Już w najbliższą sobotę, 11 kwietnia, Opera Wrocławska otworzy drzwi do świata, w którym logika ustępuje miejsca marzeniom sennym, a pamięć jest towarem deficytowym. Premiera „Julietty” Bohuslava Martinů to jedno z najciekawszych i najrzadszych wydarzeń na polskich scenach operowych – dzieło totalne, które wciąga widza w labirynt pragnień i lęków.
„Julietta” to opera wyjątkowa. Oparta na surrealistycznej sztuce Georges’a Neveux z 1927 roku, opowiada historię Michela – paryskiego księgarza, który po latach wraca do nadmorskiego miasteczka, zwabiony głosem kobiety. Na miejscu odkrywa jednak świat groteskowy: mieszkańcy kurortu zapominają o wszystkim po kilku minutach, a ich tożsamość budowana jest na kruchych fundamentach zmyślonych wspomnień.
Logika snu na scenie
Wrocławska inscenizacja, reżyserowana przez Barbarę Wiśniewską, nie szuka prostych odpowiedzi. Twórcy świadomie porzucają reguły codzienności na rzecz „logiki snu”. Jak podkreśla dyrektor Opery Wrocławskiej, Agnieszka Franków-Żelazny, to arcydzieło wraca na polską scenę nie z obowiązku, ale z autentycznej potrzeby zespołu, by zmierzyć się z materią wymykającą się prostym interpretacjom.
Dramaturg spektaklu, Marcin Cecko, widzi w „Juliettcie” opowieść o pragnieniu, które jest silniejsze niż samo jego spełnienie. Michel nie jest tu tylko zakochanym mężczyzną, ale kimś, kto woli żyć w fantazji, bo ruch ku celowi jest dla niego ważniejszy niż finał.
Wizualny i muzyczny labirynt
Warstwa wizualna spektaklu obiecuje mocne wrażenia. Scenografka Natalia Kitamikado stworzyła przestrzeń pozornie zwyczajną – plaża, kurort, plastikowe krzesła – która jednak gwałtownie zaczyna „pękać”. W drugim akcie rozpoznawalne elementy zwielokrotniają się, tworząc niemal koszmarny, surrealistyczny pejzaż. Całość dopełniają kostiumy Emila Wysockiego, w których – jak sam przyznaje – zawsze „coś nie gra”, co potęguje atmosferę niepokoju.
Muzycznie nad całością czuwa Mirian Khukhunaishvili. Kierownik muzyczny podkreśla, iż największym wyzwaniem dla orkiestry i śpiewaków jest „czas teraźniejszy” bohaterów. Skoro postacie nie mają pamięci, muzyka musi nieustannie się resetować, opisując sny i lęki nowoczesnego, rozfragmentowanego życia.
Wyjątkowa konstelacja głosów
Wrocławska „Julietta” to także popis zespołu operowego. Casting do spektaklu był procesem kreatywnym – budowaniem „konstelacji” energii i wyobraźni. Jak zaznaczają twórcy, w tym tytule poprawność wokalna to za mało; wykonawcy muszą stać się częścią płynnego, nieoczywistego świata, który „rozlewa się” daleko poza krawędź sceny.
Informacje praktyczne:
-
Premiera: 11 kwietnia 2026 r., godz. 19:00.
-
Kolejne spektakle: 12, 14, 16, 17, 18 kwietnia.
-
Język: francuski (wybrane dialogi po polsku), napisy polskie i angielskie.
-
Czas trwania: 160 minut (1 przerwa).













