Marcin Miodek: Do podstawówki chodziłem do „Dwójki”, a do gimnazjum do „Pijarskiej”. Miałem świetne dzieciństwo spędzone w dużej rodzinie – mam trójkę starszego rodzeństwa i ten fakt pozwalał mi lepiej przetrwać poligon, jakim była dla mnie szkoła podstawowa, szczególnie w klasach 1-3. Do dziś mam powtarzające się sny w stylu: rzeźba z szarego mydła, którą trzeba było wykonać na poniedziałek, a przypomina mi się o niej w niedzielę wieczorem. Choć to zadanie jeszcze akurat było wykonalne, jeżeli posiedzisz do północy i masz w domu tę kostkę mydła, ale już fasolki z ziarna w noc nie wyhodujesz. Albo rzeżuchy (śmiech). W starszych klasach było już lepiej, znalazłem swoją niszę, jaką było koło teatralne prowadzone przez panią Adę Stelmaszewską. To zajęcie dawało mi ogromną satysfakcję. To było tak jakbym poczuł, iż &
„Scena to moje przyjazne miejsce”. Marcin Miodek opowiada o aktorstwie i wspomina Łowicz
Marcin Miodek: Do podstawówki chodziłem do „Dwójki”, a do gimnazjum do „Pijarskiej”. Miałem świetne dzieciństwo spędzone w dużej rodzinie – mam trójkę starszego rodzeństwa i ten fakt pozwalał mi lepiej przetrwać poligon, jakim była dla mnie szkoła podstawowa, szczególnie w klasach 1-3. Do dziś mam powtarzające się sny w stylu: rzeźba z szarego mydła, którą trzeba było wykonać na poniedziałek, a przypomina mi się o niej w niedzielę wieczorem. Choć to zadanie jeszcze akurat było wykonalne, jeżeli posiedzisz do północy i masz w domu tę kostkę mydła, ale już fasolki z ziarna w noc nie wyhodujesz. Albo rzeżuchy (śmiech). W starszych klasach było już lepiej, znalazłem swoją niszę, jaką było koło teatralne prowadzone przez panią Adę Stelmaszewską. To zajęcie dawało mi ogromną satysfakcję. To było tak jakbym poczuł, iż &














