When.In.Maine wraca z nowym singlem „Curse My Bones”

strefamusicart.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: unnamed(532)


„Curse My Bones”: When.In.Maine odsłania najnowszy singiel pełen emocji, ciężaru i charakterystycznego brzmienia

Curse My Bones” to najnowszy singiel zespołu When.In.Maine, który otwiera zupełnie nowy rozdział w ich brzmieniu.

Utwór łączy w sobie ciężar nowoczesnego rocka z emocjonalną intensywnością, która od lat jest znakiem rozpoznawczym zespołu.

To kompozycja, w której surowa energia spotyka się z dojrzałym, świadomym songwritingiem, a każdy element – od riffów po wokal – pracuje na jeden cel: uderzyć słuchacza prosto w emocje.

Singiel rozwija się stopniowo, wciągając w gęstą, mroczną atmosferę. Mocna sekcja rytmiczna nadaje utworowi puls, który nie zwalnia ani na moment, a gitarowe warstwy budują napięcie prowadzące do potężnego refrenu. Wokal niesie w sobie zarówno gniew, jak i bezsilność — emocje, które idealnie korespondują z tekstem opowiadającym o wewnętrznych konfliktach, ciężarze własnych decyzji i próbie wyrwania się z tego, co ciągnie w dół.

Wyjątkowym elementem produkcji jest intro i outro zagrane na kultowym Commodore 64, którego charakterystyczne, chiptune’owe brzmienie dodaje utworowi niepowtarzalnego klimatu. Ten zabieg nie tylko wyróżnia „Curse My Bones” na tle współczesnych rockowych premier, ale też tworzy interesujący kontrast między analogową surowością retro‑komputera a nowoczesną, potężną produkcją całego utworu.

Curse My Bones” to utwór o konfrontacji z samym sobą. O tym, jak trudno jest odciąć się od przeszłości, kiedy ta wciąż „ciąży w kościach”. Zespół nie ucieka od mroku, ale przekuwa go w siłę — w muzykę, która rezonuje z każdym, kto choć raz próbował wyrwać się z własnych ograniczeń.

Produkcja singla jest dopracowana w najmniejszym detalu: nowoczesna, przestrzenna, ale jednocześnie zachowująca organiczny charakter. To brzmienie, które bez kompleksów może konkurować na międzynarodowej scenie alternatywnej.

Curse My Bones” to nie tylko kolejny singiel — to manifest.

Zapowiedź tego, iż When.In.Maine wchodzi w najbardziej świadomy i odważny etap swojej twórczości.

WHEN.in.MAINE to projekt muzyczny stworzony na bazie nieistniejącego już gdańskiego zespołu Snakedoctors.

WHEN.in.MAINE grają hard rocka z delikatnym ukłonem w stronę nu metalu i metalcore’u. Przez półtora roku zdążyli już wydać 21 singli oraz debiutancką płytę. Single trafiły na listy przebojów: RagaTop Radia Olsztyn (numery jeden z „Let Us Love Them Gone”, „OCD”, „Midlife Crisis” oraz „Love Gravity” oraz Top 10 ze „Stained”), Top 20 Playlisty Radia Ostrowiec (numer 1 z “Let Us Love Them Gone” oraz numer 3 z „Stole My Memories”, „Proved Me Wrong” i Top 10 z „OCD”, „When in Maine” i „Ditched”), Top 30 #waszamuza Inne.Radio Polska Muzyka Alternatywna oraz na szczyt Daily Poland iTunes Top 200 Heavy Metal, Rock, Pop & All Genres, Weekly Poland iTunes Top 100 Rock & All Genres oraz list w stacjach radiowych w UK (Top 10 z „Midlife Crisis”) i Australii (numery 1 w Top 10 Daily „Midlife Crisis”, „Ditched”, „Proved Me Wrong” i „Option”). Piosenki WHEN.in.MAINE grane są przez stacje radiowe w Polsce, a także w USA, Hiszpanii, Szwecji (Top 10 odtworzeń Weekly i Monthly), Norwegii (Top 10 odtworzeń Weekly i Monthly), Wielkiej Brytanii, Peru, Kolumbii, Wenezueli, Meksyku, Australii i wielu innych krajach. Ich „Proved Me Wrong” i „Midlife Crisis” zostały piosenkami dnia w jednej ze stacji FM w Canberrze w Australii.

W realizacji pierwszej płyty zespołu wzięli udział znani goście, m.in. Chris Rakestraw, który zrealizował dwa ostatnie albumy Megadeth oraz pracował z Deftones i Danzig, Marshall Gallagher, producent i lider zespołu Teenage Wrist, oraz Dave Dominguez, który realizował nagrania takich zespołów jak Papa Roach, Staind czy Guns N' Roses.

Muzyka i słowa – Wojciech Wypych

Miks i mastering – Dawid Gorgolewski (Osso Studio, PL)

Producent Wykonawczy – Wojciech Wypych

Wydawca – Case Studio, PL

Dystrybucja – MyMusic

WHEN.in.MAINE to:

Wojciech Wypych – wokal, gitary, keyboard

Jarosław Szybowski – bas

Gościnnie w utworze wystąpił Glenn Welman – perkusja

Idź do oryginalnego materiału