Russell Crowe i najgroźniejszy egzorcysta Watykanu. Demony miały się go bać. Jaka jest prawda?

natemat.pl 2 godzin temu
Filmy o egzorcyzmach od lat elektryzują widzów, budując obraz dramatycznej walki dobra ze złem. Jednak postać, w którą wciela się Russell Crowe w filmie "Egzorcysta papieża", była prawdziwa. Gabriel Amorth – legendarny egzorcysta Watykanu – przez dekady przyjmował ludzi przekonanych, iż zostali opętani. Jego życie to historia pełna paradoksów. Co jest prawdą, a co fikcją?


Walczący z demonami ksiądz z filmów grozy naprawdę istniał. Gabriel Amorth – główny egzorcysta Watykanu – twierdził, iż w życiu przeprowadził ponad 160 tys. egzorcyzmów. Jego historia jest znacznie bardziej złożona niż scenariusze hollywoodzkich horrorów. To on był inspiracją dla twórców "Egzorcysty papieża", w którego wciela się Russell Crowe.



Partyzant, prawnik, a dopiero potem egzorcysta


Amorth nie był od początku duchownym. Urodził się w 1925 roku we włoskiej Modenie w rodzinie prawników i sam studiował prawo. Podczas II wojny światowej walczył jako partyzant przeciw faszystom, za co otrzymał krzyż wojenny za odwagę.

Po wojnie jego kariera rozwijała się w polityce – współpracował choćby z przyszłym premierem Włoch Giulio Andreottim i brał udział w tworzeniu powojennej konstytucji. Dopiero w wieku 22 lat zdecydował się wstąpić do zakonu paulistów.

Egzorcystą został… po sześćdziesiątce


Najbardziej zaskakujący zwrot nastąpił jednak później. Amorth został egzorcystą dopiero w 1986 roku, mając 61 lat. Początkowo miał jedynie pomagać rzymskiemu egzorcyście, ale gwałtownie stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych duchownych na świecie.

Twierdził, iż w trakcie kariery przeprowadził ponad 160 tys. egzorcyzmów. Jak tłumaczył, liczba ta obejmowała każde spotkanie modlitewne – często jedna osoba przychodziła na nie przez wiele lat.

Większość przypadków nie była opętaniem


Sam Amorth przyznawał jednak, iż prawdziwe opętania zdarzają się rzadko. Według niego na 100 osób zgłaszających się do egzorcysty tylko jedna lub dwie faktycznie wymagają rytuału. Reszta potrzebuje pomocy lekarza, terapeuty albo zwykłej rozmowy.

Mimo to ostrzegał przed okultyzmem, tarotem czy seansami spirytystycznymi, które uważał za „zaproszenie dla nieproszonych gości”. Jednocześnie podkreślał, iż największą bronią w walce ze złem jest modlitwa, pokora i… poczucie humoru.

Historia, która podzieliła świat


Egzorcyzmy do dziś pozostają jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów w Kościele. Krytycy wskazują, iż wiele przypadków można wyjaśnić zaburzeniami psychicznymi i iż rytuały bywają niebezpieczne.

Niezależnie od tego sporu jedno jest pewne: Gabriel Amorth stał się legendą. Zmarł w 2016 roku w wieku 91 lat, pozostawiając po sobie setki świadectw, książek i inspirację dla popkultury. A jego historia pokazuje, iż prawdziwe życie bywa znacznie bardziej złożone niż filmowy horror.

Cały odcinek "Prawdziwej historii" zobacz na kanale YouTube naTemat.

Idź do oryginalnego materiału