michał opowiadał o sobie, iż niby nie jest żonaty, marzy o rodzinie i dzieciach, a przy tym wychwalał swój złoty charakter do łez ją to bawiło, bo przecież najlepiej wiedziała, jak ciężko mu dogodzić.
Spotkajmy się napisała Natalia, czekając z podnieceniem na odpowiedź.
Jasne! odpisał Michał po sekundzie. Tylko wiesz, moja siostra tymczasowo mieszka u mnie, uczy się do matury. Może więc spotkamy się gdzieś w mieście, a wieczorem pójdziemy razem do hotelu?
Natalia aż parsknęła śmiechem. Serio myślisz, iż dziewczyna od razu pójdzie z tobą do hotelu? Każdy przyzwoity człowiek poczułby się urażony takim tekstem! Ale nie szkodzi to działa na moją korzyść.
Może lepiej spotkajmy się u mnie? Mam mały domek pod Warszawą, mieszkam sama. Nikt nam nie będzie przeszkadzał odpisała, choć w duchu się wahała, czy Michał się na to złapie.
Super pomysł! Michał aż się ucieszył. Najwyraźniej perspektywa nieponoszenia żadnych kosztów bardzo go zachęciła. Podeślij adres i godzinę, zjawię się natychmiast!
Ul. Lipowa 14, o godz. 22. Pasuje?
Jasne! Czekaj na mnie.
Około dziewiątej Michał udawał, iż nagle pilnie musi jechać do pracy. Zaczął szukać kluczyków do samochodu, a gdy nie mógł ich znaleźć, zapytał Natalię, czy przypadkiem ich nie widziała.
Leżały chyba na komodzie odpowiedziała spokojnie, patrząc mu prosto w oczy, a tymczasem ściskała kluczyki mocno w kieszeni. Może kot gdzieś je przeturlał?
Dobra, zamówię taksówkę. Nie czekaj na mnie, idź spać.
Ale Natalia nie miała zamiaru na niego czekać. Zdecydowała się w końcu ruszyć dalej zaczęła pakować swoje rzeczy. Miała na szczęście własne mieszkanie na Żoliborzu, które odziedziczyła po babci. Po sobie zostawiła tylko jedno: podanie o rozwód, starannie wyłożone na stole w salonie.
Michał wrócił dopiero rano, wściekły na cały świat. Najpierw stracił godzinę w jedną stronę, potem okazało się, iż Anielki, która miała być miss internetu, wcale tam nie było.
Adres był prawdziwy, dom również. Ale mieszkanka okazała się dość… zaskakująca. Otworzyła mu drzwi kobieta z trzy razy większą posturą niż jego własna, ubrana w przezroczysty peniuar. Michał dałby wszystkie swoje oszczędności w złotówkach, by wymazać ten widok z pamięci.
Zresztą ledwo się od niej odkleił musiał dzwonić po kolejną taksówkę, byle tylko jak najszybciej się stamtąd ewakuować. Na zewnątrz zimno, czekał na kurs i już go trzęsło z zimna w marynarce. Do tego kierowca okazał się typowy oryginał błądził po okolicy dobrych paręnaście minut, zanim dotarli do Warszawy. O, co to była za noc!
Dopiero gdy wszedł rano do mieszkania i zobaczył na stole papiery rozwodowe, zorientował się, kto załatwił mu taką przygodę. Obok na stole, szminką było napisane:
Ta słodka zemsta…








